Bezpieczeństwo w sieci, czyli dlaczego internauci udają analfabetów?

Artykuł zewnętrzny

Autorka: Anna Hankiewicz, www.cal.pl

Z badań firmy Cal.pl wynika, że 80 procent użytkowników sieci akceptuje regulaminy na stronach internetowych bez ich czytania - nie wpływa to dobrze na ich bezpieczeństwo w sieci. Mniej leniwi internauci, którzy przeczytali regulamin, zazwyczaj wahają się lub definitywnie rezygnują z usług, założenia konta, lub profilu społecznościowego.

Internauci oburzają się, że ich prywatność nie jest szanowana w sieci, a nawet mają poczucie, iż są inwigilowani. Zapominają jednak o tym, że wnikliwe wczytanie się w treść informacji dotyczących warunków korzystania z usług internetowych chroni naszą prywatność.

Aż 80 procent osób bez chwili namysłu zaznacza pole z akceptacją, nie czytając nawet wstępu do regulaminu. Usprawiedliwiają się trudno zrozumiałym językiem prawniczym oraz stratą  czasu na czytanie długiego dokumentu. - Obecnie skorzystanie z niemal każdej usługi internetowej wymaga zatwierdzenia regulaminu. Wyniki badań są zatrważające, ponieważ świadczą o lekkomyślności użytkowników sieci - mówi Michał Trziszka, CEO firmy Cal.pl.

Bezpieczeństwo w sieci - już nie jesteś anonimowy

Google i Facebook wyszły naprzeciw internautom i zrezygnowały ze skomplikowanego języka na rzecz przystępnych, pisanych zrozumiałym tekstem zapisów, których przeczytanie nie zajmuje więcej niż 10 minut. Jednak to udogodnienie nie zmieniło nic w mentalności naszego społeczeństwa.

Postawmy sobie podstawowe pytanie: po co są regulaminy usług internetowych? Odpowiedzmy na przykładzie Google i Facebooka. Spersonalizowane informacje to dla Facebooka czy Google możliwość dotarcia z reklamą do odpowiednich osób. Przesyłając dokumenty z wykorzystaniem dysku Google, użytkownik udziela firmie ważnej na całym świecie licencji na wykorzystywanie, udostępnianie, przechowywanie, reprodukowanie, modyfikowanie, przesyłanie, publikowanie, publiczne prezentowanie i wyświetlanie oraz rozpowszechnianie tych materiałów, a także na tworzenie na ich podstawie dzieł pochodnych - czytamy w warunkach korzystania z usług Google. Gdy korzystasz z ich usług, Google może gromadzić dane o hasłach, które wyszukujesz w sieci, zbierać informacje o wykonywanych przez Ciebie połączeniach telefonicznych, takie jak numer telefonu użytkownika, numer rozmówcy, numery docelowe przekazywania, daty i godziny rozmów, czasy trwania rozmów, ustawienia przesyłania wiadomości SMS oraz typy połączeń telefonicznych.

Bezpieczeństwo w sieci - niebieskie „f” mnie szpieguje!

Natomiast Facebook w regulaminie wyraźnie daje do zrozumienia, że gdy publikujemy materiały, takie jak zdjęcia lub filmy, firma może uzyskać związane z tym dodatkowe informacje tzw. metadane, np. czas, data, miejsce wykonania zdjęcia lub filmu, parametry aparatu i kamery, ich dokładny typ i markę, a w niektórych przypadkach również lokalizację. Facebook wie lepiej niż Twoja mama, gdzie jesteś i co robisz. Zaakceptowałeś taki zapis w regulaminie. Zdziwiony?

- Nie powinniśmy obawiać się inwigilacji, jeśli nie mamy nic do ukrycia. Jednak nigdy nie możemy być pewni, do kogo trafią zebrane informacje – podkreśla Michał Trziszka.

Czy warto poświęcić chwilę na przeczytanie i analizę regulaminu? Odpowiedź jest oczywista: należy wyrobić w sobie nawyk czytania regulaminów usług internetowych. To może w pewien sposób ochronić nasz e bezpieczeństwo w sieci.