Przywódcze zdolności patrzenia w przyszłość

Bycie przywódcą może potocznie kojarzyć się ze staniem na czele – państwa, korporacji, firmy – i zarządzaniem według własnego widzimisię. Jednocześnie osoby, którym zdarza się marzyć o przewodzeniu, często wyobrażają sobie siebie w blasku reflektorów, niczym celebrytę lub gwiazdę wielkiego formatu. Przywódca doskonały, patrząc w przyszłość, powinien widzieć nie swój indywidualny sukces, ale stabilną, rozwijającą się firmę, przynoszącą korzyści kolejnym pokoleniom. Lider nie tworzy swojej marki – lider tworzy markę, która przeżyje nawet jego.

Dlaczego wielcy przywódcy są wielcy także dziś?

Na poparcie tezy, iż lider nie powinien budować swojej wizji i celu na własnej osobie, ale na swoim dziele, warto przytoczyć postacie wielkich przywódców. Co ważne – są oni uznawani za wielkich także dziś, w niektórych przypadkach wiele setek lat po śmierci. Niektórzy brutalni, agresywni, być może barbarzyńscy, ale też niezapomniani i budujący potężne dzieła.

Pierwszym z takich przywódców był dobrze znany Aleksander Macedoński, zwany Wielkim – władca Macedonii, żyjący w IV w. p.n.e., doskonały strateg i wódz. Aleksander podbił ogromną część starożytnego świata, tworząc największe istniejące imperium, którego rozpiętość ze wschodu na zachód wynosiła 5000 km. Wprawdzie po jego śmierci ogromne państwo rozpadło się w wyniku wewnętrznych wojen i starć, mimo to dzieło tego przywódcy pozostało w pamięci ludzkości, zapisując się w kulturze, sztuce i podręcznikach historii.

Przywódcą o mniejszej potędze, a mimo to zapamiętanym i znanym doskonale wszystkim współczesnym ludziom, był Krzysztof Kolumb. On także miał wizję – odkrycia morskiego szlaku prowadzącego do Indii, dzięki któremu handel z tamtejszymi kupcami stałby się znacznie łatwiejszy i mniej ryzykowny. Co prawda sam cel wyprawy Kolumba nie został osiągnięty – na jego drodze niespodziewanie stanęła Ameryka, mimo to wizja odkrycia czegoś nowego, znalezienia nowej drogi morskiej, przysłużenia się światu i przeżycia przygody przemówiła do wielu. W pierwszej wyprawie udział wzięło 90 osób, do drugiej zgłosiło się ich już tyle, że konieczna była selekcja i ograniczenie załogi do – bagatela – ok. 2000 ludzi. Kolumb poderwał tyle osób nie z powodu chęci zbudowania swojego autorytetu, ale dzięki wizji przetarcia szlaków kolejnym pokoleniom (i bogactw).

Nie tylko poszerzanie granic państwa pozwala nazwać kogoś wielkim przywódcą. Przykładem jest w tym przypadku papież Jan Paweł II, który z każdą pielgrzymką porywał tłumy, szczególnie młodzieży. Przez wielu kochany, przez wielu krytykowany i potępiany, mimo wszystko może zostać zaliczony do grona wielkich przywódców. Do czego dążył? Do pokoju, porozumień, likwidowania granic kulturowych czy religijnych.

Wielkich przywódców historia zna wielu, jednak na trzech powyższych przykładach można wskazać, że postawiona na początku teza jest prawdziwa – aby porywać innych do działania, trzeba przede wszystkim celu i wizji.

Cel – sukces i droga do sukcesu

Aleksander Macedoński wywoływał wojny, Kolumb odkrywał nowe terytoria, a Jan Paweł II zupełnie nie interesował się ziemiami, ale ludźmi. Co zatem łączyło te trzy postaci, że znalazły się one w kanonie największych przywódców świata? Jedno i najważniejsze – cel.

Oczywiście każdy z tych ludzi miał inny cel, zupełnie inne były też środki do jego osiągnięcia. Mimo to ciężko wyobrazić sobie, aby armie poszły za Aleksandrem, załoga statków za Kolumbem, a młodzież większości świata za papieżem-Polakiem, gdyby ich działania nie zmierzały w sposób jednoznaczny do określonego osiągnięcia. Żaden z nich nie prowadził ludzi w próżnię, każdy wskazywał na to, do czego dąży sam i co jednocześnie może zaoferować innym.

