Mikroblog - historia i kierunek rozwoju (cz. 2)

Powracamy do tematyki mikroblogów, które wyrosły z potrzeby szybkiego przekazywania informacji w czasie rzeczywistym i rozmów ze znajomymi bez konieczności tracenia czasu na głębsze wywody. Wskazaliśmy już, że niekwestionowanym liderem w tej kategorii jest Twitter, którego miesięcznie odwiedza już ponad 30 milionów aktywnych użytkowników na całym świecie. Warto odnotować, że tylko w ciągu jednego roku popularność serwisu wzrosła aż o 1500%, na co niemały wpływ miało pojawienie się usługi w Europie – również w Polsce. Wspomnieliśmy już o możliwości publikowania krótkich wpisów, śledzenia aktywności znanych osób (celebryci, aktorzy, politycy). Okazuje się, że to nie jedyny element motywujący nowe społeczności do zapoznania się z mikroblogowym trendem.

Twitter – ograniczenie i otwartość na rozwój jednocześnie

Przypomnijmy główną ideę Twittera. Jest to platforma blogowa, umożliwiająca zarejestrowanym użytkownikom publikowanie krótkich wiadomości tekstowych do 117 znaków (do grudnia 2012 roku limit wynosił 140 znaków). Wiadomości przesyłane  na Twitterze zostały nazwane przez użytkowników tweetami. W międzyczasie możemy czytać wypowiedzi innych osób na tablicy głównej oraz dodawać do obserwowanych interesujące nas profile, dzięki czemu kolejne wpisy ulubionych autorów będą się nam wyświetlały automatycznie po publikacji.

Tylko tyle czy aż tyle? Jak się okazuje, pomysł wcale nie jest innowacyjny. Strumieniowanie wiadomości tekstowych w czasie rzeczywistym praktykował już Facebook. Krótkie wiadomości stanowiące nierzadko opisy aktualnego stanu umysłu autora swego czasu popularne były w komunikatorach internetowych (Gadu-Gadu). Skąd zatem tak duże zainteresowanie Twitterem, zwłaszcza w dobie serwisów społecznościowych pokroju wspomnianego już Facebooka?

Można powiedzieć, że twórcy Twittera – podobnie jak w przypadku Marka Zuckerberga – zebrali najlepsze pomysły, które dotąd nie było wyeksponowane na pierwszym planie, i skoncentrowali się na czymś, co dotychczas stanowiło tylko dodatek. To właśnie idea mikroblogów, która w założeniu mogła istnieć od początku blogosfery – wystarczyło po prostu wprowadzić modę na krótkie wpisy bez względu na miejsce czy platformę docelową – stała się głównym źródłem sukcesu. Dopiero po 9 latach od pojawienia się pierwszego bloga i wprowadzenia limitu znaków koncepcja okazała się strzałem w dziesiątkę, gwarantując dostatnie życie twórcom i miliony zarejestrowanych użytkowników.

Twitter na tle Facebooka

Warto na chwilę odnieść się jeszcze do porównań z Facebookiem. Wprawdzie serwis Marka Zuckerberga pojawił się na rynku 3 lata wcześniej i obecnie posiada już ponad 2-krotnie większą liczbę użytkowników (powyżej miliarda) to jednak w kilku aspektach to właśnie Twitter stanowi niedościgniony wzorzec. Ze względu na ogromną rozpiętość Facebooka oraz niemal nieograniczone możliwości interakcji z innymi użytkownikami internauci szukający rzetelnej i skondensowanej wiedzy wybrali konkurencyjnego Twittera. To właśnie jeden z powodów, dla których właśnie mikroblog zdominowany został przez znane osobistości ze świata kina, muzyki czy polityki.

Twitter jako pierwszy wprowadził również popularne w kolejnych latach hashtagi, czyli specjalne słowa kluczowe, które umożliwiły szybkie odnajdywanie tematów. Pomysł ten podchwyciły później Facebook i Google Plus, jednak wprowadzone przez te serwisy algorytmy nie współpracują tak dobrze jak w przypadku pierwowzoru.

Facebook ze względu na szereg możliwości wprowadził również różnego rodzaju polubienia oraz udostępnienia –  funkcje te szybko się pokryły, tracąc swój indywidualny charakter. Na domiar złego stały się główną przyczyną nasilających się atakami cyberprzestępców, którzy w najwymyślniejszy sposób kuszą do przechodzenia na podejrzane strony, publikując kolejne wpisy w imieniu naszych znajomych – niczego nie podejrzewających osób, które z ciekawości kliknęły w wyświetlonego na tablicy linka. Czy omawiana sytuacja powtarza się na Twitterze?

W żadnym wypadku, dzięki ograniczeniu funkcji społecznościowych do jednej aktywności, czyli podziału na obserwowanych i obserwujących. Tym pierwszym możemy zostać, jeśli w profilu wybranej osoby wyrazimy zgodę na publikowanie wpisów na naszej tablicy. Obserwowani to z kolei wszystkie osoby, które dodały nas do swojej listy. Teoretycznie nie ma tu wyraźnej różnicy, jednak w praktyce pozwala użytkownikom poszukującym rzetelnej wiedzy w pigułce wybierać tylko te osoby, których wypowiedzi faktycznie są interesujące. W przypadku Facebooka duża liczba fikcyjnych profili oraz powtarzających się fanowskich fanpage'ów sprawiła, że polubione aktywności z czasem stają się uciążliwe i w żadnym wypadku nie pokrywają się z zainteresowaniem użytkownika.

Twitter – mikroblog  otwarty na nowe możliwości

Niewątpliwą zaletą, która przyczyniła się do globalnego rozwoju Twittera, jest otwarty interfejs programowania aplikacji – tzw. API. Co to oznacza? Nie trzeba było długo czekać, aby kreatywni i niezależni programiści rozpoczęli zabawę z dodawaniem nowych funkcji, które przyciągną kolejne grupy odbiorców. Inaczej mówiąc, Twitter został stworzony w taki sposób, aby każdy programista posiadający wiedzę na temat modyfikacji kodu mógł wprowadzać dodatkowe opcje i poprawki – oczywiście w porozumieniu z twórcami Twittera.

W ten sposób powstało kilka ciekawych rozwiązań, które cieszą się globalnym uznaniem. Najpopularniejszym dodatkiem jest Twitpic, służący do dzielenia się zdjęciami – serwis popularny ze względu na nierzadko kontrowersyjne zdjęcia, które jeśli pojawiają się w sieci, to właśnie w pierwszej kolejności za pośrednictwem Twitpic'a.

Warto również zwrócić uwagę na su.pr służący do skracania linków i liczenia wejść z profilu użytkownika, wtyczki umożliwiające zwiększenie liczby znaków, sumowanie wulgaryzmów w tweetach czy TweetDeck – specjalny interfejs stworzony dla systemów Windows, Mac OS i iPhone, umożliwiający obsługę rozmaitych programów i aplikacji do tweetowania.

To właśnie takie czynniki jak otwarta architektura i ukłon w kierunku niezależnych programistów sprawiły, że Twitter wyrósł znacznie dalej poza pierwotną tematykę, zajmując pierwsze miejsce wśród mikroblogów. Przyszłość Twittera wydaje się dziś niezagrożona, choć jak pokazała historia, nawet najlepszy start-up w wyniku błędnych decyzji na stanowiskach decyzyjnych może stracić nawet miliony użytkowników. Czy Twitterowi i innym serwisom mikroblogowym grozi kryzys? Odpowiedź na to pytanie przedstawimy w kolejnej części artykułu.

Artykuły z cyklu
„Mikroblog - historia i kierunek rozwoju”