Gospodarki świata (cz. 6) - Kraje arabskie

Kraje arabskie - gospodarka koraniczna

Kraje arabskie są wyjątkowe ze względu na ogromną rolę religii w ich funkcjonowaniu. Dotyczy to zarówno aspektów gospodarczych, jak i politycznych - Arabia Saudyjska ma Koran za konstytucję, a Iran jest krajem teokratycznym, w którym przywódcą jest duchowny - ajatollah. W wielu państwach istnieje religijne prawo, czyli szariat. Zasady zawarte w Koranie mocno wpłynęły na ekonomię krajów arabskich. Najbardziej doniosłe znaczenie ma zakaz uprawiania lichwy (riba), wyrażony wprost na kartach świętej księgi Islamu. Chodzi o oprocentowanie pożyczek - prawo religijne ogranicza więc znacznie obracanie kapitałem i podważa sens istnienia banków. Na dodatek w państwach o bardziej restrykcyjnym podejściu do wiary (np. w Arabii Saudyjskiej) wszelkie zmiany ekonomiczne są przeprowadzane bardzo wolno - wszystko przez konieczność skrupulatnego sprawdzania ich zgodności z Koranem. Mimo to gospodarki bogatych krajów arabskich (m.in. Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt) mają się dobrze nawet w dobie kryzysu - analitycy wskazują, że to właśnie efekt prawa religijnego, zabraniającego uprawiania lichwy. Jest w tym wiele racji - w końcu do zapaści ekonomicznej w krajach (zachodnio-) kapitalistycznych doprowadziła karkołomna spekulacja kapitałem, niemożliwa do realizacji bez istnienia systemu oprocentowanego kredytu. A państwa muzułmańskie wyszły z kryzysu prawie bez szwanku, bo twarde religijne prawo zabrania uprawiania właśnie tych procederów, które były przyczyną kłopotów.

Inne zasady ekonomii islamskiej - cytując za pracą “Wybrane zasady ekonomii islamskiej a zrównoważony rozwój przedsiębiorstw” dr. Mateusza A. Boncy - to:

1. Ochrona własności,
2. Obowiązek pracy,
3. Przejrzystość i zaufanie w stosunkach między kontrahentami,
4. Konkurencja i współdzielenie ryzyka.


Rozwijając poszczególne punkty, autor pisze:

 

"Niedopuszczalne jest uzyskiwanie zysku bez poniesienia ryzyka. (...) Zaufanie w islamie jest uważane za najważniejszy element kapitału społecznego, podstaw do budowania relacji między ludźmi oraz między człowiekiem i Allahem. Koran wielokrotnie podkreśla, że podstawową cnotą człowieka jest zachowywanie się w sposób zgodny z zasadami w nim określonymi oraz w sposób przewidywalny dla innych. Bardzo ważne jest wywiązywanie się w pełni ze składanych obietnic, a co za tym idzie, budowanie u innych poczucia zaufania do siebie. (...) Ekonomia islamska, podobnie jak zachodnia, zakłada istnienie konkurencji wśród uczestników rynku. Koran wskazuje jednak na dwie odmiany konkurencji - “dobrą” i “złą”. „Dobra” prowadzi do poprawienia bytu nie tylko jednostki, ale i całego społeczeństwa."

 
Czytając opracowania na temat ekonomii muzułmańskiej, trudno nie zwrócić uwagi na obecność koncepcji i ideałów, które w naszym kręgu kulturowym uchodzą za lewicowe. Zakaz lichwy uderza wprost w jedną z głównych przyczyn pogłębiania się nierówności społecznych, czyli w oprocentowanie kapitału. W uzasadnieniu tego obostrzenia pojawia się postulat zabronienia wykorzystywania osoby biedniejszej (przez odsetki) przy pożyczaniu jej pieniędzy. Szkodliwość lichwy dostrzegł m.in. Clifford H. Douglas, twórca koncepcji kredytu społecznego - zauważył on, że wartość wypłacanych pensji jest zwykle niższa od wartości produkowanych dóbr, w związku z czym ludzi nie stać na zakup całości rzeczy, jakie wytworzyli. Brak środków na konsumpcję jest wykorzystywany przez bankierów, którzy operują oprocentowanym pieniądzem, pogłębiając tym samym zubożenie społeczeństwa i napychając własną kiesę. Obok zakazu lichwy w Islamie funkcjonuje potępienie tzw. gharar, czyli - ujmując prosto - oszustwa. Chodzi tu o czerpanie korzyści z własnej przewagi w trakcie robienia z kimś interesów. Może to być np. większa wiedza lub lepsza pozycja ekonomiczna.