Cele przywódcy w przedsiębiorstwie będą być może mniej spektakularne czy mniej wzniosłe niż cele historycznych postaci. Jednakże ich wyznaczenie jest niezbędne już na początku, aby w ogóle powstał pomysł założenia firmy, a potem – aby nie spocząć na laurach. Co ważne, cele w firmie nie mogą być tak niestabilne jak 90% noworocznych postanowień – muszą być konkretne, mocne i niezmienne, a jednocześnie na tyle elastyczne, aby można je było dostosować do zmieniających się warunków w działalności i wokół niej.

Dobry lider powinien zatem zacząć planowanie swojej firmy od określenia, czym ma się ona stać w przyszłości. Nie warto się w tym miejscu ograniczać, można wręcz popuścić wodze fantazji. Cel główny ustalony? Dobrze, zatem pora rozbić go na kawałki. Większość ludzi doskonale zna sytuację, w której marzy o czymś dalekim i wydającym się nieosiągalnym. Skoro zatem i tak nie da się tego osiągnąć, nie warto nawet zaczynać. Tutaj natomiast tkwi podstawowy błąd – do żadnego wielkiego celu nie prowadzi jedna, prosta droga. Każdy z nich składa się z wielu etapów, pomniejszych osiągnięć i decyzji. Rozbicie dużego zadania na takie niewielkie stopnie, po których należy się po kolei wspinać, znacząco ułatwia pracę. Co wydaje się bardziej realistyczne – przebiegnięcie nazajutrz górskiego maratonu, czy podjęcie pierwszego treningu w postaci biegu przeplatanego z marszem? No właśnie.

Cele firmowe – i każde inne – dobrze jest często aktualizować. Warto w tym przypadku wziąć pod uwagę zarówno samą firmę, jak i zespół, któremu się przewodzi. O ile firma jako całość rzeczywiście dąży do osiągnięcia tego, co postawił sobie za cel jej lider, o tyle pomniejsze cele pracowników mogą różnić się od tego, co założył dla nich przywódca. Warto to wykorzystać.

W dużym uproszczeniu można stwierdzić, że pracownicy wtedy są najbardziej zmotywowani do pracy, kiedy utożsamiają się z tym, co robią. Dlatego też, zasiadając do planowania celów dla swojej firmy na kolejny okres, dobrym pomysłem jest poświęcenie trochę czasu na rozpatrzenie pomysłów i potrzeb swoich podwładnych. Jeśli firma jest niewielka, lider powinien znaleźć czas na rozmowę z każdym ze nich. Gdy nastąpi wzrost i zespół znacznie się powiększy, warto zainwestować w dobry dział zarządzania zasobami ludzkimi. Co mogą do celów firmy wnieść pracownicy? Przede wszystkim własne pomysły na rozwój, alternatywne rozwiązania, nowe ścieżki. Mogą coś dodać, coś ulepszyć, jednocześnie wskazując na to, w czym sami siebie widzą. Dopuszczenie swojego zespołu do takiego dialogu pozwala naprawdę dużo zyskać dla firmy, a jednocześnie daje możliwość bycia na bieżąco z potrzebami pracowników. Dodatkowo podwładni potraktowani w ten sposób najprawdopodobniej poczują się znacznie bardziej odpowiedzialni za to, co dzieje się w firmie, niż gdyby wszystkie procesy decyzyjne przebiegały poza nimi.

Zbyt duża samowola? Oczywiście lider nie musi zgadzać się z każdym pomysłem i pozwalać pracownikom iść w ramach firmy w kierunku, na który tylko mają ochotę. Praktyka dużych koncernów pokazuje jednak, że wsparcie pracowników w osobistym rozwoju najczęściej procentuje. Podwładny, gdy widzi, że firma bierze pod uwagę jego indywidualne interesy, sam również stara się kształtować je tak, aby przysłużyły się firmie. Przykładem jest taki gigant jak Google – w tej korporacji pracownicy wyższego szczebla ⅕ czasu spędzanego w pracy mogą przeznaczyć na rozwój własny. Mają oni zatem czas, mają też dostęp do firmowych zasobów, mogą uruchomić kreatywność i wymyślać, co dusza zapragnie. Oczywiście w mniejszych firmach najczęściej nie ma możliwości zapewnienia pracownikom tyle czasu na samorozwój, z pewnością jest jednak możliwe zaangażowanie ich do firmowego planowania i ulepszania celów przedsiębiorstwa.

