Mikroblog - historia i kierunek rozwoju (cz. 3)

Mikroblogi na czele z Twitterem cieszą się rosnącym uznaniem wśród internautów. Jeśli jednak przyjrzymy się stosunkowi liczby aktywnych użytkowników do wszystkich zarejestrowanych, to statystyki nie są już tak imponujące. Podobnie wygląda to w przypadku Google Plus, jednak tutaj ogromna część fikcyjnych kont została założona przez Google dla tych użytkowników, którzy korzystali wcześniej z poczty Gmail czy serwisu YouTube. Twitter to samodzielnie działająca platforma, a więc wszystkie konta zakładane są indywidualnie przez internautów.

Czy oznacza to, że mikroblog, podobnie jak klasyczny blog, cieszy się tylko chwilowym zainteresowaniem, po czym konta zostają porzucane? Po części tak, jednak w przypadku Twittera i jego konkurentów problem sięga znacznie dalej. Mikroblogi przedefiniowały sposób pozyskiwania i dzielenia się informacjami, które dla określonych grup są nieakceptowalne. Inni z kolei, początkowo dostrzegając potencjał tej formy komunikacji, rezygnują z niej po czasie ze względu na ogromną ilość przepływających informacji. Poniżej prezentujemy największe zagrożenia, jakie mogą – choć nie muszą – dosięgnąć mikroblogi w ciągu najbliższych kilku lat.

Mikroblog zmienia sposób wyszukiwania informacji w sieci

Jednym z głównych czynników wzbudzających zainteresowanie na Twitterze jest zmiana kierunku przepływu informacji. Co to oznacza? Kiedy potrzebujemy przydatnej wiedzy, to w pierwszej kolejności uruchamiamy wyszukiwarkę internetową, następnie wpisujemy interesujące nas słowa kluczowe, po czym poświęcamy czas na odnajdywanie pożądanych materiałów na stronach WWW wyświetlanych na najwyższych miejscach w rankingu wyszukiwarki. Twitter zmienia całkowicie podejście do wyszukiwania interesujących nas informacji. Wystarczy dodać do obserwowanych profil osoby lub firmy publikującej najnowsze wiadomości na tematy nas interesujące - i w zasadzie to wszystko. Od teraz za każdym razem po zalogowaniu się na konto będziemy automatycznie otrzymywać nowinki.

Na początku system ten wydaje się nie mieć wad, gdyż znacząco oszczędza czas na wyszukiwanie. W dłuższej perspektywie pojawiają się jednak poważne mankamenty takiego rozwiązania. Po pierwsze nie mamy wpływu na materiały, które zostaną opublikowane na tablicy – posty osoby dodanej do obserwowanych będą automatycznie publikowane u nas, bez możliwości ich podziałów, katalogowania czy wyboru tych, które rzeczywiście interesują nas w określonym momencie. A teraz wyobraźmy sobie, jak wygląda nasza tablica po dodaniu kilkunastu lub nawet kilkuset kont do obserwowanych – jak pokazują badania, większość użytkowników Twittera nie ogranicza się do kilku aktywności, tylko zaraz po założeniu konta masowo dodaje kolejnych użytkowników – niewykluczone, że jest to jeden z głównych powodów, dla których użytkownicy rezygnują z mikroblogów.

Twitter a brak kontroli nad przepływem informacji

Brak kontroli nad przepływem informacji na Twitterze i innych mikroblogach pojawia się wraz z chęcią poszerzania wiedzy. Im więcej osób i ich poglądów nas interesuje, tym więcej informacji do nas dociera. Jak się z czasem okazuje, zdecydowana większość tych wpisów jest dla nas nieistotna, choć oczywiście znajdują się wyjątki, które czyta się z zapartym tchem. Tutaj dochodzi kolejny czynnik, wynikający z ograniczonej liczby znaków w obrębie jednej wiadomości. Z tego względu, że jednorazowo można wysłać informację zawierającą 117 znaków, łatwo sie ją czyta.

