Bill Gates - wzloty i upadki gwiazdy branży IT

Bill Gates to żywa legenda branży IT. Założyciel Microsoftu, amerykańskiej firmy informatycznej, która wydała na świat takie systemy operacyjne, jak MS-DOS czy Windows, od młodych lat dążył do doskonałości w swoim fachu. Był nie tyle perfekcjonistą, co wizjonerem, który wyprzedził swoje czasy. To właśnie jego największe dzieła w postaci wspomnianego już Windowsa, przeglądarki internetowej Internet Explorer czy pakietów biurowych Office, stały się nieodzowną częścią niemal każdego komputera. Gates osiągnął sukces nie tylko na polu zawodowym. Jako jeden z najbogatszych ludzi na świecie stał się również największym filantropem, niosąc pomoc charytatywną w krajach najuboższych. Dodajmy do tego liczne wyróżnienia naukowe, prestiżowe nagrody za wybitne osiągnięcia, wysokie miejsca w rozmaitych rankingach, a nawet odwołania w kulturze, a ukaże się nam obraz człowieka, który w życiu osiągnął niemal wszystko.

Nawet Bill Gates popełnia błędy

Każdy człowiek popełnia w życiu rozmaite błędy i nawet takie ikony jak Bill Gates nie stanowią tutaj wyjątku. Założyciel Microsoftu ma na koncie ich całkiem pokaźną liczbę, zaś na przestrzeni swojej kariery zawodowej nawet kilka razy mógł stracić całą fortunę. Jak to się stało, że pomimo wielu – często niewybaczalnych – błędów popełnionych w przeszłości jego wizerunek na tym nie ucierpiał? Przede wszystkim dlatego, że Gates bardzo szybko reagował w sytuacji kryzysowej i nawet problemy utrzymujące się przez kilka lat pracy w Microsofcie potrafiły zostać przez niego wymazane ze świadomości obserwatorów. W poniższym tekście zaprezentujemy kilka istotnych błędów popełnionych przez Billa Gatesa na przestrzeni jego kariery zawodowej. 

Bill Gates ulega Commodore?

Pamiętacie firmę Commodore, znaną głównie w Polsce z komputerów osobistych Commodore 64 oraz Amiga? Zanim urządzenia te masowo trafiły na rynek, zyskując ogromną popularność wśród użytkowników, założyciel firmy Jack Tramiel zapowiedział w styczniu 1977 roku powstanie komputera Commodore PET. Po hucznych zapowiedziach na targach CES oraz prezentacji podczas West Coast Computer Faire firma wpadła w tarapaty finansowe. Na szczęście dla Tramiela media zainteresowały się najnowszym komputerem, dzięki czemu wkrótce Commodore uzyskało potrzebny kapitał na rozwój urządzenia.

Co z powyższą historią ma wspólnego Bill Gates? Wtedy właśnie niedoświadczony amerykański programista popełnił jeden z największych (jak mu się wówczas wydawało) błędów w życiu. Tramiel potrzebował dla swojego komputera wydajnego systemu operacyjnego, który będzie można rozwijać pod kątem kolejnych wynalazków w przyszłości. Jeszcze przed zapowiedzią PET światło dzienne ujrzał system Microsoft BASIC, stworzony właśnie przez Gatesa. Jack Tramiel zauważył w projekcie potencjał, w wyniku czego doszło między nimi do spotkania. Wtedy też okazał się znacznie sprytniejszy od przyszłego twórcy Windowsa.

Tramiel zaproponował bowiem, że wykupi prawa do korzystania z BASICa za jednorazową kwotę. Propozycja nie obejmowała przy tym płacenia tantiem od każdej sztuki sprzedanego komputera wyposażonego w ten system. Bill Gates zgodził się na tę propozycję z dwóch powodów: po pierwsze Tramiel przekonał go, że jest to eksperyment, który może się nie udać, a po drugie najzwyczajniej zlekceważył swojego rozmówcę, gdyż nie widział w nim człowieka sukcesu. Jako ciekawostkę warto dodać, że firma Commodore zaczynała od produkcji kalkulatorów, zaś Jack Tramiel w rzeczywistości nazywał się Idek Trzmiel i pochodził z Łodzi – przeżył m.in. obóz zagłady w Oświęcimiu w czasie II wojny światowej, a następnie wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie pod zmienionym nazwiskiem rozwinął swój biznes.

Wracając do Billa Gatesa, początkujący programista zaproponował, że za każdy sprzedany komputer pobierać będzie 3 dolary. Kiedy bliżej zapoznał się z ofertą, zrezygnował z tego założenia. Po wielu latach Jack Tramiel wyznał, że jednorazowa transakcja kosztowała go zaledwie 25 tys. dolarów (niektóre źródła wymieniają kwotę 10 tys. USD). Oznacza to, że Bill Gates stracił na tym układzie niewyobrażalną wówczas gotówkę. Commodore rozwijało się w oparciu na BASICu prężnie, zaś twórca Microsoftu otrzymał zapłatę aż o kilka tysięcy razy za niską w stosunku do rzeczywistej wartości. Trudno stwierdzić, co wówczas siedziało w głowie Gatesa, ale bez wątpienia błąd ten stał się głównym motorem napędowym do powstania kolejnego systemu operacyjnego, który w założeniach miał przyćmić nie tylko BASICa, a i również pozostałych konkurentów. Jak pokazała historia, po kilku latach cel został osiągnięty.

