Internetowy fejm, czyli popularność za nic?

Fejm – z pewnością jeżeli śledzisz to, co dzieje się w internecie, słowo to widziałeś wielokrotnie. Wydźwięk zazwyczaj jest negatywny. Czy jednak fejm słusznie uważany jest za coś złego i tak naprawdę można określić go jako popularność bez żadnej wartości i za nic? Czy ludzie, którzy są znani właśnie z sieci, nie zasłużyli w żaden sposób na popularność i niczego sobą nie prezentują? Dlaczego młodzież tak chętnie wybiera sobie właśnie wśród nich osoby, które traktuje jak autorytety?

Ask.fm - narodziny fejmu

Kilka lat temu masowo pojawiały się tzw. fejmy z portalu ask.fm. Nagle w rankingach popularności pojawiał się ktoś zupełnie nieznany szerszej publiczności i zazwyczaj okazywało się, że jest to osoba, która zyskała popularność przez odpowiadanie na pytania użytkowników. Często znane i lubiane były osoby nieco kontrowersyjne, czasami chodziło o kolorowe włosy i tatuaże, czasami o wagarowanie, wyrażanie poglądów bez ogródek, innym razem młodych ludzi przyciągało beztroskie, wystawne życie. Równie często jednak popularność była sztucznie napompowana. To właśnie na tym portalu proszenie o polubienia i obserwowanie w zamian za takie same bądź podobne korzyści zaczęło być wręcz nachalne. Dzisiaj „ludzi z internetu”, którzy zyskali popularność, jest już tak wielu, że osoby, które są rozchwytywane na wspomnianym portalu, zeszły gdzieś na margines. Co nie znaczy, że polubienia już nikogo nie interesują, a popularność zyskują tylko ci, którzy przeprowadzają naprawdę ambitne projekty.

Oddaję z powiadomień - fejm za fejm

W dzisiejszych czasach dla niektórych młodych ludzi (oraz nie generalizując, nie tylko dla nich) wirtualne polubienia, serduszka i obserwujący mają duże znaczenie. Celem jest zyskanie jak największego fejmu, który właściwie nie ma wytłumaczenia. Zazwyczaj nie chodzi o popularność, która ma zamienić się w biznes (choć bywa i tak, ale to odrębna kwestia). Chodzi tylko o to, aby zebrać „znajomych” i traktować to jako coś, czym można się pochwalić. Wystarczy wejść na jakikolwiek popularny profil na Instagramie, by zobaczyć, że większość komentarzy to „Oddaję”, „Oddaję z powiadomień”, „l4l, f4f”. O co chodzi? Z nie do końca znanych powodów o polubienia właśnie. Takie praktyki są szeroko stosowane na portalu ask.fm, o którym już wspominaliśmy. Zebrane serduszka pod odpowiedzią wcale nie znaczyły, że ktoś opowiedział o czymś ważnym i wiele osób się z nim zgadzało. To przede wszystkim kliknięcie z nadzieją, że osoba odwdzięczy się i „odda” nam serduszko. Skoro Instagram jest tak popularny, również na nim zastosowano tę praktykę. Ludzie „oddają” polubienia (l4l – like for like) i obserwowanie (f4f – follow for follow), robią nawet konkursy z nagrodami w takiej właśnie postaci. Pytanie tylko po co tak naprawdę? Najpewniej po nic, a jedyną motywacją jest pochwalenie się największą liczbą polubień pod zdjęciem.

Fejm z internetu

Wspominaliśmy już o bezcelowych wymianach polubieniami i obserwacją. Czy jednak za każdym razem internetowy fejm wynika z niczego? Nie da się nie zauważyć, że ostatnimi czasy niezwykle popularni wśród młodzieży stali się youtuberzy. Ich pojawienie się na różnego rodzaju wydarzeniach wzbudza niepohamowany entuzjazm w fanach, którzy masowo pojawiają się na takich spotkaniach. Potrafią przejechać setki kilometrów, by spotkać się ze swoim ulubionym twórcą. Nieważne, czy jego popularność wynika z tego, że godzinami gra i transmituje tę czynność, czy pokazuje, co dzisiaj kupił. Czy tego rodzaju fejm jest pusty i bezcelowy? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Tacy ludzie często stają się inspiracją dla młodych ludzi i przekazują w filmach również wiele przydatnych informacji, nawet jeżeli na co dzień i w większość nie robią raczej rzeczy niezwykłych. Oczywiście wyzwalają czasem niezdrowy pęd za popularnością, ponieważ młodzi ludzie często chcą być tak samo lubiani i znani, jednak coś przyciąga do nich setki tysięcy widzów i właściwie to dlaczego nie mieliby tego wykorzystać?

Nie jest też do końca tak, że wszystkie produkcje tych ludzi są płytkie i bezcelowe. Często nawet bardzo młode osoby tworzą filmy o doskonałej jakości z ciekawą treścią, która przekazuje “coś więcej”.

Fejm - spójrz na to z innej strony

Czy należy chronić swoje dzieci przed zachwycaniem się „fejmami”? Czy to coś złego? Spójrzmy na to z innej strony. Często mówimy, że nasi idole z dzieciństwa chociaż coś wnosili swoją działalnością, ale przemyślmy to głęboko i zastanówmy się, czy tak naprawdę jest równica między nieco starszym pokoleniem, które wzdychało do zdjęć Enrique Iglesiasa lub Britney Spears? Młodość ma swoje prawa i często zapominamy, że sami postępowaliśmy bardzo podobnie, a że świat się rozwija, internet stał się powszechny, naturalnym wydaje się, że aktualnie młodzież obrała sobie za idoli właśnie tych, których na co dzień oglądają w sieci. Co z nich wyrośnie? Nie martwmy się o to. Z tego rodzaju zauroczeń przecież wszyscy wyrośliśmy.

Pamiętajmy, że internetowy fejm to nie tylko zło, brak inteligencji, płytkie zachowania. Przykład młodych ludzi, którzy odnoszą sukces, może być również motywacją do sięgania po więcej. Być może nie zawsze będzie to miało same pozytywne skutki, ale skoro może pomóc, czyż cel nie uświęca nieco środków?

Każde pokolenie kocha coś innego. Każde angażuje się w coś innego. My jednak zapominamy często, że nie ma w tym niczego złego i staramy się je wyprowadzić na „właściwą drogę”. Oczywiście należy uświadamiać, że polubienie pod zdjęciem i dodatkowy obserwujący tak naprawdę nie mają znaczenia, ale deptanie ich idoli na starcie nie wywoła nic prócz buntu. Nawet jeżeli ich fejm polega na pokazaniu 10 ulubionych kosmetyków.