Problem pojawia się z chwilą, kiedy nadawców jest zbyt dużo. Nawet jeśli wybraliśmy faktycznie te osoby, które chcemy śledzić, zbyt duża kumulacja informacji sprawia, że nie jesteśmy ich w stanie ogarnąć. Innymi słowy – brak czasu na czytanie wszystkich wpisów doprowadza do dezaktualizacji informacji, co czyni Twittera i mu podobnych miejscami coraz mniej rzetelnymi z punktu widzenia szybkości wymiany informacji. Należy podkreślić że wynika to wyłącznie z nasycenia informacjami, gdyż mikroblogowy charakter rzeczywiście umożliwia politykom, artystom, a nawet dziennikarzom podzielenie się niepublikowaną dotychczas informacją ze światem. Problem w tym, że aby być na bieżąco, trzeba poświęcić znacznie więcej czasu niż w przypadku klasycznego wyszukiwania wiadomości z poziomu wyszukiwarki. Gorzej, jeśli na Twitterze pojawiają się np. aktualne wiadomości lokalne – w takiej sytuacji dla wielu użytkowników Twitter będzie opóźnionym kanałem informacyjnym, co może przyczynić się do jego opuszczenia.

Twitter a poziom merytoryczny

Najnowsze informacje z kraju i ze świata? Ważne wydarzenia z rozgrywek SuperBowl, zdjęcie znanego artysty bez retuszu? Te i wiele innych treści pojawiają się na Twitterze niemal każdego dnia, po czym przetwarzane są na kolejnych witrynach czy serwisach społecznościowych. Szybkość publikacji, podyktowana w dużej mierze chęcią dostosowania się do urządzeń mobilnych, była kluczową kwestią dla rozwoju mikroblogów. Czy oznacza to jednak, że informacje pojawiające się na świecie jako pierwsze świadczą o atrakcyjności tego kanału? Czy przekazywana każdego dnia pomiędzy użytkownikami wiedza jest wartościowa dla obserwatorów?

Wystarczy kilka dni porządnego użytkowania Twittera, aby przekonać się, że oczekiwane przez nas wiadomości zawierające wysoki poziom to wyjątki. Nierzadko aby poczekać na naprawdę interesujące wpisy, potrzeba nawet wielu dni. Co dostajemy w międzyczasie? Twitter, podobnie jak Facebook, stał się niemal tablicą reklamową rozmaitych firm czy marek – linki pozbawione wartościowej treści są tu na porządku dziennym. Ich celem jest przekonanie nas do przejścia na wybraną witrynę, same w sobie nie prezentują wartości merytorycznej. W dużej mierze dzieje się tak właśnie ze względu na ograniczoną liczbę znaków – jak widać i w tym aspekcie znajdziemy zarówno zalety, jak i wady.

Profile firm i przedsiębiorstw reklamujących towary i usługi to jedno, ale nawet wśród znanych osób (politycy, gwiazdy kina) każdego dnia znajdziemy wpisy, które nie są dla nas kompletnie interesujące. Czasem można wręcz dojść do wniosku, że ze względu na charakter krótkich wpisów niektóre profile – pozornie poważnych osób – prowadzone są przez nastolatków. Dziś robiłem to, zjadłem tamto - nierzadko publikują wpisy, które przyszły im na myśl dosłownie przed sekundą, nie próbując się nawet nad nimi zastanowić. Twitter był niejednokrotnie świadkiem skandalicznych zachowań, kontrowersyjnych wpisów czy nawet intymnych zdjęć znanych osób.

Twitter – stań się twórcą... spamu

Dotychczas wskazywaliśmy istotę mikroblogów jako źródło informacji. Nie należy jednak zapominać, że rejestrując się na Twitterze, sami stajemy się twórcami interesujących wiadomości... a jednocześnie spamu, który z perspektywy czasu staje się uciążliwy dla innych osób – niekoniecznie obserwujących nasz profil. Możemy tu informować o najciekawszych wydarzeniach, zasłyszanych newsach, a nawet zapytać bezpośrednio producenta o dany produkt/usługę. W tym ostatnim przypadku Twitter odgrywa ogromną rolę, gdyż jest to jeden z nielicznych kanałów, na którym rzeczywiście można uzyskać odpowiedź. Do tego stopnia, że niemal każdego dnia zdarzają się przypadki przecieków wiadomości, bo jeden z przedstawicieli danej firmy napisał zbyt dużo o produkcie/usłudze, która dopiero pojawi się na rynku. W każdym razie możliwość prowadzenia krótkich i treściwych dyskusji jest jedną z głównych zalet uczestnictwa w społeczności mikroblogowej.

