Handel tradycyjny kontra e-handel

Obecnie mamy możliwość robienia zakupów bez konieczności wychodzenia z domu. Co więcej, dzięki Sieci oszczędzamy nie tylko czas, ale i pieniądze, gdyż często można, np. na aukcjach internetowych, spotkać te same towary co w sklepach tradycyjnych, ale oferowane za znacznie niższą cenę.

Internet daje wiele możliwości, ale czy zakupy w Sieci zastąpią nam ich tradycyjną formę? Czy z czasem zwykłe, ludzkie spacery po centrum handlowym przejdą do lamusa? Mimo popularności e-sklepów wciąż wiele ludzi robi zakupy w sztampowy sposób, a podczas weekendów centra handlowe są niemal zapełnione osobami stęsknionymi za zakupami po tygodniu pracy.

Przyszłość to jedna, wielka niewiadoma, jednak już teraz możemy porównać zbawienny wpływ na ludzi e-sklepów ze sklepami tradycyjnymi. I w ten sposób przynajmniej oględnie stwierdzić, która forma bardziej nam odpowiada.

Czas to pieniądz

Jak wiadomo – czas to pieniądz, a zakupy robione w tradycyjny sposób, nijak nie pozwalają nam go zaoszczędzić. I nie chodzi tu nawet o dojazd do samego centrum, ale o pewne charakterystyczne zjawisko „wsiąkania” w centrum handlowe. Wchodząc do niego, możemy być pewni, że jesteśmy straceni na co najmniej kilka godzin. Przyciągają nas atrakcyjne banery, witryny z napisem: PROMOCJA, a co jakiś czas przypomina nam się, że coś mieliśmy jeszcze kupić, chociaż wcale nie potrzebujemy pilnie tej rzeczy, no ale „skoro już jestem w sklepie”.

A wyobraźcie sobie, że ten czas moglibyśmy poświęcić, np. na wykonanie dodatkowego zlecenia, na spotkanie z przyjaciółmi, na spacer po parku zamiast centrum handlowym, na spędzenie czasu z rodziną. Istnieje wiele lepszych i ciekawszych sposobów spędzania wolnego czasu niż latanie z językiem na brodzie po centrum handlowym. Internet pozwala zaoszczędzić cenny czas. Obecnie nawet produkty spożywcze można kupić przez Sieć, np. dzięki Almie.

Z drugiej strony Internet oferuje nam znacznie bogatszy asortyment, co przekłada się na godziny czasu spędzonego przed komputerem w celu znalezienia tego najlepszego i najtańszego produktu. Co więcej, mimo że nie musimy chodzić po e-centrum, bo wystarczy klikanie, to jednak możemy równie szybko zatracić się w takich zakupach, a tu jakiś produkt po niższej niż w tradycyjnym sklepie cenie, a tu jakaś ciekawa rzecz, którą natychmiast musimy mieć itd.

Wychodzi zatem na to, że oszczędność czasu na e-zakupach to bujda. Chyba że ma się naprawdę silny charakter – kupuję to i to i zamykam przeglądarkę. Jednak silna wola powinna pomóc i przy tradycyjnych zakupach. I w związku z tym wracamy do punktu wyjścia, bo teoretycznie przy zakupach internetowych zaoszczędzimy jedynie na dojeździe, ale przecież niektórzy mieszkają przy samych centrach.

Czego oczy nie widzą, tego sercu żal

Wiele osób uskarża się na to, że robiąc zakupy przez Internet, nie mogą dotknąć, powąchać czy sprawdzić faktury towaru. Dlatego też wolą tradycyjne sklepy, bo tam mogą namacalnie przetestować produkt – przymierzyć, podotykać, powąchać itd.

Tymczasem coraz więcej e-sklepów wprowadza możliwość sprawdzenia produktu przed jego zakupem. Wysyłają klientowi wersję roboczą i pozwalają mu na zapoznanie się z towarem – np. dema gier lub programów itd. Pewnie większość z konsumentów powie, że jednak wciąż mały procent firm daje taką możliwość, a niestety nawet najlepsze opisy i prezentacje produktów nie wystarczą. Ale z drugiej strony w tradycyjnych sklepach również wielu produktów nie można dotykać, a przy przymierzaniu ubrań nigdy nie ma się pewności, kto je wcześniej mierzył.

Zatem obie formy w tej kwestii mają swoje wady i zalety, a na upartego można przyczepić się do wielu aspektów zarówno jednego jak i drugiego.

Panie sprzedawco, a z czego to jest zrobione?

Teoretycznie wadą e-sklepów jest brak materialnej formy sprzedawcy, którego można w każdej chwili zapytać o towar, poradzić się przed jego zakupem itd. To prawda, ale zauważmy, że sprzedawcy to często neandertalczycy, którzy albo zachowują się opryskliwie, albo nie potrafią udzielić odpowiedzi na nasze pytania, albo po prostu są za bardzo natarczywi. Ile razy zdarzyło się nam wyjść ze sklepu, bo, powiedzmy to wprost, sprzedawca nas wystraszył.

Podążając tym tropem, mimo że w Internecie funkcjonują wirtualni sprzedawcy i być może nie mogą natychmiast odpowiedzieć na nasze pytanie (chociaż zazwyczaj odpowiedź otrzymujemy w przeciągu kilku minut), to jednak nie musimy się z nimi użerać, patrzeć na ich brak kompetencji oraz znosić wiecznie niezadowolonych min. Tymczasem odpowiedź udzielana przez Internet jest zazwyczaj bardzo rzetelna.