Zostań freelancerem

Co to znaczy Freelancing

Freelancing od jakiegoś czasu nie jest już słowem-zagadką. Wszedł na rynek pracy z pełnym impetem, zagrzał sobie tam miejsce i wygląda na to, że nie ma zamiaru nigdzie się stamtąd ruszać. O jego popularności może świadczyć choćby ogromna ilość mitów, która stworzyła wokół freelancingu swoisty kokon. I być może ta forma zatrudnienia jest jeszcze quasi larwą ukrywającą się w kokonie, bo nie przerosła jeszcze tradycyjnego etatu, ale przecież każdy kokon zapowiada narodziny pięknego motyla. Zatem kto wie, może freelancing kiedyś przewyższy swoją sławą królujący na rynku pracy etat.

Zanim to jednak nastąpi ludziom potrzebna jest pewna świadomość – czym właściwie jest ten freelancing i dlaczego warto zostać freelancerem. Otóż wiele osób hamuje właśnie brak tej świadomości – „ciekawy jest ten cały freelancing, ale nie wiem, jak go ugryźć”. Inni z kolei boją się podjąć wyzwanie, bo właściwie nie wiedzą, co zrobić, żeby stać się freelancerem. Oczywiście istnieje kilka uwarunkowań, które należy spełnić, jednak, żeby stać się freelancerem, trzeba przede wszystkim urodzić się nim.

Freelancer? A kto to taki?

Najprościej rzecz ujmując – freelancerem jest każda osoba nieposiadająca sławetnego etatu, zatem wykonująca jakieś zadanie na podstawie innej umowy niż umowa o pracę. Często taki „wolny strzelec” – bo tak również nazywa się freelancerów – specjalizuje się w danej dziedzinie.

Rozwój freelancingu nastąpił w momencie upowszechnienia Internetu, bo to najskuteczniejszy środek komunikacji każdego freelancera – tu szukają klientów i zleceń, tu z nimi się kontaktują.

Obecnie możemy spotkać freelancerów właściwie w każdej dziedzinie, ale najwięcej ich jest w branży IT, dziennikarstwie, fotografii, PR, copywritingu, tłumaczeniach, grafice itp.

Freelancingiem, upraszczając sprawę, można nazwać proces zaczynający się od szukania klienta, poprzez otrzymanie zlecenia, wykonanie go i aż do uzyskania wynagrodzenia za dobrze wykonane zadanie.

CIEKAWOSTKA: pierwszy raz określenia freelancer użył Walter Scott w swej książce pt. „Ivanhoe” do opisania średniowiecznego najemnego wojownika. Free to nic innego jak przymiotnik „wolny”, natomiast lancer pochodziło od lancy czyli rodzaju broni.

Zanim zostaniesz freelancerem

Zanim zdecydujesz się na porzucenie etatu i przejście na freelancing powinieneś poznać kilka sekretów czyli to, z czego zdają sobie sprawę tylko „starzy wyjadacze”, a jak wiadomo – początki bywają trudne. Jesteś freelancerem czyli swoim własnym szefem – to ogromna zaleta freelancingu. Nikt nie tkwi nad Tobą i nie mówi Ci, jak masz wykonywać swoją pracę, nikt nie wciska Ci swoich złotych uwag i w zasadzie nikt niczego od Ciebie nie wymaga, poza oczywiście wykonaniem zlecenia. Ponadto możesz przebierać w klientach i wybierać sobie tylko takie zlecenia, które przypadną Ci akurat do gustu. Tak wygląda teoria. Niestety praktyka często nie pokrywa się z nią.

Po pierwsze, jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z freelancingiem, to niestety nie możesz sobie pozwolić na dowolność w doborze klientów, bo zleceń jest mało i nie możesz w nich przebierać. Poza tym nie masz jeszcze stałych klientów i nikt w zasadzie o Tobie słyszał, więc musisz w jakiś sposób uświadomić rynek o swoim istnieniu, a najlepiej to zrobić właśnie dzięki zadowolonym klientom, którzy będą Cię polecać swoim znajomym.

