Rozwód a kredyt hipoteczny

Mogłoby się wydawać, że nic tak nie wiąże dwóch osób, jak wspólne zobowiązania finansowe. Jednak zdarzają się sytuacje, kiedy nawet ten aspekt nie jest wystarczającym argumentem dla podtrzymania związku. Już sama decyzja o rozwodzie może być bardzo ciężka, a kiedy do tego dochodzi wspólny kredyt na mieszkanie, rodzą się kolejne pytania i wątpliwości. 

Ważną informacją w takim wypadku jest fakt, iż dla banku, który udzielił kredytu nie ma znaczenia rozwód lub rozstanie osób, które razem zaciągnęły zobowiązanie. Dla instytucji finansowej wciąż pozostają oni solidarnymi współkredytobiorcami.

Rozwód a umowa kredytu mieszkaniowego

Jak zostało już wspomniane, sam rozwód, ale również podział wspólnego majątku - czy to sądowy, czy umowny - nie wywierają skutków w odniesieniu do umowy kredytu. Obowiązuje ona w takiej samej postaci, w jakiej istniała przed rozstaniem. Co więcej, mimo iż w życiu wiele się zmienia, byli współmałżonkowie wobec banku wciąż pozostają solidarnymi dłużnikami. Oznacza to, iż każdy z nich w dalszym ciągu jest odpowiedzialny za spłatę całego kredytu. Bank może żądać tego od obojga łącznie, jak również od każdego z osobna, na co zezwala art. 366 par. 1 kodeksu cywilnego.

Istnieje jednak coś takiego, jak instytucja przejęcia długu (art. 519-525 KC), z której eksmałżonkowie mogą skorzystać zawsze, niezależnie od zapisów zawartych w umowie kredytowej. Polega to na tym, iż zawierają oni porozumienie, w którym jedno z nich przejmuje cały kredyt. Nie zaskakuje chyba, że na rozwiązanie takie musi zgodzić się każdy z kredytobiorców, jak również bank. Po wyrażeniu zgody przez instytucję finansową, do umowy kredytu zostaje dołączony aneks zawierający stosowne postanowienia na temat przejęcia zobowiązania przez jedną osobę.

 Warto wspomnieć również o tym, iż w sytuacji, gdy orzeczenie sądu lub umowa o podziale majątku zawiera zapis, zgodnie z którym mieszkanie lub dom zostają przyznane jednemu ze współmałżonków, nie jest to równoznaczne z przejęciem przez niego również zobowiązań wobec banku. W dalszym ciągu obowiązuje tu zasada solidarnej odpowiedzialności za dług wobec instytucji finansowej.

W orzeczeniu sądu lub umowie o podziale majątku może znaleźć się postanowienie, zgodnie z którym jeden z małżonków jest zobowiązany do spłacenia długów, a drugi zostaje zwolniony z tego obowiązku. Taki zapis również nie jest wiążący dla banku, który udzielił kredytu hipotecznego, jednak daje furtkę osobie, która decyzją sądu nie musi spłacać długu. W przypadku bowiem, gdy bank zażąda od niej uregulowania należności i ta rzeczywiście spłaci zobowiązania, może dochodzić od byłego współmałżonka w drodze roszczenia regresowego kwot uiszczonych na rzecz instytucji finansowej. W przypadku braku dobrowolnej zapłaty ze strony byłego małżonka zgodnie z żądaniem, konieczne będzie wystąpienie na drogę sądową z powództwa cywilnego.

Konsekwencje przeniesienia kredytu na jedną stronę

Jeżeli małżonkowie zdecydują się na skorzystanie z możliwości przeniesienia kredytu i zawiążą porozumienie, zgodnie z którym jedno z nich “weźmie na siebie” spłatę zobowiązania, bank sprawdzi zdolność kredytową osoby, która będzie miała pozostać kredytobiorcą. W sytuacji, gdy w trakcie badania okaże się, iż odłączenie jednej strony spowoduje znaczne pogorszenie perspektywy spłacenia kredytu, bank może zażądać dodatkowych zabezpieczeń w postaci np. hipoteki na innej nieruchomości czy też włączenia innego kredytobiorcy. W przeciwnym wypadku może dojść do rozwiązania umowy kredytowej w trybie nadzwyczajnym.

Co, jeśli nie da się przenieść kredytu?

Może zdarzyć się sytuacja, iż bank nie będzie widział możliwości przeniesienia kredytu na jednego z eksmałżonków. Powody takiej decyzji mogą być różne, jednak zawsze jest ona nieodwołalna. Co zatem pozostaje w takim wypadku?

Małżonkowie mogą sprzedać kredytowaną nieruchomość i spłacić kredyt środkami uzyskanymi z tej transakcji. Jednak rozwiązanie takie ma swoje mankamenty. Po pierwsze - konieczna jest konsultacja z bankiem, a po drugie - nieruchomość przez lata użytkowania mogła stracić na wartości i uzyskana suma może okazać się niewystarczająca do spłacenia zobowiązania.

Innym pomysłem dla osób, które nie są uzależnione od kredytowanego mieszkania lub domu może być wynajęcie rzeczonej nieruchomości i przeznaczanie uzyskiwanych w ten sposób dochodów na spłatę rat kredytowych.