Subiektywny przegląd seriali - cz. 1 - seriale kryminalne

Seriale cieszą się ogromną popularnością - zarówno w USA, jak i na Starym Kontynencie. Ich wielką zaletą jest długość - dzięki zdecydowanie szerszym ramom czasowym niż w filmach można znakomicie rozwijać fabułę i konstruować postaci. Seriale trwające wiele lat (np. Friends lub How I Met Your Mother) towarzyszą widzom w różnych okresach ich życia, a ich bohaterowie stają się wręcz bliskimi znajomymi, którzy zmieniają się razem z publicznością.

Z kolei mini seriale, liczące zwykle po dziesięć odcinków, są pomyślane bardziej jako przedłużone filmy. Znakomicie widać to na przykładzie angielskiego Broadchurch - fabuła jak na serial dość krótka, jednak grzechem byłoby zamknąć ją w ciasnych dwóch godzinach filmu. Podobnie jest w przypadku ekranizacji - doskonałe Pillars of The Earth na podstawie monumentalnego dzieła Kena Folleta ciężko opowiedzieć w formacie czasowym srebrnego ekranu.

Niniejszym tekstem rozpoczynam cykl subiektywnych przeglądów seriali. Część pierwsza dotyczy prawdziwych perełek - seriali kryminalnych, które po prostu trzeba obejrzeć. Aby nieco podkręcić emocje, zestawienie zacznijmy od miejsca ostatniego:

10. Body of Proof

Znana z Desperate Housewives Dana Delany gra tu wybitną specjalistę od neurochirurgii, która wskutek ciężkiego wypadku nie może operować. Doktor Hunt zmienia więc zawód - staje się lekarzem sądowym, badającym ofiary zbrodni. Kryminał ten ogląda się świetnie przede wszystkim dzięki charyzmie głównej bohaterki, która w dążeniu do prawdy nie uznaje żadnych granic.

9. Lie To Me

Główny bohater - Cal Lightman - to najlepszy na świecie fachowiec od odczytywania ludzkich emocji. Wraz z grupą współpracowników prowadzi laboratorium, w którym na zlecenie policji i prywatnych interesantów przeprowadza się badania różnych ludzi. Serial ma dwie wielkie zalety - postać Lightmana, graną przez Tima Rotha, oraz wielką wartość edukacyjną. Przy oglądaniu Lie To Me można się naprawdę wiele nauczyć o rozpoznawiniu, gdy ktoś kłamie. Produkcja niestety została przerwana na trzecim sezonie. Powód? Publiczność się nie poznała na jej błyskotliwości.

8. Top Of The Lake

Miniserial, którego akcja jest osadzona w zjawiskowej Nowej Zelandii. Uzdolniona aktorka Elisabeth Moss gra tu policjantkę, która wraca w swe rodzinne strony, by opiekować się śmiertelnie chorą matką. Okazuje się, że w Laketop w tajemniczych okolicznościach zniknęła ciężarna dziewczynka. Bohaterka decyduje się na poprowadzenie sprawy, która wstrząsnęła okoliczną społecznością. Serial czaruje nieuchwytnym słowami klimatem oraz mocnym przesłaniem społecznym, poruszającym kwestie męskiej dominacji i mizoginii.

7. Castle

Lekki serial kryminalny, który znakomicie nadaje się na relaks po ciężkim dniu. W głównej roli występuje Nathan Fillion, wcielający się w pięknego i bogatego Richarda Castle, pisarza powieści sensacyjnych. Dzięki pewnemu przypadkowi literat rozpoczyna owocną współpracę z nowojorską policją. Jego partnerką zostaje zjawiskowa detektyw Kate Beckett. Duet rozwiązuje pasjonujące zagadki kryminalne, a widzowie obserwują, jak między tych dwojgiem iskrzy. Serial posiada ogromny ładunek humoru, a przy tym fanom kryminałów dostarcza potężnej porcji smakowitych łamigłówek.

6. The Following

Jeden z najmroczniejszych seriali w zestawieniu. Znakomity James Purefoy gra tu Joe Carolla, psychopatycznego mordercę opętanego twórczością Edgara Allana Poe, który w celi śmierci czeka na wyrok za zaszlachtowanie kilkunastu kobiet. Ofiary były jego studentkami - Caroll pracował bowiem jako nauczyciel literatury. Fabuła rozpoczyna się w momencie, gdy skazaniec ucieka z więzienia. Do pomocy przy jego schwytaniu zostaje wezwany emerytowany agent FBI Ryan Hardy (doskonały Kevin Bacon), zapijający smutki na przedwczesnej emeryturze. Stanowi on bezcenne wzmocnienie dla policji, gdyż przed laty to właśnie on zapakowal Carolla za kratki i zna go jak nikt inny. Wśród mocnych stron The Following należy wymienić gęstą atmosferę psychozy i nieprzewidalności. Gdyby tylko serial ten nie raził tyloma nieprawdopodobnymi motywami, byłby produkcją kryminalną doskonałą.

