Przyszłość programów i aplikacji muzycznych

W jednym z poprzednich artykułów wskazaliśmy kierunek, w jakim podąża telewizja internetowa. O ile sposób jej oglądania w zasadzie nie zmienił się od ponad 85 lat, tak już zdecydowanej przemianie uległy technologia oraz kanały przekazywania wiadomości w formie obrazu. Czarno-biały odbiornik został zastąpiony kolorowym, później nadeszła era telewizorów panoramicznych, rozszerzonych o możliwość odbioru transmisji w technologii 3D. W międzyczasie telewizja na stałe związała się z Internetem, czego rezultatem są stale rozwijane aplikacje umożliwiające strumieniowy przesył obrazu (YouTube, Netflix, Hulu). Jak się okazuje, metamorfoza zauważalna jest nie tylko w przypadku obrazu, ale i dźwięku. Przyszłość programów i aplikacji muzycznych - co nam przyniesie? 

Przyszłość programów i aplikacji muzycznych - co dalej? 

Gramofon, płyty winylowe, kasety magnetofonowe czy w końcu popularny do dziś format Audio-CD, który na rynku zadebiutował w 1982 roku, to kolejne etapy rozwoju nośników, a co za tym idzie - wygody słuchania muzyki. O ile jednak postęp związany z wypuszczaniem coraz lepszych telewizorów, zaopatrzonych w ostrą jak brzytwa rozdzielczość, jest widoczny gołym okiem, tak w przypadku muzyki sprawa nie jest już taka prosta.

Do dziś trwają spory na temat najlepszego nośnika. I choć zapis cyfrowy na płycie CD-Audio jest technologią nowszą, to  jakość dźwięku niekoniecznie musi być lepsza od analogowej, udostępnianej na winylu. Trzeba tutaj jednak zaznaczyć istotną rzecz – w przeciwieństwie do miłośników kina, seriali czy innych programów telewizyjnych, audiofile, czyli osoby wyjątkowo wyczulone na bardzo dobrą jakość dźwięku, stanowią zdecydowaną mniejszość. Nie brakuje oczywiście coraz lepszych urządzeń na rynku, stale podnoszących poprzeczkę w temacie jakości przesyłanego dźwięku, jednak w skali globalnej element ten nie jest aż tak istotny dla użytkowników.

W przeciwieństwie do wyświetlanego obrazu muzykę odbieramy przy użyciu słuchu, a nie wzroku. Dlaczego o tym wspominamy? Przeciętny słuchacz wcale nie potrzebuje najnowszych technologii i wysokiej jakości dźwięku, aby w pełni rozkoszować się muzyką. Istnieje wprawdzie pojęcie słuchu absolutnego w odniesieniu do człowieka, jednak jest to umiejętność niezwykle rzadko spotykana. Branża muzyczna zdaje sobie sprawę z przytoczonych faktów, co widać przy okazji postępu technologicznego. Płyty winylowe cieszą się popularnością wyłącznie wśród mniejszości entuzjastów wysokiej klasy dźwięków. Format CD-Audio z kolei jest nie tylko tani, ale łatwo dostępny, co wpływa na niezmienne od wielu lat zainteresowanie i sprzedaż tego nośnika (nawet Audio-DVD nie zdobył takiego uznania na rynku).

Przyszłość programów i aplikacji muzycznych a przyszłość muzyki

W jakim kierunku podąża rozwój muzyki? Już 3 lata po wydaniu Audio-CD udało się przystosować ten popularny format do obsługi komputerów klasy PC. Możliwość przenoszenia zapisanych na płycie ścieżek na dysk komputera i swobodne odtwarzanie dawały całkowicie nowe możliwości przekazywania dźwięku. Skoro zaś dysk komputera oferował więcej miejsca niż klasyczna płyta CD, kwestią czasu wydawało się wypuszczenie formatu, który pozwoli na jednej płycie pomieścić większą liczbę utworów, przy jednoczesnym zachowaniu jakości. Nie trzeba było długo czekać, gdyż już w 1998 roku światło dzienne ujrzał pierwszy odtwarzacz MP3, który wypromował popularny do dziś format muzyczny MP3. Główne cechy? Porównywalna jakość dźwięku do obecnego w Audio-CD przy jednoczesnej kompresji utworów, pozwalającej pomieścić na pojedynczej płycie nawet kilkaset piosenek.

