Snapchat - wielkie włamanie czy mistyfikacja?

Snapchat i wyciek danych użytkowników

Snapchat, serwis społecznościowy lawinowo zyskujący popularność, padł ofiarą hakerów. Do sieci wypłynęło ponad cztery i pół miliona danych użytkowników. To wydarzenie może mocno zaszkodzić wizerunkowi portalu.

Snapchat do tej pory był pozytywnie odbierany przede wszystkim przez swoje przywiązanie do prywatności. W dobie globalnej paronoi związanej z podglądaniem milionów internautów rozwiązania stosowane przez Snapchat były doceniane. W tym serwisie wymiany treści multimedialnych wszystko ma być ulotne - maksymalny czas udostępnienia jakiegoś materiału (np. zdjęcia) innemu użytkownikowi to 10 sekund. Po ich upłynięciu wszystko znika i nikt tego więcej nie zobaczy. Amerykanie pokochali Snapchata - co dziesiąty mieszkaniec USA ma tę aplikację na swojej komórce - a jego twórcy obrośli w piórka. Niedawno odrzucili astronomiczną, trzymiliardową ofertę od samego Zuckerberga. Lekką ręką zignorowali zaloty (wzmocnione czterema miliardami) ze strony Google.

Idylla jednak nie trwała długo, musiały pojawić się pierwsze zgrzyty. Niektórzy spostrzegawczy internauci dostrzegli, że zdjęcia ze Snapchata można przecież fotografować przed zniknięciem. Ponadto niedawno pojawił się specjalny programik, którego zadaniem jest przechwytywanie ulotnych treści ze Snapchata. Ale prawdziwy kataklizm miał dopiero nadejść. W grudniu zeszłego roku specjaliści od bezpieczeństwa z australijskiej firmy Gibson Security ogłosili, że program zawiera poważny błąd, mogący skutkować wyciekiem danych użytkowników. Co ciekawe, Australijczycy lukę w zabezpieczeniach opisali publicznie w internecie, ponieważ ich poprzednie poufne monity były zignorowane przez twórców Snapchata. Na efekt nie trzeba było długo czekać - już w Sylwestra nieznani bliżej hakerzy założyli stronę, na której udostępnili informacje na temat 4,5 miliona użytkowników aplikacji. Włamywacze zadeklarowali, że ich występek nie miał na celu zarobienia pieniędzy, lecz był motywowany chęcią zwrócenia uwagi ten problem.

Teraz przed autorami Snapchata dwie naprawy - trudne łatanie zabezpieczeń i jeszcze trudniejsze odbudowywanie wizerunku. Pozostaje nam na bieżąco obserwować wskaźniki popularności aplikacji, by dowiedzieć się, czy po tak katastrofalnej wpadce możliwy jest powrót do stawki liczących się mediów społecznościowych.