Co frapujące, drugie rozumienie wspomnianego pojęcia gharar dotyczy zakazu zawierania transakcji odnoszących się do rzeczy, których sprzedawca/usługodawca nie ma w danej chwili. Jakby się głębiej nad tym zastanowić, to koraniczne prawo sprawia, że nielegalne stają się np. umowy o wykonanie dzieła lub zaliczki autorskie. Wobec takich utrudnień muzułmanie często szukają sposobów na dostosowanie się do restrykcyjnych praw Koranu. W ich wysiłkach wspierani są przez zagraniczne banki, pragnące pozyskać klientów z bogatych państw islamskich. Instytucje finansowe zgodne z szariatem zamiast oprocentowanych kredytów oferują swój udział w danej inwestycji - chodzi o zasady udziału w rozwoju realnych dóbr i zakazu spekulacji pieniądzem. W ten sposób powstają specyficzne produkty bankowe, z których mogą swobodnie korzystać wierzący. Ich cechą szczególną, oprócz braku odsetek, jest równomierne rozłożenie ryzyka - bank również może stracić na inwestycji. Podobnie jest w przypadku depozytów, które nie są oprocentowane, ale stanowią udział danej osoby w zyskach (lub stratach) instytucji finansowej.

To wszystko brzmi bardzo pięknie, a w połączeniu z obowiązkiem dawania jałmużny (zakat) powinno oznaczać powstanie państwa rodem z socjalistycznych wizji. Solidaryzm, zakaz lichwy, wysoki kapitał zaufania społecznego - to wszystko wynika wprost z koranicznych zasad. A jak jest w rzeczywistości? Jak wiadomo, zróżnicowanie zamożności państw arabskich jest duże, więc pod uwagę warto wziąć raczej wskaźniki rozwarstwienia dochodu i bogactwa niż np. PKB per capita. Oba te wskaźniki można wyrazić w procentach za pomocą metody Giniego - gotowe dane wziąłem z analiz Banku Światowego oraz Global Peace Index. I tak, indeks zróżnicowania w dochodach (im mniejszy, tym lepszy) w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wynosi 31%, w Arabii Saudyjskiej 32%, w Egipcie 30,8%, w Kuwejcie 30%, w Omanie 32%, w Katarze 39%, w Pakistanie 30%. Dla porównania: Szwecja i Norwegia 25%, Polska 34%, USA 45%, Singapur 48%. Jak widać, rozwarstwienie dochodowe w krajach arabskich nie jest wysokie. Nieco inaczej jest pod względem wskaźnika Giniego dla różnic w dystrybucji bogactwa (wealth) - Arabia Saudyjska 73%, Egipt 69%, Jemen 61%. W zestawieniu najlepsze miejsce ma Japonia - 54%. Kiepską lokatę - i trudno się dziwić- zajęły USA z wynikiem 80%.

Aby mieć lepszy obraz sytuacji społecznej w krajach arabskich, przyjrzyjmy się rankingowi Human Developement Index, który systematyzuje państwa według poziomu życia jego obywateli - w grę wchodzi tu m.in. edukacja, służba zdrowia i średnia długość życia. Najwyższą lokatę zajął sułtanat Brunei - 30. miejsce na świecie. Katar był 36., ZEA 41. (za Polską!), Arabia Saudyjska 57., a Egipt 112. W zestawieniu HDI Stany Zjednoczone - mimo gorszych wyników pod względem rozwarstwienia dochodów i ogólnego bogactwa - biją na głowę kraje islamskie, zajmując trzecią pozycję na świecie. Widać jak na dłoni, że większa równość ekonomiczna nie musi oznaczać wcale wyższego standardu życia. Są różne przyczyny takiego stanu rzeczy - w przypadku Egiptu są to zarówno kiepska gospodarka narodowa, jak i fakt występowania niepokojów społecznych. W kwestii bogatych krajów naftowych (Katar, Arabia Saudyjska, ZEA) można wskazać na kilka czynników - m.in. skostniałą strukturę władzy (szejkowie, emirowie), mały poziom osłon socjalnych oraz obecność tzw. taniej siły roboczej z biednych azjatyckich krajów.