Tutaj właśnie można zaobserwować istotne zmiany w rozwoju kierunku dystrybucji muzyki. O ile format MP3 posiada do dziś wymienione zalety, tak swoją popularność zawdzięcza w dużej mierze rozwojowi rynku pirackiego na świecie. Zadanie było tym bardziej ułatwione, że poszczególne utwory zajmują średnio kilka MB pamięci, co wiąże się z szybkim dostępem do nowej muzyki, którą ciężko byłoby kupić w sklepie. Warto odnotować, że rozwój formatu MP3 wpłynął bezpośrednio na sprzedaż legalnej muzyki na świecie. Badania przeprowadzone w 2012 roku udowodniły, że osoby pobierające pliki z nielegalnego źródła (np. sieć BitTorrent) kupują o 30% więcej legalnych płyt z muzyką w formacie Audio-CD lub wspierają niezależnych twórców finansowo. Sytuacja ta pokazuje wyraźnie, że ludzie doceniają dobrą muzykę i nie zależy im na okradaniu artystów. Muzyka w formacie MP3 z jednej strony pozwala sprawdzić, czy faktycznie warto nabyć pełną płytę danego wykonawcy, zaś z drugiej wpływa na rozwój muzyki na całym świecie – nierzadko długo oczekiwany album lub klasyka stanowią w sklepach unikat.

Strumieniowanie utworów a przyszłość programów i aplikacji muzycznych

Choć dzisiaj nic nie wskazuje na zmierzch omawianych formatów, to w pogoni za nimi nadciąga chmura i możliwości związane ze strumieniowaniem muzyki. Po raz kolejny warto przypomnieć kierunek rozwoju telewizji. Na początku ograniczona liczba stacji telewizyjnych, w końcu satelita i możliwości odbioru programów z całego świata. W międzyczasie pojawiły się telewizje kablowe, a teraz rynek powoli przejmują usługi strumieniowania filmów i seriali. Główne zalety? Dostęp w jednym miejscu do pełnej bazy oferowanych materiałów. Brak konieczności pobierania dużych plików w jakości Full HD – wystarczy uruchomić i w czasie rzeczywistym nadawany jest program. Multiplatformowość aplikacji pokroju YouTube czy Netflix, umożliwiająca założenie jednego konta z poziomu komputera klasy PC i kontynuowanie seansu np. za pośrednictwem tabletu, smartfona lub konsoli do gier. To tylko część zalet, które już w ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych przekonały ponad 20% użytkowników telewizji satelitarnych i kablowych do przesiadki na usługi strumieniowane. Jak w powyższym świetle wygląda rozwój muzyki?

Okazuje się, że bardzo podobnie. Przez długie lata prym wśród internetowych odtwarzaczy muzycznych wiódł Winamp. W ostatnich latach jego sytuacja uległa znaczącemu pogorszeniu z uwagi na darmowy dostęp do muzyki bez konieczności jej pobierania – po co tracić cenne miejsce na dysku komputera lub innego urządzenia zewnętrznego, skoro można odsłuchać ulubioną muzykę online, wyłączyć w każdej chwili, aby znów do niej wrócić w dogodnym momencie dzięki funkcji dodania do ulubionych czy możliwości tworzenia własnej playlisty.

Przyszłość programów i aplikacji muzycznych - Winamp odchodzi w niepamięć?

Niemały wpływ na zmianę kierunku rozwoju ma rozkwit urządzeń mobilnych i dedykowanych im aplikacji. Wspomniana już multiplatformowość również w przypadku muzyki wydaje się standardem. Winamp zdążył się pozbierać tylko dzięki pomocy finansowej belgijskiej firmy Radionomy, która wykupiła od AOL prawa do odtwarzacza – niestety, nie ujawniono kwoty transakcji. Słabnąca popularność wynikała z mało intuicyjnego interfejsu na tle konkurencji, dużego poboru mocy procesora oraz niewykorzystanego potencjału kryjącego się w radiu internetowym.

Warto w tym miejscu wspomnieć o Peterze Pawlowskim - Amerykanin polskiego pochodzenia, który odpowiadał za stworzenie kluczowych wtyczek dla Winampa, ostatecznie porzucił pierwotny projekt i w całości skonstruował odtwarzacz foobar2000. Jego zaletą jest możliwość dowolnej konfiguracji przez użytkowników oraz wyraźnie lepsza jakość dźwięku (co niejednokrotnie w sieci wywoływało burzę pomiędzy internautami). Przeciętny użytkownik mógł na własne potrzeby zainstalować podstawowy pakiet pozbawiony zbędnych dodatków czy grafiki – standardowy odtwarzacz w białej ramce zawierał niezbędne minimum pozwalające słuchać muzykę w wysokiej jakości. Projekt rozwijany jest do dziś, a ostatnia stabilna wersja została wydana 23 stycznia 2014 roku.