Bill Gates twórcą pierwszego tabletu

Patrząc na pierwsze lata rozwoju Apple, nic nie wskazywało na to, że w kolejnych latach firma utrzyma się na rynku. Pierwsze modele komputerów były zbyt drogie, a ponadto nie wyróżniały się możliwościami technicznymi na tle konkurencji. Posiadając w szeregach firmy takiego wizjonera jak Steve Jobs, opłaciło się z czasem pozostać przy droższych produktach. Szczyt popularności Apple przypadł na okres rosnącego zainteresowania urządzeniami mobilnymi. W rezultacie firma z Cupertino notuje obecnie największe zyski ze sprzedaży smartfonów iPhone oraz tabletów iPad. Produkty te znacząco wyprzedziły pod względem sprzedaży komputery z serii Mac, przez co firma z logiem nagryzionego jabłka skoncentrowała się głównie na użytkownikach gadżetów przenośnych.

Już po śmierci Steve'a Jobsa, a dokładnie w lipcu 2012 r., jeden z ekspertów branży technologicznej publicznie stwierdził, że twórca Apple w przeciwieństwie do Billa Gatesa nie zostanie zapisany na kartach historii. Nie trzeba było długo czekać na oficjalną wypowiedź byłego szefa Microsoftu. Pomimo niejednokrotnych spięć na linii zawodowej obaj wizjonerzy darzyli się wzajemnym szacunkiem. W rezultacie Gates stanął w obronie nieżyjącego już Jobsa, zdradzając przy tym nieujawnioną dotychczas ciekawostkę z historii Microsoftu.

Okazuje się, że już w 1998 roku firma z Redmond wyprodukowała pierwszy tablet. Produkt był gotowy i wylądował na biurku ówczesnego szefa Microsoftu. Dlaczego zatem nie pojawił się na rynku? Bill Gates sam przyznał, że wówczas nie podobał mu się wygląd urządzenia oraz nie widział miejsca oraz szans na rozwój tego rodzaju wynalazków. Swój pogląd uzasadniał tym, że już na początku lat 90-tych pojawiały się pierwsze próby wydania tabletów – choć wówczas wyglądały nieco inaczej niż obecnie – które ostatecznie nie spotkały się z udanym przyjęciem. Dodał przy tym, że choć po 12 latach pojawił się pierwszy iPad, to nie żałuje swojej decyzji.

Przynajmniej oficjalnie, bowiem nietrudno sobie wyobrazić, jak mógł wyglądać obecnie rynek urządzeń mobilnych. Bez wątpienia jednak miał czego żałować, gdyż po latach Microsoft zdecydował się na wejście na ten sektor rynku. Obecnie tablety Microsoft Surface uważane są za jeden z najgorszych pomysłów w historii firmy, zaś agresywna kampania specjalistów od marketingu wyśmiewająca produkty Apple (np. brak podstawki pod tablet czy możliwość dołączenia klawiatury) jeszcze bardziej pogłębia niechęć do tabletów firmy z Redmond – wygląda na to, że na odbudowę wizerunku w tym aspekcie jest już zdecydowanie za późno, na szczęście dla Gatesa - problem już go nie dotyczy.

Bill Gates i kryzys wizerunkowy 

Pod koniec lat 90-tych Microsoft rozpoczął agresywną walkę o klientów w sektorze systemów operacyjnych oraz przeglądarek internetowych. Ten właśnie okres chyba najmocniej odbił się na psychice Billa Gatesa. Najlepiej obrazuje to krążący w czeluściach sieci filmik, na którym twórca Microsoftu w trakcie procesu nie jest w stanie wypowiadać sensownych zdań, na zmianę milcząc lub odpowiadając, że nie pamięta postawionych mu zarzutów. Wówczas było jasne, że został przyparty do muru i nie może znaleźć argumentów na swoją obronę. Znajomi twórcy Windowsa od zawsze podkreślali, że jego główną zaletą była doskonała wręcz pamięć – Gates potrafił przypomnieć sobie w dowolnej chwili szczegóły ze spotkania biznesowego, które odbywało się kilka lat wcześniej. Zanim doszło do załamania, warto przypomnieć co sprawiło, że w ciągu kilkunastu miesięcy założyciel Microsoftu stracił ponad połowę swojego osobistego majątku.

