Złe współzawodnictwo i jego faktyczne skutki

Konkurencja jest z nami przez całe życie. Od małego uczymy się, że bycie "lepszym" popłaca, dlatego konkurujemy z innymi i walczymy o wyróżnienia i nagrody. W pracy również.  Łatwo jednak przejść na złą stronę mocy, bo przecież istnieje złe współzawodnictwo i tzw. "wyścig szczurów", a to nie kończy się niczym dobrym...

Złe współzawodnictwo - skutki

Jesteś wyczerpany psychicznie i fizycznie? Nie masz czasu dla rodziny, bo zostajesz po godzinach w pracy i znajomi już nie pamiętają, jak wyglądasz. Takie są właśnie skutki złego współzawodnictwa. Chęć bycia najlepszym często łączy się z łamaniem zasad moralnych i jednoczesnej frustracji. Ale nie każda motywacja do osiągania sukcesu jest zła. Psycholodzy wspominają o trzech najczęstszych motywacjach osób, które chcą osiągać coraz lepsze wyniki niezależnie od kosztów z tym związanych:

  1. Chęć bycia ekspertem w swojej dziedzinie - motywuje nas, aby ciągle się dokształcać i dzielić wiedzą z innymi - może to świetnie wpływać na wyniki w firmie, o ile dążenie to nie łączy się z niechęcią pracy w grupie i tzw. dojściu do celu "po trupach";
  2. Zwiększanie świadomości swoich granic i przekraczanie ich. Wciąż stawiamy poprzeczkę wyżej i wyżej - pomaga to osiągać lepsze wyniki, jednak jeżeli nie jest połączone z rozwijaniem świadomości również swoich mocnych stron, może wywoływać poczucie porażki i sprzyjać utracie pewności siebie i wary we własne możliwości;
  3. Potrzeba bycia u steru. Nie wszyscy chcą być liderami i też nie wszyscy liderzy posiadają na tyle rozwinięte kompetencje, aby sprawnie zarządzać zespołem. Jeżeli ktoś nastawia się jedynie na samo pragnienie posiadania mocy sprawczej, nie musi się to wiązać z rozwojem firmy, wręcz przeciwnie priorytetem może być jedynie osobisty rozwój i sukces.

Często to my sami wywołujemy w firmie niezdrowy pęd do rywalizacji, ograniczamy komunikację do minimum i nie jesteśmy w stanie sobie zaufać. Niekiedy pracodawcy celowo nie dają pracownikom jasno określonych zasad przyznawania awansu czy premii, co jeszcze bardziej wzmaga atmosferę podejrzliwości. Pracownicy niepewni jutra w swojej pracy boją się o cokolwiek pytać, bo ktoś mógłby ich posądzić o brak kompetencji i biorą na siebie coraz więcej obowiązków, aby udowodnić swoje zaangażowanie. A wyniki badań są bezlitosne: jeżeli zadanie jest skomplikowane i bardziej złożone, lepiej je rozwiązywać w grupie - współpraca w grupie rodzi większą kreatywność i osiąga lepsze efekty.

Dodatkowo osoby działające w pojedynkę liczą tylko na siebie, nie wykorzystują potencjału grupy i przedkładają swój rozwój nad firmę.

Złe współzawodnictwo - czy tylko ciemna strona medalu

Podstawą jest komunikacja. Jeżeli kadra pracownik ma jasno określone zasady awansu, zadania i obowiązki - łatwiej jest mu się z nich wywiązywać. Ciągły brak pewności w  pracy i niezdrowa rywalizacja rodzą frustrację, wycieńczenie psychiczne i fizyczne, a co za tym idzie spadek efektywności. Nie jest to zatem korzystne dla nikogo. Co zrobić? Po pierwsze odpowiednio dobierać pracowników do grupy, wystarczy jedna osoba, aby rozbić pracę sprawnie działającego teamu. Po drugie nawiązywać relacje koleżeńskie w pracy - bliższy kontakt współpracowników pomaga rozwiązywać kryzysy i buduje zdrową atmosferę w pracy. Może więc warto zainwestować w spotkanie integracyjne?