Poradnik Przedsiębiorcy

Kredyty walutowe odchodzą do lamusa?

Dawniej były zaciągane głównie w dolarach, później również we frankach szwajcarskich i euro. Kredyty walutowe, bo o nich mowa, jakiś czas temu cieszyły się dużą popularnością wśród kredytobiorców w Polsce. Zawdzięczały to niskim stopom procentowym, które w porównaniu do tych stosowanych przy pożyczkach w PLN wyglądały naprawdę bardzo kusząco. Kryzys na światowym rynku finansowym pokazał jednak, że do tego typu rozwiązań należy podchodzić ze sporym dystansem i ograniczonym zaufaniem. Dla wielu osób sytuacja marzeń przerodziła się w walkę o przetrwanie - raty kredytów oraz pozostający do spłaty kapitał rosły w zastraszającym tempie. Skutki wydarzeń z 2008 roku do dziś odczuwa spora liczba polskich kredytobiorców.

Światowy kryzys spowodował gwałtowny spadek zaufania - zarówno po stronie kredytobiorców, jak i instytucji finansowych udzielających. Od tamtego czasu wśród Polaków (i nie tylko) wzrosła awersja do ryzyka walutowego, przez co zastała ograniczona sprzedaż - niegdyś tak popularnych - kredytów walutowych. Jak wygląda obecnie rynek tego typu pożyczek w Polsce? Jaka przyszłość czeka kredyty walutowe?

Skąd popularność kredytów walutowych?

Kredyty walutowe kuszą niską ceną. Dlaczego? Na comiesięczną ratę kredytu składa się kilka elementów. Przede wszystkim jest to jakaś część pożyczonego kapitału oraz oprocentowanie, na które składają się dwa czynniki - stopa referencyjna i marża. Pierwsza z nich w dużym stopniu zależy od waluty, w której zaciągnięty jest kredyt, ponieważ jest ustalana przez poszczególne banki centralne. W przypadku franka szwajcarskiego liczą się stopy procentowe regulowane przez Szwajcarski Bank Narodowy, które często są niższe niż stopy ustalane przez NBP. Oznacza to, że ta sama kwota kredytu może kosztować mniej, jeżeli zostanie on zaciągnięty w innej walucie niż w PLN.

Rzeczywiście przez wiele lat przelicznik walut w stosunku do franka szwajcarskiego zmieniał się w nieznacznym stopniu, co powodowało, iż uważano go za stabilną dewizę. Stąd też rosnąca przez lata popularność kredytów zaciąganych właśnie we franku. Kryzys pokazał jednak, iż ryzyko walutowe jest realnym zagrożeniem, którego nie da się uniknąć.

Co się działo po kryzysie?

Po kryzysie na światowym rynku finansowym rynek kredytów walutowych został mocno ograniczony za sprawą rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego. Zgodnie z nimi przy udzielaniu tego typu pożyczek banki mają obowiązek obliczać zdolność kredytową potencjalnego kredytobiorcy wyłącznie na 25 lat kredytowania. Drugie ograniczenie dotyczyło kwoty rat kredytowych - od czasu kryzysu nie może być ona wyższa niż 42 proc. zarobków netto klienta.

Od 2008 roku spadło zainteresowanie kredytami walutowymi wśród Polaków. Jednocześnie ich oferta na rynku finansowym została mocno ograniczona. Przykładowo - nie jest już możliwe zaciągnięcie kredytu we franku szwajcarskim. Dostępne dewizy to dolar i euro.

W 2014 roku dalsze ograniczenia

W drugiej połowie 2014 roku kredyty walutowe w Polsce czekają kolejne ograniczenia. Zgodnie bowiem z Rekomendacją S Komisji Nadzoru Finansowego od 1 lipca 2014 roku wprowadzona zostanie zasada zgodności waluty kredytu z walutą najwyższego dochodu.

Oznacza to, iż Polacy zarabiający wyłącznie w PLN w ogóle nie będą mieli szans na kredyt walutowy. I odwrotnie - osoby osiągające dochód w walucie innej niż złotówki nie będą mogły ubiegać się o pożyczkę w PLN - dotknie to w szczególności Polaków zarobkujących poza granicami kraju.

Mimo iż kredyty walutowe należą do najlepiej spłacanych, od lipca br. ich dostępność zostanie poważnie ograniczona. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że powoli odchodzą one do lamusa. Niestety nie dla wszystkich - wiele osób jeszcze przez wiele lat będzie z nimi związana, przez wzgląd na zobowiązania wobec banków zaciągnięte jeszcze w czasach boomu na kredyty we frankach szwajcarskich.