Quo vadis, gadżecie mobilny, czyli jak rozwijają się gadżety mobilne?

Ostatnie lata należą niewątpliwie do elektronicznego gadżetu mobilnego. W kieszeniach milionów ludzi na całym świecie pojawiły się smartfony, a w dłoniach tablety. Sprzedaż standardowych komputerów typu desktop spada. Media i publikę elektryzują doniesienia o premierach nowych modeli iPadów, iPhone’ów i topowych Samsungów. Materiały reklamowe producentów ogłaszają co raz to nowsze innowacje, które mają zrewolucjonizować świat. Na pewno? Czy gadżety mobilne rzeczywiście są tak nowatorskie, jak to próbują nam wmówić ich twórcy? Czy aktualnie obrane kierunki rozwoju są właściwe?

Tablety - wartościowy gadżety mobilne?

Przyjrzyjmy się najpierw wielkiemu hitowi sprzedażowemu, czyli tabletom. Urządzanie te są zazwyczaj nieco wydajniejsze od standardowych smartfonów, poza tym cechują się większymi wyświetlaczami (chociaż są wyjątki, ale o tym później). W zasadzie na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka trudno ocenić, dlaczego świat oszalał na punkcie tych prostokątnych gadżetów mobilnych. Tablety nie nadają się do profesjonalnych zastosowań, gdyż w typowych ich modelach na próżno szukać klawiatury. Edytowanie dokumentów lub arkuszy kalkulacyjnych za pomocą dotykowego ekranu jest istną męczarnią. Długotrwałe użytkowanie sprzętu w celach rozrywkowych również może okazać się nużące. Pewien postęp pojawił się, gdy do sprzedaży weszły modele z dołączaną klawiaturą. Tyle tylko, że w ten sposób ulepszony tablet nie różni się wiele od zwyczajnego netbooka, czyli sprzedawanego od lat małego laptopa przeznaczonego do przeglądania internetu…

Kolejnym absurdem w rozwoju tych urządzeń są tak zwane tabfony, zwane inaczej phabletami. To po prostu tablety połączone z telefonem. A może to telefon połączony z tabletem? Można się pogubić w koncepcjach producentów. W każdym razie gadżety te rażą nieporęcznością użytkowania - jeśli pamiętacie pierwszą konsolę-telefon Nokia N-Gage, to z pewnością wiecie, o co chodzi. W temacie tabletów warto jeszcze wspomnieć o możliwości dokupienia stacji dokującej (np. Lenovo ThinkPad 10), która znacznie zwiększa funkcjonalność sprzętu, dodając porty oraz wygodną klawiaturę. Ale znowu - po co w takim razie kupować mało użyteczny tablet i dopłacać za zestaw pozwalający na przyzwoitą pracę, skoro można kupić znanego od dawna netbooka? Czy ekran dotykowy jest naprawdę tego warty?

Gadżety mobilne - Windows 8 porażką Microsoftu?

Dobre pytanie. Wyświetlacze dotykowe przyczyniły się wydatnie do powstania smartfonów, swoje istnienie zawdzięczają im również tablety. Ale czy są naprawdę konieczne w standardowych laptopach lub desktopach? Zdecydowanie nie. Jak dotąd nie wymyślono niczego lepszego od obsługi komputera myszą (ewentualnie touchpadem) i klawiaturą. Wyobrażacie sobie wielogodzinną pracę za pomocą ciągle uniesionej ręki, dotykającej ekranu? No właśnie. Może to być praktyczne w automatach biletowych czy w bankomatach, sprawdza też się w smartfonach i tabletach - a więc tam, gdzie korzystamy z tego rozwiązania okazjonalnie, przez krótki czas.

Niestety, ekspansja urządzeń z ekranami dotykowymi przyniosła za sobą fatalną zmianę - pojawienie się najnowszej odsłony systemu Windows 8, noszącej numerek ósmy. Szefowie Microsoftu najwyraźniej zachłysnęli się wizją totalnej dominacji gadżetów mobilnych i dali światu system operacyjny funkcjonalny w zasadzie wyłącznie na smartfonach i tabletach. Bo po co użytkownikowi desktopu dwa pulpity, w tym jeden w formie uproszczonych kafelków? Po co takiemu komuś kafelkowy (pełnoekranowy) tryb otwierania programów? I czy naprawdę potrzebne są te wszystkie malutkie aplikacje z pogodą czy kursami walut? Blamaż Microsoftu widać po tym, że na całym świecie, w którym wciąż - wbrew dziwacznym prognozom korporacji - dominują klasyczne PC, większość ludzi używa poprzedniej, standardowej wersji Windowsa. Kolorowe kafelki zaś świetnie sprawdzają się na gadżetach mobilnych (Windows Phone 8) - i tam powinny pozostać.