Inna sprawa, że im więcej prześlemy informacji, tym większy szum informacyjny powstaje w obrębie platformy. Lekarstwem na ten problem miały być tagi, które w praktyce nie do końca spełniły swoje zadanie.

Aby wykorzystać w pełni potencjał drzemiący w Twitterze i jednocześnie nie być narażonym na napływ niepożądanych informacji, warto zapoznać się z najciekawszymi naszym zdaniem profilami, sprawdzić, jak wygląda częstotliwość danych wpisów i procent tych, które rzeczywiście nas interesują – dopiero wtedy można rozważyć dodanie takiego kanału do odwiedzanych.

Niemała grupa osób zamiast śledzenia wybranych użytkowników praktykuje obserwowanie tagów. Na dłuższą metę przynosi to jeszcze gorsze rezultaty. Najlepiej sprawdzić tę niedogodność na przykładzie najpopularniejszych słów kluczowych, jak np. Google, gdzie na tablicy mogą pojawić się nawet takie aktywności, jak pytanie "czym jest Google?" (bo zostało użyte to właśnie słowo kluczowe). Gdyby twórcy wprowadzili możliwość określenia tematyki tagów, to być może problem byłby mniej widoczny – inna sprawa, że nawet wybierając kilka tagów, może się okazać, że odnoszą się one do jednego wydarzenia, co również nie powinno mieć miejsca. To jednak nie koniec problemów związanych z zastosowaniem niewłaściwych algorytmów – każdego dnia można znaleźć również ciekawe informacje, których wcale nie planowaliśmy odszukać.

Twitter a wyszukiwanie informacji

Tutaj pojawia się kolejny istotny problem dla użytkowników przyzwyczajonych do tradycyjnego wyszukiwania informacji. Na Twitterze możemy odnaleźć interesujące nas wiadomości, a nawet dotrzeć bezpośrednio do źródła poprzez wykorzystanie tagów czy zadanie pytania. Te jednak nie pojawią się błyskawicznie jak w przypadku Google, co na dłuższą metę może zniechęcić użytkowników do odwiedzin. Co więcej, platforma nie posiada wbudowanej wyszukiwarki z archiwalnymi odpowiedziami. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę wspomniany już szum medialny oraz niewyobrażalną ilość – często bezwartościowej – treści. Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu zadanie pytania w oczekiwaniu na odpowiedź, ale mniej cierpliwi internauci mogą nie zaakceptować takiej polityki.

Twitter przyszłością serwisów społecznościowych?

Osiem lat funkcjonowania Twittera na rynku pokazuje, że z jednej strony jest to interesujące źródło wymiany informacji, zaś z drugiej serwis nie jest pozbawiony wad, co przekłada się na masowe odejścia użytkowników do konkurencyjnych rozwiązań. Warto przy okazji dodać, że na Twitterze – w przeciwieństwie do choćby Facebooka – panuje bardziej  formalny klimat. Rozmowy z bliskimi znajomymi są tu bardzo uciążliwe. Bywalcy stanowią przede wszystkim społeczność hobbystyczną, która odwiedza serwis w określonym celu.

To właśnie z tego względu w Polsce nie cieszy się tak wielką popularnością – nawet pomimo faktu, że marka znana jest w świadomości Polaków, w czym regularnie pomagają również media telewizyjne, informujące o wydarzeniach bieżących.

Z obecną polityką trudno będzie Twitterowi stanąć na podium najpopularniejszych serwisów społecznościowych, jednak już teraz zapisał się na kartach historii. Jeśli naprawione zostaną największe mankamenty w postaci niedopracowanych tagów czy możliwości wyszukiwania, to być może mikroblogi przekonają do siebie kolejne miliony internautów. Obecnie ich pozycja jest raczej niezagrożona – przynajmniej przez kilka najbliższych lat – ale też trudno tu doszukać się innowacyjnych aspektów, które dorzucą kolejną cegiełkę do rozwoju Internetu.

Artykuły z cyklu
„Mikroblog - historia i kierunek rozwoju”