Przyszłość programów i aplikacji muzycznych - iTunes od Apple 

iTunes ma za sobą historię pełną wzlotów i upadków. Stworzony przez firmę Apple odtwarzacz powstał w dobie rosnącej popularności urządzeń mobilnych z rodziny iPhone, iPad oraz iPod.

To właśnie amerykańska firma, dowodzona wówczas przez Steve'a Jobsa, po raz pierwszy na szeroką skalę postawiła na integrację pomiędzy wieloma urządzeniami. Nie trzeba było długo czekać na kompatybilność z wersją dla systemu Windows oraz sklepem o tej samej nazwie, a mianowicie iTunes. W rezultacie użytkownicy otrzymali darmowy, w pełni rozbudowany odtwarzacz muzyki, który oferował dodatkowe funkcje online: m.in. możliwość pobierania okładek, tworzenie własnej playlisty, bardzo praktyczne archiwizowanie płyt CD-Audio i przede wszystkim możliwość zakupu legalnej muzyki za niewielkie pieniądze – średnia cena utworu wynosiła "zaledwie" 99 centów. Jak się po kilku latach okazało, pojawiły się alternatywy, które przyćmiły proponowaną przez Apple atrakcyjną cenę. O tym, jak ostatecznie amerykański producent sprzętu poradził sobie z nową polityką, piszemy w dalszej części.

Przyszłość programów i aplikacji muzycznych - najpopularniejsze serwisy strumieniowe

Zarówno Winamp, Foobar, jak i inne klasyczne odtwarzacze muzyczne nie mogły na dłuższą metę powstrzymać rosnącej popularności serwisów oferujących strumieniowy przesył danych. Poniżej skoncentrujemy się na najważniejszych z nich, próbując odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie ten kierunek ma rację bytu.

Spotify

Spotify jest obecnie najpopularniejszym serwisem muzycznym na świecie, oferującym strumieniowe przesyłanie muzyki. Założony w 2008 przez Szwedów projekt okazał się rewolucyjny ze względu na ogromną bazę utworów – ponad 20 milionów piosenek – należących zarówno do znanych światowych wykonawców, jak i mniej popularnych artystów, stawiających pierwsze kroki w tym biznesie. Bardzo szybko zdobył uznanie milionów użytkowników ze względu na możliwość darmowej rejestracji i słuchania muzyki bez dodatkowych opłat. Początkowo serwis nakładał ograniczenia na darmowe konta – po upływie 6 miesięcy nakładano miesięczny limit – jednak obecnie zrezygnowano z tej polityki ze względu na pojawienie się nowych graczy na rynku, m.in. szumnie zapowiadanego w ostatnich miesiącach na terenie Stanach Zjednoczonych serwisu Beats Music.

Główne zalety Spotify? Jakość dźwięku do 320 kb/s, nielimitowany dostęp, pobieranie plików dźwiękowych i odsłuch w trybie offline, multiplatformowość (Windows, Mac, Android, iOS, Windows Phone, BlackBerry, a nawet Symbian) z możliwością przeglądania profilu i słuchania muzyki w obrębie jednego konta bez względu na obsługiwaną platformę, czy zaawansowane funkcje konfiguracji konta. Warto w szczególności przyjrzeć się ostatniemu elementowi: tworzenie dowolnej liczby playlist na podstawie nazw utworów, wykonawców, a nawet gustów znajomych. Skoro już o tym ostatnim mowa, możemy zintegrować konto z Facebookiem, a następnie śledzić co ciekawego słuchają znajomi, polecać swoje propozycje czy dodawać sugerowane piosenki do własnej playlisty. Dodając do tego intuicyjne sterowanie, przejrzysty interfejs i regularnie poszerzaną bazę utworów, Spotify jawi się jako obowiązkowa usługa dla wszystkich miłośników muzyki.