Po analizie takich informacji można zadać sobie intrygujące intelektualnie pytanie: jakby wyglądały zachodnie, rozwinięte kraje funkcjonujące na podstawie zasad gospodarki islamskiej? Zakładając oczywiście, że w ogóle byłyby w stanie dojść do obecnego poziomu ekonomicznego przy poszanowaniu reguł Koranu. Z tej wątpliwości zaś rodzi się kolejne pytanie: czy to nie właśnie z religijnych restrykcji wynika zacofanie krajów arabskich? A może to wyłącznie wina czynników geograficznych?

Geografia krajów arabskich

Państwa muzułmańskie są bardzo zróżnicowane pod względem zasobów naturalnych. W zasadzie większość z nich (oprócz Turcji i Indonezji) leży na pasie klimatu pustynnego. Dwudziesty wiek przyniósł odkrycie, że w jałowych i gorących piaskach kryje się czarne złoto, czyli cenna ropa naftowa. Ale nie we wszystkich - dlatego różnice w poziomie życia i bogactwie pomiędzy krajami są tak ogromne. Oczywiście sama obecność złóż tego surowca nie wystarcza - aby kraj był bogaty, musi tym skarbem odpowiednio gospodarować. Kraje Zatoki Perskiej doskonale sobie z tym poradziły, dlatego obecnie utrzymują mocną pozycję w ekonomicznym świecie. Niektóre z nich - jak Zjednoczone Emiraty Arabskie - zdają sobie sprawę z tego, że ropa kiedyś się skończy, więc intensywnie inwestują petrodolary w inne gałęzie przemysłu, głównie w nowe technologie.

Przypadek Zjednoczonych Emiratów Arabskich

Zjednoczone Emiraty Arabskie to prawdziwie kuriozalne państwo. Jego populacja wynosi ponad 8 milionów, z czego zaledwie kilkanaście procent to rdzenni obywatele. Kraj ten charakteryzuje się najwyższym na świecie wskaźnikiem emigracji, a w statystyce braku zrównoważenia płciowego zajmuje drugie miejsce, zaraz po Katarze. Społeczeństwo ZEA stanowią istny konglomerat kulturowy, co nadaje mu międzynarodowy charakter. O wyjątkowym ruchu ludności w tym kraju świadczy Dubai International Port, obsługujący rocznie prawie tyle samo podróżnych, co londyński Heathrow.

Władze ZEA dobrze zdają sobie sprawę z tego, że zasoby ropy naftowej, stanowiące przez całe dekady napęd dla ekonomii kraju, są na wyczerpaniu. Z tego powodu od dłuższego czasu wiele nakładów idzie na inwestycje w sektorach nowych technologii oraz turystyki. ZEA stawiają też na infrastrukturę, co widać po mozolnie budowanej sieci autostrad i linii kolejowej. Są także ciemne strony rozkwitu gospodarczego Emiratów. Warto wiedzieć, że sporą część z ludności napływowej w tym kraju stanowią robotnicy z biednych krajów azjatyckich, często pracujący w kiepskich warunkach. Ponadto w ZEA istnieje zakaz zrzeszania się w związki zawodowe, a pracownicy nie mają prawa do strajków. Co interesujące, mimo istnienia ultraliberalnych przepisów podatkowych i kiepskiego ustawodawstwa pracowniczego największe firmy w ZEA to podmioty należące do państwa. Wystarczy wspomnieć o Dubai World, publicznym przedsiębiorstwie konstrukcyjnym, odpowiedzialnym za największe inwestycje infrastrukturalne oraz o Emirates - słynnej linii lotniczej, sponsorującej takie potęgi piłkarskie, jak Arsenal, AC Milan, Real Madryt czy PSG. To pokazuje wyraźnie, że powtarzana przez liberałów mantra o prywatyzacji wszystkiego i wskazywaniu przy tym krajów arabskich jako przykładu jest mało prawdziwa.

Ze względu na brak podatków wiele podmiotów gospodarczych z innych rejonów świata przenosi tam swoje marki, omijając w ten sposób konieczność płacenia danin tam, gdzie funkcjonują. To skrajnie nieetyczne działanie, obecne również w naszym kraju - vide niedawna afera z pewną firmą odzieżową. Trudno zrozumieć moralność ludzi, których przedsiębiorstwo działa w Polsce, zatrudnia Polaków, korzysta z polskich dróg, straży pożarnej, policji, pogotowia oraz z edukacji (pośrednio), a nie daje na to ani grosza. Nazywa się to eufemistycznie “optymalizacją podatkową”...


Polecamy sprawdzić, jak wygląda marketing mobilny w działalności gospodarczej!