Po drugie, jak już zdobędziesz tego wymodlonego klienta, musisz go słuchać, bo „klient zawsze ma rację”. Oni przecież wiedzę najlepiej, jak wykonać zadanie i na nic zdadzą się tłumaczenia, że Ty tu jesteś specjalistą i to Ty znasz się na rzeczy – oni Cię zatrudniają, oni Ci płacą i oni mają rację, koniec kropka. Oczywiście możesz zrezygnować z „trudnego klienta”, ale nie masz pewności, czy szybko znajdziesz następnego. Dlatego musisz „cierpieć” w milczeniu, chyba że klient ewidentnie się myli i jego poprawki mogą zaszkodzić Tobie i Twojemu projektowi.

I po trzecie – owszem jesteś swoim szefem, a nawet, jak ładnie większość pisze – „sterem, żaglem i okrętem”. Ale już mało kto dodaje, że jesteś także księgowym, handlowcem, PR-owcem, marketingowcem, copywriterem, sprzątaczką i kucharzem. Freelancer to zawód dla wielofunkcyjnych ludzi. Praca w domu generuje więcej wolnego czasu – jak wiadomo – „nie od razu Rzym zbudowano”, prawda jest taka, że na początku musisz bardziej przyłożyć się do pracy, często niestety kosztem wolnego czasu. Ale z czasem narzucisz sobie pewien rygor (np. dziennikarz ustala sobie wewnętrzny grafik – w tygodniu pisze codziennie po 3 teksty, a w weekend 2, z czasem osiąga płynność finansową i w weekendy wyznacza sobie wolne), który zadecyduje o Twoim wolnym czasie. Tak naprawdę wolny czas zależy od samozaparcia, odpowiedniej motywacji i przede wszystkim dyscypliny, ale również uzależniony jest od tego, ile chcesz zarobić. Więcej pieniędzy wiąże się z większą ilością zleceń, a więcej zleceń wpływa pejoratywnie na czas wolny.

Ponadto wielu początkującym freelancerom praca w domu wydaje się zbawieniem na miarę kaszy manny lecącej z nieba. Problem w tym, że każdy medal ma dwie strony. Bo z jednej strony możesz wstawać, o której chcesz i pracować, ile tylko dusza zapragnie, ale z drugiej strony nierozgraniczenie życia prywatnego od zawodowego z czasem staje się gwoździem w trumnę wolnego czasu. Co więcej, brak zmian w otoczeniu doprowadza czasem do osłabienia motywacji, samotności, a nawet depresji.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Obecnie freelancerzy chętnie korzystają z biur coworkingowych – czyli wynajmują biurka na określony czas, dzięki czemu przebywają z innymi freelancerami, u których mogą zasięgnąć obiektywnej opinii na temat wykonywanego projektu. Zarobisz dużo więcej niż na etacie – to tylko częściowa prawda, bo zarobisz tyle, na ile Twoje siły Ci pozwolą. Człowiek nie jest maszyną i musi odpoczywać, dlatego też jego zdolności przerobowe są ograniczone. Jak będziesz ustalać wewnętrzny grafik, pamiętaj o uwzględnieniu w nim czasu potrzebnego na jedzenie, picie, potrzeby fizjologiczne, utrzymanie higieny osobistej oraz spanie – bez nich ani rusz. Ponadto miej na uwadze wypadki losowe, bo takie niestety także się zdarzają. Na szczęście Twoja norma jest normą ruchomą – dzisiaj pracowałeś mniej, jutro popracujesz więcej. Nie masz tych przywilejów, które przysługują etatowcom – i tu następuje pewien paradoks, bo nie masz i masz. Zapytasz, jak to możliwe? To proste, bo z jednej strony owszem umowy, które podpisujesz nie zapewniają Ci wszystkich ubezpieczeń i urlopów, ale z drugiej strony sam sobie możesz je zorganizować. Drogie ubezpieczenie zdrowotne oferowane przez NFZ możesz zamienić na abonament medyczny lub polisę ubezpieczeniową. Natomiast w przypadku ubezpieczenia emerytalnego – możesz skorzystać z trzeciego filaru. Jeśli chodzi o urlop – sam sobie go wyznacz. Pozamykaj wszystkie projekty, powiadom klientów, że wyjeżdżasz, na wszelki wypadek stwórz maila zwrotnego informującego o Twoim wyjeździe i terminie powrotu i ze spokojnym sumieniem zafunduj sobie zasłużony urlop. Przestań martwić się tym, że może Ci w tym czasie koło nosa przelecieć super zlecenie – takie cuda rzadko się zdarzają, a jeśli komuś zależy na Twojej pracy, na pewno ponownie zgłosi się do Ciebie po przeczytaniu odpowiedniego maila informującego o Twojej nieobecności. W końcu w tydzień Twojej nieobecności świat się nie zawali. Sięgaj tam, gdzie wzrok innych freelancerów nie sięga – no niestety we freelancingu konkurencja jest duża i najlepiej byłoby wyprzedzić wszystkich, ale na początku nie jest to możliwe. Dlatego przestań skupiać się na tym, jak pokonać konkurencję, a skup się na tym, jak trafić do klienta. Jeśli zastosujesz odpowiednie chwyty marketingowe, dobrze siebie zareklamujesz i będziesz starannie wykonywać swoje zlecenia, na pewno zyskasz wielu wdzięcznych klientów, a tym samym powoli konkurencja sama zacznie się wykruszać. Jak zostać freelancerem? Czyli kilka złotych zasad, kto, kiedy i w jaki sposób może zostać freelancerem.