Deezer

Deezer to największy konkurent dla Spotify. Francuski projekt powstały w 2007 roku musiał jednak ustąpić ze względu na brak kilku kluczowych funkcji oraz droższy abonament w początkowej fazie rozwoju. Aplikacja mimo wszystko radzi sobie bardzo dobrze, goszcząc już w ponad 180 krajach (również w Polsce). Wśród najciekawszych funkcji warto wyróżnić opcję sugerowania kolejnych utworów według upodobań użytkownika. System automatycznie wyszukuje dla nas niezbadane dotychczas nurty w oparciu na wskazanym przez nas guście, preferencjach muzycznych itp.

Podobnie jak w przypadku Spotify mamy tu dostęp do ponad 20 milionów utworów w jakości do 320 kb/s. Projekt jest multiplatformowy, choć brakuje wsparcia dla systemu Windows i Mac – nie wydano wersji desktopowej, ale można słuchać muzykę na komputerze z poziomu przeglądarki – co wielu potencjalnych kandydatów zniechęciło do usługi. Nie zmienia to faktu, że francuski produkt znajduje się obecnie w światowej czołówce aplikacji muzycznych i każdego dnia przybywa nowych użytkowników – również w Polsce – dlatego warto się mu bliżej przyjrzeć przed ostateczną decyzją, z którego z omówionych rozwiązań korzystać na co dzień.

Przyszłość programów i aplikacji muzycznych - Sony i Microsoft w natarciu

Muzyka przenika również do branży elektronicznej rozrywki. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Microsoft, który w październiku 2012 roku wypuścił usługę muzyczną Xbox Music.

W rzeczywistości zastąpiła ona platformę Zune Music, która jednak nie była tak mocno rozwijana. Marka Xbox zobowiązuje, o czym świadczy ponad 80 milionów sprzedanych konsol. Usługa nie jest póki co oferowana w naszym kraju, zaś pełne możliwości dostępne są tylko dla wybranych krajów. Nie zmienia to faktu, że tylko w Stanach Zjednoczonych jest już kilka milionów użytkowników, którzy są zainteresowani miesięczną opłatą abonamentową. Argumenty przemawiające za Xbox Music? Dostęp do ponad 30 milionów utworów, intuicyjny interfejs i szybkość dostępu do muzyki w bardzo dobrej jakości. Dodając do tego integrację z konsolami z serii Xbox, Windows 8, Android czy iOS oraz kolejne podpisywane umowy z artystami, warto mieć na uwadze, że już za kilka miesięcy usługa może się rozwinąć globalnie. I choć Microsoft nigdy nie był zwolennikiem udostępniania swoich produktów za darmo, tak wszystko wskazuje na to, że w dobie rosnącej konkurencji będzie to nieodzowny element strategii marketingowej.

Nie można tu również pominąć zapowiadanego od kilku miesięcy projekt o nazwie Music Unlimited. Sony osiągnęło olbrzymi sukces na rynku konsol stacjonarnych, w czym bez wątpienia pomogła im usługa PlayStation Plus. W ramach rocznego abonamentu każdego miesiąca użytkownicy otrzymują kilka pełnowartościowych tytułów. Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce podobnie będzie wyglądała usługa w strumieniowania gier o nazwie PlayStation Now, gdyż pierwsze przecieki informacji wskazują raczej na atrakcyjność cenową. Jeśli japoński producent będzie kontynuować dotychczasową politykę, to sukces Music Unlimited na rynku wydaje się niemal pewny. Na dziś musimy uzbroić się w cierpliwość, bo prawdopodobnie konkrety zostaną ujawnione przy okazji tegorocznych wakacji, kiedy to w Stanach Zjednoczonych na dobre rozkręci się technologia w chmurze na rynku konsol. Jako ciekawostkę warto dodać, że Sony planowało początkowo rezygnację z odtwarzania formatów Audio-CD oraz MP3, jednak przychyliło się do sugestii fanów i obiecało kompatybilność wraz z kolejną aktualizacją oprogramowania – jak widać nawet pod wpływem nowych rozwiązań ciężko przekonać użytkowników do porzucenia sprawdzonych rozwiązań.

Przyszłość programów i aplikacji muzycznych - strumieniowanie 

Śledząc bacznie zmieniający się rynek oraz wyrobione przez internautów przyzwyczajenia, wydaje się niemal oczywiste, że serwisy oferują strumieniowe przesyłanie plików za kilka lat mogą zdominować rynek muzyczny. Nie oznacza to jednak całkowitego wycofania sprawdzonych formatów w postaci CD-Audio czy MP3. Ten pierwszy wciąż cieszy się dużą popularnością w sklepach muzycznych, drugi z kolei jest doskonałym nośnikiem olbrzymiej kolekcji fanowskiej. Z myślą o takim połączeniu wypłynęło m.in. wspomniane już wcześniej iTunes, które tylko na czwartym kwartale 2012 roku zanotowało wzrost przychodów aż o 29%.

