Guerilla marketing, czyli partyzantka bez ograniczeń

Marketing partyzancki to ciekawe rozwiązanie, jeśli na promocję określonej idei lub produktu mamy mało czasu, a nasze środki finansowe są ograniczone. Guerilla marketing to przede wszystkim dobre wyczucie i kreatywność, a nie pieniądze.

Guerilla marketing to niekonwencjonalna forma promocji, która nie wymaga wielkich nakładów finansowych. Najważniejsza w tym przypadku jest pomysłowość i wyczucie czasu. Ta forma komunikacji z klientem zbliżona jest do znanego już od lat marketingu wirusowego, który polega na zachęceniu odbiorców, by sami rozpoczęli rozpowszechniać przekaz pomiędzy sobą. W tym przypadku są to zazwyczaj zabawne memy, intrygujące filmiki bądź zaskakujące zdjęcia. W marketingu partyzanckim oprócz niekonwencjonalnych treści znaczenie mają też niestandardowe środki przekazu. Niczym dziwnym nie jest tu krew, przemoc czy przedmioty budzące strach lub zaciekawienie. Wszystko tak naprawę zależy tu od grupy docelowej i wartości, które ona prezentuje. Aby nasza partyzantka zadziałała zgodnie z planem, ważne jest, żeby oprócz ciekawej myśli przewodniej każda akcja wyróżniała się jednocześnie innowacyjnością. Powtarzanie starych pomysłów nie jest w tym przypadku najlepszym wyborem.

Zaletą marketingu partyzanckiego są przede wszystkim niskie koszty. Tutaj wszyscy są równi - często nawet małe firmy, mimo małego nakładu finansowego na inwestycje, swoją pomysłowością są w stanie pokonać największe korporacje. Atutem tego rodzaju promocji jest dostępność. Guerilla marketing jest w stanie trafić do wszystkich z grupy docelowej, nawet do tych, którzy unikają telewizji, prasy czy innych tradycyjnych nośników reklamowych. Jest to szczególnie przydatne w przekonaniu do postaw i określonych systemów wartości jednostek opornych wobec standardowych form reklamy.

Przykładem prostych form marketingu partyzanckiego są reklamy na koszulkach noszonych przez znane osoby, przyozdabianie miasta vlepkami czy chociażby ciekawe graffiti na chodniku. Koszt takich działań jest zazwyczaj niski, ale z drugiej strony wymaga dużej energii i wyobraźni, a także wielkiego zaangażowania. Poniżej kilka z ciekawych projektów z Polski i zagranicy.

Tymbark na Walentynki

W 2013 roku Tymbark wykorzystał guerilla marketing i zaprezentował ciekawą akcję swoim klientom. 14 lutego w różnych miejscach kilku największych polskich miast poprzypinano popularne kapsle tego napoju, z tradycyjnymi napisami. Tym razem wszystkie miały jednak miłosne przesłanie. Kapsle dzięki magnesom mogły zostać zamocowane właściwie w każdym miejscu w najbardziej uczęszczanych częściach miast. Guerilla marketing objął miejskie ławki, parki, windy, przystanki czy inne obszary publiczne i spotkał się z niezwykle pozytywnym przyjęciem przez odbiorców.

Post z Desert Carnival

Organizatorzy wrocławskiego festiwalu muzyki stoner wpadli na bardzo dobry pomysł promujący organizowany przez nich event. Koncert, który zaplanowali na ostatki 2014 roku (koniec karnawału), zareklamowali maskami karnawałowymi, które zostały rozwieszone w różnych częściach Wrocławia. Wcześniej zostały one opatrzone wyzywającym pytaniem pościsz?, nawiązującym do zbliżającego się postu oraz adresem strony internetowej grupy. Całość uzupełniona została prowadzącym na profil FB kodem QR. Na różnych obiektach w  mieście znalazły się także vlepki w podobnym tonie reklamujące wydarzenie. Całość sprawdziła się bardzo dobrze, szczególnie że pasowała także do nazwy samej marki. Desert Carnival to przecież nic innego jak pustynny karnawał.

Chwyt z Play

Na ciekawą akcję blisko 10 lat temu wpadła także marka Play, wchodząca wówczas na rynek. Wśród wielu innych akcji marketingowych w ich wachlarzu promocyjnym znalazła się także partyzantka, w ramach której wspomniana telefonia komórkowa zadbała o wyposażenie wnętrz w pojazdach komunikacji miejskiej o nietypowe uchwyty. W środkach masowej komunikacji w kilku największych miastach Polski znalazły się absorbujące reklamy, które umieszczono właśnie na uchwytach dla stojących pasażerów. Pomysłowe napisy, które się na nich znalazły, rozśmieszały i zachęcały do interakcji. Jednym z nich był uchwyt z napisem Jeśli podoba Ci się osoba obok Ciebie, podnieś rękę do góry. Przez kilka miesięcy trwania kampanii miała ona bardzo pozytywny odzew.

Pasami do Hard Rock Cafe

Swojego czasu na ciekawy pomysł wpadła warszawska restauracja Hard Rock Cafe, zlokalizowana przy Złotych Tarasach. Pasy drogowe, prowadzące do tego miejsca, zostały na jakiś czas przemalowane na wzór pięciolinii. Ciekawy pomysł, który zaskoczył wiele uczęszczających tamtędy mieszkańców stolicy, sprawdził się idealnie. Restauracja zyskała dodatkowy rozgłos, a reklama wpłynęła bardzo dobrze na jej muzyczny wizerunek.

Guerilla marketing w Fitness Company

Jak to się dzieje za granicą? Brytyjska sieć siłowni Fitness Company wpadła na bardzo dobry pomysł, podobny do tego, z którym mieliśmy do czynienia w przypadku telefonii komórkowej Play. Marketingowcy z Wysp na rurki, których można się trzymać w czasie jazdy komunikacją miejską, założyli ciężarki – całość miała przypominać sztangę, z którą możemy mieć do czynienia na siłowni. Obok znajdowała się reklama firmy oraz ceny biletów i karnetów. Wielu pasażerów z zainteresowaniem spoglądało w stronę tej reklamy, dzięki temu dowiadując się o istnieniu siłowni w swoim sąsiedztwie.

Bądź jak Kung Fu Panda i wykorzystaj guerilla marketing

Akcja mająca wypromować wchodzący do kin film animowany Kung Fu Panda. W niektórych miastach w Wielkiej Brytanii na przystankach znalazły się reklamy typu citylight, które przedstawiały kopiącego szybę bohatera kreskówki. Sęk w tym, że wspomniana szyba została celowo rozbita, aby sprawiać wrażenie, iż zrobiła to właśnie agresywna panda. Akcja o tyle ciekawa, co odrobinę niebezpieczna - na chodniku znalazło się nieco rozbitego szkła, które na szczęście jednak nikomu nie zrobiło krzywdy. Z przeprowadzonych później badań wynikło, że reklama przypadła do gustu właściwie wszystkim odbiorcom, a szczególnie umiłowały sobie ją dzieci.

Te pomysły i kilka innych zostały już zrealizowane - jedne z lepszym, drugie z gorszym skutkiem. Nie zmienia to jednak faktu, że guerilla marketing jest na tyle nietypowy, że zawsze jest w stanie zwrócić na siebie mniejszą lub większą uwagę. Przy odpowiednim wyczuciu nawet tak tania reklama, jak w przypadku guerilla marketing, może dać marce bardzo wielu nowych sympatyków, a o to przecież w marketingu chodzi.