Gadżety mobilne - ChromeOs i ograniczona funkcjonalność

W dziedzinie urządzeń mobilnych ciekawym trendem jest pojawienie się ChromeBooków, czyli tanich laptopów (a w zasadzie netbooków) z zainstalowanym systemem ChromeOS. Oprogramowanie to jest bardzo uproszczone i w zasadzie zintegrowane z tą popularną przeglądarką. Sprzęt ten to dobre rozwiązania dla placówek edukacyjnych, które chcą zapewnić swoim uczniom niedrogie komputery. W kontekście użytkowania standardowego jest trochę gorzej - dostęp do internetu, przynajmniej w naszym kraju, bywa drogi i mocno utrudniony. A ChromeOS bez sieci jest mało funkcjonalny i jego posiadanie w zasadzie nie ma sensu. Wydaje się więc, że projekt Google pojawił się nieco za wcześnie, wyprzedzając fakty. To ciekawe rozwiązanie, ale dopóki sieć nie będzie tak dostępna jak woda czy prąd, dopóty trzeba się wstrzymać z decyzją.

Gadżety mobilne - e-papier w smartfonach

Wśród wad współczesnych smartfonów - oprócz dzikiego pościgu za coraz to większa przekątną ekranu - trzeba wymienić niewystarczalną pojemność baterii. To prawdziwa zmora posiadaczy tych urządzeń, gdyż telefon trzeba ładować zwykle każdego dnia. Postęp w dziedzinie magazynów energii nie nadąża za rozwojem procesorów i pamięci. Dlatego producenci sięgają po różne sztuczki, oferując np. komplet dwóch baterii o różnych wielkościach, które można według potrzeby montować w smartfonie. Popularne stały się także banki energii, czyli przenośne akumulatorki, niezastąpione w podróży. Dobrym kierunkiem może być e-papier, powszechnie stosowany w czytnikach e-booków. Niedawno zadebiutował rosyjski YotaPhone, pierwszy telefon z wyświetlaczem wykonanym w tej technologii. Trzeba przyznać, że ekran ten pełni w gadżecie rolę pomocniczą wobec głównego, ciekłokrystalicznego wyświetlacza, a mimo to wynalazek ten daje nadzieje na powstanie ergonomicznych smartfonów w przyszłości.

Gadżety mobilne - e-zegarek 

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o e-zegarkach, które ostatnio zaczęły pojawiać się w sprzedaży. Wywołały entuzjazm fanów nowych technologii, złaknionych namacalnych dowodów na realizację wizji z filmów, gier i książek science-fiction. Ale chyba się zawiedli, ponieważ urządzenia pokroju Samsung Galaxy Gear czy wylansowanego na Kickstarterze Pebble to w zasadzie mało wyrafinowane przystawki do smartfonów. Bez telefonu w kieszeni, skomunikowanego z zegarkiem, wiele się nie zdziała. E-zegarki służą obecnie jako wyświetlacze powiadomień z komórki (nowe połączenia, SMS-y, komentarze na Facebooku itp.) i gadżety sportowe, przydatne dla fanatyków dreptania po parku.

Gadżety mobilne - podsumowanie

Reasumując - gadżety mobilne odniosły niewątpliwy sukces marketingowy, jednak nie można powiedzieć o nich, że stanowią jakąś istotną innowację na ścieżce rozwoju branży IT. Niektóre z nich - jak np. tablety - są nawet krokiem w ślepą uliczkę, z której trzeba wybrnąć, stosując znane od dawna rozwiązania (czyli np. dołączając klawiaturę lub stację dokującą). Dostajemy coraz większe i ładniejsze ekrany, coraz mocniejsze procesory i pamięci, ale nic poza tym - innowacji jak na lekarstwo.