Gdy szef nam zleca załatwianie swoich prywatnych spraw

Artykuł zewnętrzny

Autor: Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl

W wielu firmach zwyczajowo przyjęte jest, że szef wykorzystuje niektórych podwładnych do załatwiania prywatnych spraw. Czasami zjawisko to przyjmuje takie rozmiary, że zaczyna być dla praacowników uciążliwe i upokarzające. Ekspert monsterpolska.pl radzi, jak poradzić sobie z taką sytuacją.

Zapewne każdy słyszał o głośnych przypadkach polityków z pierwszych stron gazet, którzy wykorzystywali swoich podwładnych (np. kierowców czy ochroniarzy) do robienia im zakupów czy wożenia znajomych służbowym autem. Dla niektórych szefów normalne jest, że pracownikowi można zlecić tego typu zadania. W przypadku niektórych firm państwowych czy należących do samorządu zjawisko to osiągało niekiedy znacznie poważniejsze rozmiary niż tylko robienie zakupów. Jak donosiły media, pracownicy tych firm byli przez szefów wykorzystywani do budowy domów lub remontów.

Najczęściej jednak asystentki, asystenci bądź osoby pracujące w recepcji proszone są o robienie zakupów, odbieranie prania z pralni, zamawianie i przynoszenie obiadów, wysyłanie przesyłek i listów na poczcie.

Dla wielu osób załatwianie prywatnych spraw ich szefa nie jest żadnym problemem i traktują to jako naturalną część swoich obowiązków. Co więcej, cieszą się z tego typu zadań, gdyż oznaczają one odmianę od codziennej pracy i wyrwanie się z biurowej rutyny. Wiele osób, wysłanych przez szefa z jakimś zadaniem, przy okazji załatwia swoje sprawy albo po prostu relaksuje się, na przykład w galerii handlowej – opisuje Małgorzata Majewska, ekspert portalu monsterpolska.pl. Jak tłumaczą, ich szef nie wie, ile czasu zajmuje załatwienie danej sprawy czy znalezienie odpowiedniego artykułu w sklepie, poza tym zawsze można się wytłumaczyć korkiem na ulicach bądź długim poszukiwaniem miejsca parkingowego.

Wiele zależy też od tego, jak zachowuje się szef, zlecając wykonanie dla niego jakiegoś zadania. Jeżeli jest to jego uprzejma i sporadyczna prośba, to oczywiście należy ją spełnić. Szef czasami może być naprawdę bardzo zajęty, a od jego wydajności w pracy zależy przecież najczęściej los całej firmy. Bardzo ważne jest to jednak, aby od samego początku pracy w danym miejscu starać się nie przyzwyczajać szefa do tego, że może nam często zlecać tego typu zadania – podkreśla Małgorzata Majewska. Jeżeli na początku pracy pozwolimy na przydzielenie do nas prywatnej sprawy szefa, to później będzie nam znacznie trudniej uwolnić się od takich obowiązków.

Jak sobie poradzić z leniwym szefem?

Bierny opór

Jeżeli szef po raz kolejny poprosi Cię o zrobienie mu zakupów, to zadaj mu dużo szczegółowych pytań dotyczących tego zadania. Kiedy będzie musiał wszystko wyjaśnić i dokładnie wytłumaczyć, być może się zniechęci i następnym razem pójdzie na zakupy sam. Możesz również wytłumaczyć, iż nie możesz załatwiać jego prywatnej sprawy, gdyż musisz się zająć innymi, znacznie ważniejszymi zadaniami. Jeżeli pójdziesz po obiad dla szefa, to nie przygotujesz na czas raportu, o który prosił, bądź nie przeprowadzisz ważnej rozmowy telefonicznej z klientem, którą zaplanowałeś na określoną godzinę – proponuje Małgorzata Majewska. Najlepiej jest przedstawić to w formie alternatywy (albo zrobię raport, albo pójdę po obiad), decyzję pozostawiając szefowi. Większość przełożonych, zmuszonych do takiego wyboru, zdecyduje się na wykonanie raportu na czas. Jeżeli sytuacja się powtórzy kilkukrotnie, prawdopodobnie szef się przyzwyczai i zacznie samodzielnie dbać o swoje posiłki.

Otwarty sprzeciw

Wyrażenie otwartego sprzeciwu jest zachowaniem bardziej ryzykownym. Niektórzy szefowie proszą podwładnych o wykonywanie prywatnych zadań nie dlatego, że bardzo tego potrzebują z powodu braku czasu, ale dlatego, że w ten sposób podkreślają swoją pozycję. W takiej sytuacji odmowa wykonania jakiegoś polecenia będzie odebrana jako nieposłuszeństwo, narażające pracownika na nieprzyjemności. Oczywiście szef nie może zwolnić swojego podwładnego z powodu odmowy zrobienia mu zakupów, może jednak wymyślić szereg innych nieprzyjemności, skutecznie dokuczających pracownikowi – zaznacza Małgorzata Majewska.

Nie zawsze też otwarty sprzeciw ma sens. Nie wypada przykładowo, aby podczas spotkania to szef wychodził z gabinetu i przynosił swoim gościom kawę. Czasami jest też tak, że jest bardzo zajęty i po prostu nie ma czasu na to, aby oderwać się od biurka i pójść na jakiś ciepły posiłek. Nawet jeżeli jesteśmy z nim skonfliktowani, to w takich sytuacjach lepiej spełnić jego prośbę.

Lokaj szefa

Bardzo często bardziej dokuczliwe od tego, że szef zleca nam prywatne zadania, może być to, jak to przyjmują inni pracownicy. Zdarza się, że pojawiają się wtedy z ich strony kpiny i żarty, takie jak „lokaj szefa” czy „chłopiec na posyłki”. Najlepiej się przed nimi obronić mówiąc, że poprosimy szefa, aby następnym to właśnie kpiarze przynieśli mu obiad bądź odebrali jego koszule z pralni.