5. Sherlock

Ileż to razy na ekranach kin i telewizorów gościł najsłynniejszy detektyw świata? A mimo to brytyjczykom udało się opowiedzieć jego historię na nowo, w zupełnie świeży sposób. Sherlock (Benedict Cumberbatch) oraz Watson (Martin Freeman, znany szerszej publiczności z roli Bilbo Bagginsa) są tu przedstawieni jako postaci nam współczesne. Sama fabuła również została przeprojektowana, przez co nudy tu nie zaznają nawet osoby, które powieści Doyle’a znają na pamięć. Na specjalne wyróżnienie zasługuje rola Andrew Scotta, obłędnie dobrze grającego psychopatycznego arcywroga Sherlocka, znanego z książek doktora Moriarty’ego.

4. Broadchurch

Kolejny brytyjski serial w zestawieniu. W sennym miasteczku Broadchurch dochodzi do ohydnej zbrodni - na plaży u stóp niebotycznego klifu znaleziono martwego chłopca, syna miejscowej rodziny. Sprawą zajmuje się detektyw Ellie Miller, która ma znikome doświadczenie w łapaniu morderców. Z pomocą, niechętnie zresztą przyjętą, przychodzi starszy stopniem inspektor Alec Hardy. Dlaczego ten serial, mimo swojej kameralności i niskobudżetowości, znalazł się tak wysoko w zestawieniu? Podobnie jak w przypadku Top of the Lake, tutaj także widza przyciąga lepki i sugestywny klimat. Poznawanie niechlubnych tajemnic małego nadmorskiej osady niesamowicie przykuwa do ekranu.

3. The Wire

Amerykański tasiemiec kryminalny, który zasłużenie zdobył uznanie milionów widzów i dorobił się tytułu kultowego. Akcja rozgrywa się na przygnębiających ulicach Baltimore, na których królują gangi narkotykowe. Miejscowa policja powołuje specjalny zespół do walki z wiecznie odradzającą się mafijną hydrą. Serial wyróżnia się przede wszystkim mocną fabułą, usianą znakomicie zbudowanymi postaciami. W zasadzie trudno wymienić tu jednego bohatera lub aktora zasługującego na szczególnie uznanie - The Wire to prawdziwy koncert, istna symfonia genialnej kreacji ról. Mała ciekawostka: kilka odcinków reżyserowała Agnieszka Holland.

2. Luther

Inspektora Johna Luthera, głównego bohatera tego mrocznego brytyjskiego kryminału, gra wychwalany przez krytyków Idris Elba, na którego talencie widzowie poznali się już w opisanym wcześniej The Wire. Właściwie można powiedzieć, że serial ten jest teatrem jednego aktora - tytułowy Luther dominuje otoczenie charyzmą i mocą charakteru. Produkcja ta (niestety) jest dość krótka i stanowi zamknięta całość. Z drugiej strony szybkie zakończenie Luthera może było dobrym pomysłem - każdy odcinek, przedstawiający inną sprawę kryminalną, jest tu po prostu fantastyczny. Przy takim natężeniu dobrych pomysłów pojawia się obawa, że scenarzyści mogą się zwyczajnie wypalić po pewnym czasie i zacząć serwować widzom odgrzewane kotlety. A tak inspektor Luther skończył karierę wtedy, gdy był na szczycie. Dobra decyzja.

1. The Mentalist

I doszliśmy do wisieńki na torcie - genialnego serialu, który od lat przyciąga przed ekrany wielbicieli inteligentnej rozrywki. Mentalista to angielskie określenie na kogoś, kto znakomicie opanował odczytywanie ludzkich emocji, dzięki czemu może swobodnie udawać jasnowidza, wróża, a nawet duchowe medium. I tak właśnie można opisać czarującego głównego bohatera, granego przez Simona Bakera Patricka Jane’a. The Mentalist to serial, w którym lekkość i humor przeplatają się z prawdziwymi tragediami. Tytułowy mentalista stracił ukochane żonę i córkę, których brutalnie zamordował tajemniczy seryjny morderca, znany pod pseudonimem Red John. Jane, po okresie totalnej depresji, postanawia rozpocząć pościg za psychopatą, dlatego dołącza do zespołu kalifornijskiego biura śledczego. W każdym odcinku prezentowana jest inna, fascynująca zagadka kryminalna, którą Jane rozwiązuje z niesamowitym wdziękiem i łatwością. Raz na kilka odcinka wraca sprawa Red Johna - kawałek po kawałeczku widzom odsłaniane są elementy pasjonującej układanki. O sile oddziaływania serialu świadczy zaangażowanie społeczności - internauci usiłowali przez całe lata samodzielnie rozwikłać tajemnicę tożsamości Red Johna. Obecnie serial trwa nadal mimo faktu, iż wszystko stało się już jasne - ale coś czuję, że The Mentalist jeszcze nas zaskoczy, i to nie raz.