Wirtualne waluty (cz. 1)

Wirtualne waluty można od dawna spotkać w grach komputerowych. Za przelew jak najbardziej rzeczywistych dolarów, złotówek czy euro otrzymuje się cyfrowe monety, za które można kupić różne rzeczy w wirtualnej rzeczywistości - np. lepszą broń, mocniejszy pancerz lub punkty do statystyk postaci. To popularne rozwiązanie w tytułach typu MMO, czyli sieciowych produkcjach przeznaczonych dla wielu graczy. Dzięki wirtualnym walutom rozwinął się model biznesowy o nazwie freemium (połączenie angielskich wyrazów “free” oraz “premium”), który polega na udostępnianiu podstawowych funkcji gry za darmo, wymagając przy tym opłaty za rozszerzone funkcje. Swój środek płatniczy wprowadzić ma także amerykański gigant handlu internetowego - Amazon.com.

To jest jednak przykład pieniędzy wewnętrznych, czyli takich, które nie funkcjonują (bo nie mają wartości) poza określonym systemem. W dzisiejszym artykule przyjrzymy się wirtualnym walutom (tzw. kryptowalutom, opartym na skomplikowanym szyfrowaniu), które współistnieją na światowych rynkach równolegle (choć nie na równych prawach) z oficjalnymi państwowymi środkami płatniczymi. To nowe zjawisko, które zdążyło już wprowadzić wiele zamieszania - nie tylko wśród inwestorów, ale również wśród analityków i prawodawców.

Wirtualne waluty - Bitcoin

Najbardziej medialny cyfrowy pieniądz z całego artykułu. Fluktuacje w jego kursie obserwuje z zapartym tchem cały świat, rządy państw zastanawiają się nad interpretacjami podatkowymi, a firmy prześcigają się w pomysłach na implementację płatności w bitcoinach. W zeszłym roku zwróciły one szczególną uwagę władz amerykańskich ze względu na spory potencjał przestępczy - chodzi tu o pranie brudnych pieniędzy. W Polsce pojawiły się wątpliwości dotyczące konieczności odprowadzania VAT od transakcji dokonanych za pomocą wirtualnej waluty Bitcoin.

 

Fragment interpretacji indywidualnej Dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z dnia 8 stycznia 2014 roku - sygnatura: ILPP1/443-910/13-2/AWa:
Podsumowując, umorzenie długu kontrahentom, jak również uregulowanie zobowiązań przez Wnioskodawcę za pomocą Bitcoinów nie będzie rodziło w Spółce konsekwencji na gruncie podatku VAT, gdyż nie stanowi ani dostawy towarów, ani świadczenia usług i nie będzie mieściło się w katalogu czynności podlegających opodatkowaniu podatkiem VAT, wymienionych w przepisie art. 5 ust. 1 ustawy o podatku od towarów i usług.

 

Większym problemem od rozwiązań na gruncie prawa podatkowego wydaje się niestabilność bitcoinów. Jak wiadomo, waluty państwowe mają oparcie w bankach narodowych, które czuwają nad ich kursami. Interwencje monetarne - manipulacja stopami procentowymi czy uwolnienie rezerw - pomagają opanować kryzysy związane z za niską lub za wysoką wartością pieniądza. Bitcoiny są oderwane od tego rodzaju mechanizmów kontrolnych, przez co ich podatność na spekulację jest wysoka. Do tego dochodzi niepewność w kwestiach legislacyjnych - wystarczy jedna niekorzystna decyzja ustawodawcy w danym kraju, by kurs wirtualnej monety zaliczył spore wahnięcie, odbijające się na kieszeniach milionów. Tak było w grudniu 2013 roku, gdy tąpniecie w indeksach było wywołane deklaracją Chin ws. braku możliwości wymieniania bitcoinów w krajowych bankach. Świat mocno poturbowany kryzysami ekonomicznymi dąży do złapania równowagi i wprowadzenia rozwiązań wspierających stabilizację na rynkach. A wirtualna waluta, która zamierza konkurować z oficjalnymi pieniędzmi państw to groźny czynnik burzący budowany z mozołem, finansowy porządek. Pomysł współistnienia waluty krajowej z walutami emitowanymi przez banki już był testowany w dziewiętnastowiecznych Stanach Zjednoczonych - i nie sprawdził się. A w przypadku bitcoina nie można mówić nawet o jednolitym emitencie, który wziąłby odpowiedzialność za jego kurs…

Litecoin, peercoin i dogecoin to także wirtualne waluty

Nie trzeba było długo czekać, by pojawiły się kolejne rodzaje kryptowalut, oparte na podobnym mechanizmie co bitcoin, ale stworzone po to, by minimalizować lub eliminować jego wady. Stosuje się tu odmienne algorytmy, mające zapewniać większe bezpieczeństwo i szybkość transakcji, a także korzysta się z innych koncepcji ekonomicznych, związanych z podażą pieniądza. Najpopularniejszym alternatywnym rozwiązaniem jest litecoin, obecnie warty mniej więcej 11 dolarów - więc prawie o 50 razy tańszy od bitcoina. Niska cena jest spowodowana większą odpornością takich środków płatniczych jak wirtualne waluty na spekulacje. Wpływa na nią także większa planowana podaż - maksymalna liczba litecoinów w obiegu, jaka zostanie osiągnięta w przyszłości, to 84 miliony, kilka razy więcej niż w przypadku bitcoinów. Od początku roku kurs waha się niezbyt dynamicznie pomiędzy 30 a 10 dolarów za jednostkę.

Kolejny przykład alternatywy to peercoin (PPCoin). Ta waluta wyróżnia się brakiem z góry ustalonego limitu podaży - liczba obecnych w obiegu monet zwiększa się jedynie o 1% na rok. To sprawia, że peercoin jest dość stabilny, bardziej bezpieczny i mniej podatny na spekulacje. Jego cena w dniu pisania tekstu wynosi 2,43 dolara za sztukę. Czyli można dostrzec tu ciekawą zależność - im większa potencjalna stabilność pieniądza, tym niższy koszt za jednostkę.

I na koniec przykład mniej poważnej waluty, stworzonej przez fana Doge, uśmiechniętego japońskiego pieska, bohatera niebywale popularnych memów internetowych. Jeden dogecoin jest bardzo tani - kosztuje zaledwie 0,045 centa. Co ciekawe, bazujący na mechanizmach litecoin pieniądz jest używany zwykle przez internautów, którzy za jego pomocą nagradzają osoby zapewniające tzw. “lolcontent”, czyli różnego rodzaju zabawne treści. Niska wartość dogecoina wynika z dwóch czynników - żartobliwego charakteru waluty i wysokiej inflacji, spowodowanej niezwykle wysoką podażą. Liczba obecnych w obiegu jednostek sięga ponad 60 miliardów - i lawinowo wręcz rośnie.