Po pierwsze musisz sobie uświadomić, że freelancing wcale nie jest poza Twoim zasięgiem. W końcu nie ma rzeczy niemożliwych. Grunt to dobra motywacja!

Po drugie możesz zacząć w każdym momencie i w każdym wieku. Zacznij swoją przygodę z freelancingiem już na studiach. Naucz się jak najszybciej godzić sferę realnych możliwości z potrzebami finansowymi.

Zastosuj pewien magiczny przepis: do wewnętrznego kociołka wrzuć szczyptę motywacji, odrobinę samozaparcia, gram umiejętnej organizacji czasu, naparstek przebojowości i krztynę sumienności, następnie wymieszaj to wszystko i łykaj codziennie tuż po przebudzeniu. Powinno zadziałać bezbłędnie.

Odżywiaj się zdrowo, żeby mieć siły na walkę z konkurencją, na znoszenie trudnych klientów i na wykonanie kolejnych zleceń.

Nie zniechęcaj się porażkami, bo nie ma ludzi nieomylnych, w końcu „błądzić jest rzeczą ludzką”.

Ciesz się swoją pracą. Nie rób nic na siłę, bo zmuszanie się do wykonania zlecenia, które nie sprawi Ci przyjemności, może odebrać Ci motywację na wykonanie kolejnych.

Przekładaj zawsze możliwości nad zamiary. Pamiętaj, że nie jesteś robotem i nie masz niewyczerpalnych pokładów energii.

Nie wywracaj swojego życia do góry nogami, z powodzeniem możesz robić to co dotychczas, tylko musisz sobie odpowiednio zorganizować czas – trochę przeznaczyć go na przyjemności i większą część na pracę.

Jeśli spełnisz powyższe zasady, możesz być pewien, że poradzisz sobie we freelancingu bez względu na krążące o nim plotki. W końcu nie taki diabeł straszny, jak go malują. Natomiast, gdy stwierdzisz, że mimo wszystko nie jesteś w stanie podołać wyżej wymienionym zasadom i że ta forma zatrudnienia przewyższa Twoje możliwości i potrzeby, pozostań przy etacie, bo z freelancingiem jest jak z hobby, nie każdemu akurat on przypadnie do gustu.