Okazuje się, że nie wszystkich przekonują serwisy oferujące streaming muzyki. Nie brakuje konserwatywnych użytkowników, którzy cenią sobie gromadzenie muzyki na płytach CD lub kopiach zapasowych w formacie MP3. Niemały wpływ na zainteresowanie usługą iTunes ma również fakt, że raz zakupione utwory można pobierać dowolną ilość razy, natomiast niektóre usługi – np. Deezer – katalogują muzykę użytkownika tylko na czas abonamentu, która znika po zakończeniu subskrypcji.

Nie należy także zapominać o serwisach nastawionych typowo na odsłuchiwanie muzyki przy jednoczesnej rozmowie i wymianie doświadczeń z innymi fanami muzyki. Swoją drugą młodość przeżywa najpopularniejszy niegdyś serwis społecznościowy na świecie – MySpace. Po tym jak został przejęty m.in. przez piosenkarza Justina Timberlake'a, całkowicie zmienił swoje oblicze, oferując szerszy niż dotychczas dostęp do darmowej muzyki – łącznie ponad 53 miliony utworów – co przełożyło się na powrót tysięcy odwiedzających.

Przyszłość programów i aplikacji muzycznych - tradycyjny nośnik czy chmura?

W przeciwieństwie do filmów, które wymagają coraz więcej miejsca na płycie lub dysku komputera, utwory muzyczne od lat stoją pod tym względem w miejscu. Najlepszym dowodem jest znikoma popularność formatu DVD-Audio, który w zamierzeniach twórców miał zastąpić wysłużone płyty CD.

Jak widać, nie ma takiej potrzeby, nie mówiąc o kolejnych następcach w postaci Blu-Ray czy zapowiedzianego właśnie Archival Disc od Sony (pojemność do 1 TB). Czy komuś potrzeba będzie tak duża pojemność? Trudno odpowiedzieć przecząco, mając w pamięci przeskok pojemności z dyskietki 1,44 MB do płyty CD mieszczącej 700 MB danych.

Opisane już niewygórowane wymagania występujące u zdecydowanej większości słuchaczy sprawiły, że kierunek rozwoju muzyki poszedł w zupełnie odwrotną stronę. Jak już wspomniano, rynek muzyczny będzie dążył nie tyle do stworzenia nieopisanej dotąd jakości dźwięku, gdyż nasze zmysły są pod tym względem ograniczone. Liczą się wygoda, funkcjonalność, błyskawiczny dostęp do zasobów muzycznych oraz cena – a właściwie jej brak, co pokazują już rozwiązania oferowane przez Spotify. Czy jednak tego rodzaju praktyki mają na dłuższą metę sens?

Jak się okazuje – niekoniecznie. Korzystają na tym wprawdzie słuchacze, ale należy wziąć pod uwagę fakt, że artyści za każdy odsłuch utworu dostają niewielki procent tego, co wygeneruje wyświetlana reklama. Przez obniżenie polityki cenowej do poziomu niewypłacalności twórcy tego rodzaju usług mogą pewnego dnia obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku. Brak pieniędzy dla twórców może być równoznaczny z brakiem dalszego wsparcia serwisu. Dziś wydaje się, że pozycja takich tuzów jak Spotify może być niezachwiana, jednak wystarczy przypomnieć sobie upadek MySpace'a, aby utwierdzić się w przekonaniu, że branża internetowa bywa nieprzewidywalna. Dziś mamy dostęp do milionów utworów, więc trudno przejmować się podobnymi prognozami. Z drugiej strony kryzys tego rodzaju usług miałby niemały wpływ na błyskawiczny wzrost cen, na które mógłby nie przystać rynek. Załamanie rynku muzycznego na świecie? Do takich zjawisk zapewne jeszcze daleko, ale warto czasem przemyśleć tę kwestię. Zwłaszcza, kiedy słuchamy ulubionego wykonawcy całkowicie za darmo, a jednocześnie możemy go wspomóc choćby symboliczną kwotą. Muzyka to forma sztuki, dlatego warto ją pielęgnować. Przyszłość programów i aplikacji muzycznych leży także w naszych rękach.