Przyszłość nie jest stabilna – aby była przyszłość, muszą być zmiany

Cel został postawiony, a dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu został także osiągnięty. Firma jest stabilna, generuje zyski, pracownicy robią to, co lubią. I co dalej? Można pomyśleć, że dobrze byłoby, aby taki status quo trwał wiecznie. Nie jest to w firmie ani możliwe, ani efektywne.

Każda firma musi się nieustannie rozwijać. Nie chodzi tu nawet o fakt, że gdyby nie poszukiwanie czegoś lepszego, nie wynalezionoby nawet koła. Obecnie, w dobie globalizacji, każde przedsiębiorstwo działa w sieci wielu czynników o charakterze technologicznym, prawnym, gospodarczym, międzynarodowym etc. Zmiana, poprawa albo zaburzenie w którymś z tych elementów, nawet na najwyższym szczeblu, z dużym prawdopodobieństwem odbije się na gospodarce także tych mniejszych firm.

Dlatego aby nie zostać w tyle i nie poddać się negatywnym wpływom, każda firma musi się zmieniać. Niezbędne jest zatem stawianie sobie coraz to nowych celów i realizowanie ich, aktualizując je po drodze tak, aby były możliwe do osiągnięcia w świetle aktualnych warunków. Zmiany mogą wydawać się nieprzyjemne lub niepotrzebne, jednak są konieczne. Powszechne jest zjawisko pozostawania w stanie, który jest dobrze znany, przez co wydaje się być bezpieczny i najlepszy. Mimo to trzeba wyjść poza swoją strefę komfortu i zacząć ją poszerzać.

Rozwój przywódcy a rozwój firmy

Aby firma była konkurencyjna i efektywna, musi się rozwijać – to zostało już ustalone. Podobnie jest z samym liderem – po stworzeniu własnego przedsiębiorstwa i dobrze działającego zespołu nie może on osiąść na laurach. Jako przywódca musi on bowiem stale się rozwijać – zarówno jeśli chodzi o doskonalenie osobiste, jak i specjalistyczne w związku z branżą, w której pracuje.

Dlaczego jest to takie ważne? Przedsiębiorstwo ulega ciągłym przemianom już od początku swojego powstania i na każdym etapie działania wymaga innego zarządzającego – czasem bardziej lidera, czasem – menedżera (por. cz. I - Sprawdź czy nadajesz się na przywódcę). Dlatego też stojąc na czele własnego przedsiębiorstwa, lider musi odpowiednio dostosować swoje metody zarządzania do tego, czego akurat potrzebuje firma i czego potrzebuje budujący się zespół. Oczywiście z biegiem czasu niemożliwe stanie się osobiste zarządzanie każdym działem i konieczne będzie zatrudnienie bądź wyłonienie specjalistów - którzy jednak nadal podlegać będą jednemu przywódcy.

Warto także pamiętać, że przewodzenie w zakresie, o którym nie ma się pojęcia, może się bardzo źle skończyć. Przywódca nie tylko wskazuje kierunek – jego pewność co do tego, do czego dąży i co chce osiągnąć, zapewnia jego zespołowi psychiczny komfort i bezpieczeństwo. Ludzie w takiej firmie mają pewność, że ich działania, czas, energia i pomysły nie są bezsensowne, przeciwnie – każdy z nich w swoim zakresie zbliża przedsiębiorstwo do sukcesu. Jeśli jednak okaże się, że lider może i ma wizję wspaniałej firmy, nie mając jednocześnie pojęcia o jej wewnętrznym funkcjonowaniu ani o profilu jej działania – ciężko będzie go brać poważnie. Trudno także będzie mu zaufać i powierzyć własne zasoby, angażując się w firmę.