W latach 90-tych najpopularniejszą przeglądarką internetową na świecie był Netscape. Już wtedy Bill Gates zdawał sobie sprawę z potencjału, jaki można osiągnąć, wprowadzając własny produkt. Pierwsze wersje przeglądarki Internet Explorer odstawały od konkurencji. Luki w zabezpieczeniach i brak stabilności zażegnano na dobre w 1997 roku, kiedy to wydano Internet Explorer 4. W przeciwieństwie do Netscape Communicator produkt Microsoftu był znacznie szybszy, bardziej funkcjonalny, a ponadto kompatybilny z ówczesnymi standardami. Jednak najważniejszym krokiem było zintegrowanie przeglądarki IE z systemem Windows, dzięki czemu została udostępniona za darmo. Model ten funkcjonuje do dziś, co jest widoczne również w przypadku konkurencyjnych przeglądarek.

Problemy finansowe pojawiły się w momencie, gdy do akcji wkroczył Departament Sprawiedliwości, oskarżając firmę z Redmond o praktyki antykonkurencyjne. Microsoft udzielał zniżek tym producentom komputerów, którzy zdecydowali się umieszczać najnowsze wersje systemu Windows. Obiecywał przy tym dodatkowe wsparcie promocyjne, co w ówczesnych czasach silnie oddziaływało na firmy produkujące hardware. Co w przypadku braku zainteresowania? Microsoft miał grozić, że producenci, którzy wybiorą alternatywne produkty, nie będą mieli szans na masową sprzedaż swoich urządzeń. Kwestia ta do dziś wywołuje kontrowersje – pomimo przegranej Microsoftu wielu znawców tematu jest zdania, że proces ten był dla firmy z Redmond nieuczciwy. Amerykańska firma nie spowolniła bowiem innowacji technologicznych konkurentów, którzy – co ciekawe – sami stosowali na przestrzeni ostatnich lat podobne praktyki.

Bill Gates musiał znaleźć sposób na to, by w krótkim czasie nie tylko wyciągnąć firmę z kryzysu – groziło jej nawet całkowite zamknięcie i podział na mniejsze przedsiębiorstwa – lecz również odbudować własny wizerunek. Na jego szczęście posiadany majątek ułatwił mu to szybciej, niż można się było spodziewać.

Bill Gates najwiekszym filantropem na świecie

Jeszcze w trakcie toczących się procesów sądowych Bill Gates wraz ze swoją małżonką założyli fundację Bill & Melinda Gates Fundation. Ojciec Microsoftu był od dawna zainspirowany działalnością filantropijną Davida Rockefellera, z którym miał okazję spotkać się kilkanaście razy. Fundacja działa na wielu płaszczyznach, przeznaczając miliony dolarów na takie cele, jak zapobieganie AIDS czy stypendia naukowe dla najuboższych. Do dziś Gates przeznaczył już ponad 29 miliardów dolarów na cele charytatywne z własnej kieszeni i wszystko wskazuje na to, że w kolejnych latach kwota ta może się nawet podwoić. To właśnie działalność dobroczynna w krótkim czasie umocniła pozytywny wizerunek Gatesa w oczach społeczności na całym świecie. Któż bowiem rozpamiętywałby praktyki monopolistyczne, skoro duża część zarobionych w ten sposób pieniędzy trafia właśnie do najbardziej potrzebujących.

Kiedy w czerwcu 2006 roku szef Microsoftu zapowiedział rezygnację ze stanowiska, na pierwszy plan wysunął się temat pomocy potrzebującym. To właśnie był oficjalny powód odejścia z funkcji prezesa. Złośliwi twierdzą, że to tylko pretekst do poprawy własnego wizerunku – nawet jeśli to prawda, to po pierwsze nigdy oficjalnie się tego nie dowiemy, a po drugie była to wystarczający powód do tego, aby zapomnieć o praktykach monopolistycznych Microsoftu, za które odpowiadał Bill Gates. Czyżby Gates przewidział, że pozostanie dłużej w firmie stacjonującej w Redmond na dłuższą metę nie ma już sensu? Wystarczy spojrzeć na obecnego prezesa – Steve'a Ballmera – który w znacznie krótszym czasie popełnił jeszcze więcej błędów. Największy z nich to wypuszczenie na rynek systemu Windows Vista. Nie można jednak zapominać o wspomnianych już tabletach Surface RT oraz kafelkowym wyglądzie Windows 8, który cieszą się prawie czterokrotnie mniejszym uznaniem wśród użytkowników niż ponad 10-letni Windows XP.

Jak widać, Bill Gates to niezwykle barwna postać, o której zapewne poznamy jeszcze niejedną ukrywaną dotychczas historię. Bez wątpienia należy mu się szacunek za wkład w rozwój branży informatycznej. Trudno sobie wyobrazić, na jakim systemie pracowałby przeciętny użytkownik komputera, gdyby nie Windows. Linux? Mac OS? Niewykluczone. Kto wie, może podobnie jak to było w przypadku Steve'a Jobsa, założyciel Microsoftu wróci jeszcze do swojej rodzimej firmy? Oficjalnie daleko choćby do takich dywagacji, choć historia nieraz pokazała, że branża nowych technologii bywa nieprzewidywalna.