AdBlock - wtyczka, która budzi kontrowersje

Internet, jak każde narzędzie używane przez wielu ludzi, staje się miejscem, w którym reklamują się przedsiębiorcy. Ze względu na ogromną ilość reklam oraz ich wszechobecność, osoby, które nie życzą sobie oglądać spotów reklamowych, decydują się na zainstalowanie specjalnego oprogramowania, które ma na celu ograniczenie ich wyświetlania. Jednym z narzędzi, które ma pomóc użytkownikom Internetu w ograniczeniu liczby wyświetlanych reklam jest wtyczka AdBlock, która pozwala na wyeliminowanie i blokowanie ich w oknach internetowych. Obecnie to rozszerzenie dostępne jest dla takich przeglądarek, jak Mozilla Firefox, Opera, Google Chrome, Safari oraz Internet Explorer, a także dla systemu Android oraz poczty elektronicznej Mozilla Thunderbird.

O tym, że takie rozwiązanie jest niezwykle popularne wśród użytkowników, świadczy fakt, iż z miesiąca na miesiąc liczba pobrań tego rozszerzenia się powiększa.

Co daje zastosowanie AdBlock Plus

AdBlock Plus pozwala na filtrowanie treści reklamowych, najczęściej dostępnych w formie plików graficznych, animacji flash lub wyskakujących okien w trakcie wyświetlania stron internetowych. Przy użyciu tego rozszerzenia użytkownik dostaje możliwość blokowania całych serwisów internetowych, wybranych elementów strony lub klas i identyfikatorów CSS oraz wyszczególnienie ich atrybutów. Przy zastosowaniu tej aplikacji możliwe jest używanie wyrażeń regularnych, dzięki czemu istnieje możliwość znacznego ułatwienia utworzenia filtrów.

Zastosowanie AdBlock Plus pozwala zatem na szybkie usuwanie treści nieporządnych z kodu strony, tworzenia białych list, blokowanie pojedynczych lub wielu obiektów na podstawie adresów oraz łatwy import i eksport zestawów filtrów.

Kontrowersje wokół AdBlock i białych list

Pomimo że wtyczka zaprojektowana jest tak, żeby blokować wszelkie niepożądane treści, a więc w większości przypadków reklamy, okazuje się, że istnieje sposób, aby jej działania obejść - wbrew oczekiwaniom internautów, niektóre reklamy są widoczne mimo zastosowania blokady.

Warto w tym miejscu przypomnieć o istnieniu tak zwanych białych list, a więc zestawień reklam, które mogą zostać przepuszczone przez filtr i być wyświetlane na ekranach użytkowników.

Okazuje się, że niektóre firmy płacą za to, żeby ich reklamy były emitowane nawet wtedy, kiedy zastosowano AdBlock. Jest to związane z faktem, że rozszerzenie AdBlock Plus posiada specjalny filtr, który pozwala na przepuszczenie akceptowalnych reklam. Firma, która stworzyła wtyczkę, nie ukrywa takiego działania, twierdząc, że pobiera opłaty za tego typu usługi jedynie od dużych firm, na przykład Google, jednocześnie zezwalając na pojawianie się na białych listach za darmo niektórym blogom i mniejszym stronom internetowym.

AdBlock i reklamodawcy - szukanie kompromisu

Sam producent AdBlock Plus tłumaczył się tym, że stara się znaleźć kompromis pomiędzy oczekiwaniami internautów oraz firm, które inwestują w publikowanie reklam. Ci pierwsi chcą, żeby Internet był wolny od wszelkiego rodzaju działań promocyjnych, z kolei reklamodawcy, którzy w większości przypadków zarabiają od ilości wyświetlanych reklam, nie mogą pozwolić na ich blokowanie.

Z tego powodu firma zdecydowała się na wypracowanie złotego środka, który w swoim założeniu miał pogodzić interesy obydwóch grup. Stworzono zatem kryteria, na podstawie których można zdecydować o tym, czy dana reklama zostanie przepuszczona przez filtr. Otóż taka reklama powinna być statyczna, czyli nie zawierać żadnych części animowanych. Oznacza to, że ma ona zawierać głównie tekst bez obrazków. Dodatkowo nie powinna ona przesłaniać treści strony ani nie być umieszczona w środku artykułu. Jednocześnie nie może rozdzielać jego treści. Najlepiej, gdyby znajdowała się w odległości jakichś 1000 pikseli od zawartości strony. Zabronione spoty reklamowe nie powinny wymuszać na internaucie żadnych interakcji, a więc nie mogą go zmuszać na przykład do przewijania strony w dół.

W ramach przeprowadzonych rozmów na temat użyteczności takich reklam stwierdzono, że wtyczka może przepuszczać reklamy wtedy, kiedy będą one przyjazne użytkownikowi. Miało to wymusić na ich twórcach takie działanie, które skutkowałoby ich zmniejszoną agresywnością.

Reakcje internautów na nową wtyczkę AdBlock

Oczywiście takie działanie spowodowało powrót dyskusji na temat sensu reklamowania się w internecie. Było to  związane z tym, że wiele firm, które mogły kupić miejsce na białej liście, mogło pozwolić sobie na dalsze reklamowanie się poprzez internet niezagrożone przez mniejszych przedsiębiorców, których na wykupowanie sobie takiego zezwolenia nie było stać. Dla wielu internautów oznaczało to, że nawet organizacja, która starała się zredukować liczbę wyświetlanych spotów reklamowych, nie zdołała się przed działaniami komercyjnymi obronić.

Pojawiły się głosy broniące producenta AdBlock Plus mówiące o tym, że nie istnieje możliwość niewyświetlania reklam w internecie właśnie ze względu na to, że wiele stron, które je zawiera, stanowi źródło dochodów ich twórców. Całkowite pozbawienie ich możliwości wyświetlania spotów wiązałoby się dla nich z zakończeniem działalności lub z  zastosowaniem środków, które pozwoliłyby im pobierać opłaty za wejście na ich stronę lub korzystanie z umieszczonych na nich treściach.

Całkowite zablokowanie komunikatów internetowych równocześnie wiązałoby się z ograniczeniem dostępu do stron internetowych, oferujących na przykład darmowe gry online, a także pobieranie opłat lub abonamentów za korzystanie z usług, które obecnie oferowane są zupełnie darmowo, takie, jak Gmail, YouTube.

Okazuje się zatem, że pomimo pierwszej reakcji, jaką było oburzenie na praktyki twórcy AdBlock Plus, więcej argumentów przemawia za praktykami giganta niż zupełnym zrezygnowaniem z reklam, szczególnie w przypadku, gdy większość użytkowników internetu przyzwyczaiło się  do tego, że oferuje on mnóstwo darmowych serwisów.