Wirusy komputerowe - jak rozpoznać te najgroźniejsze?

Pierwszy wirus komputerowy pojawił się w 1971 roku - nazywał się Creeper, zainfekował kilka komputerów i był zupełnie nieszkodliwy. Od tego momentu rozpoczęła się era cyfrowych zarazków, które zagrażają obecnie już nie tylko komputerom, ale także komórkom i tabletom. Warto zaznaczyć, że kariera sieciowych mikrobów nie byłaby możliwa, gdyby nie dynamiczny rozwój i ekspansja sieci internetowej. Pierwsze wirusy komputerowe (z lat 70. i 80.) miały kiepskie możliwości rozmnażania i rozprzestrzeniania, gdyż komputery w tamtych czasach zgrupowane były w ramach niewielkich i raczej zamkniętych sieci - głównie na uczelniach. Innym środkiem rozpowszechniania się zarazków były dyskietki - wiele cyberzarazków z tamtej epoki były pisane specjalnie pod ten nośnik.

Wirusy komputerowe - okup dla hakera

Trzeba wyjaśnić pewną kwestię, która czasem nastręcza trudności laikom - czym tak naprawdę jest wirus? To mały kawałek kodu źródłowego, stworzony tak, by “zarażać” inne programy - wirus przykleja się do nich, stając się ich częścią. Ponadto konstytutywną cechą takiego złośliwego oprogramowania jest zdolność do replikacji. Wirusy komputerowe zwykle potrafią się rozmnożyć i szukać kolejnych ofiar - zupełnie jak w przypadku prawdziwych, naturalnych zarazków.

Kolejnym rodzajem złośliwego software’u jest robak internetowy, który jest samodzielnym programikiem, umiejącym się rozmnażać. Trojan z kolei, niczym Achajowie z eposu Homera, czai się na użytkownika w niegroźnie wyglądającej, zazwyczaj użytecznej, aplikacji. Niedawno w Polsce zdobył pewną sławę inny typ wirusa - tzw. ransomware. Taki cyfrowy mikrob charakteryzuje się tym, że na ekranie zarażonego komputera wyświetla sprytnie spreparowane żądanie wpłacenia określonej sumy, która ma być okupem potrzebnym do odblokowania sprzętu. Przebiegli twórcy tego rodzaju zarazków w komunikacie umieszczają logo policji, zdjęcia szefów służb mundurowych albo ministra spraw wewnętrznych - wszystko po to, by uwiarygodnić przekaz. Dlaczego akurat takie fotki? To proste - obecne w Polsce ransomware zwykle “oskarżają” użytkowników o posiadanie nielegalnego oprogramowania. Spanikowani ludzie mogą się na to nabrać i przelać żądaną kwotę.

Wirusy komputerowe - windows najbardziej narażony

Systemami, które są najbardziej narażone na infekcję, są naturalnie te pochodzące od Microsoftu. Przyczyną tego, że na Windowsy powstaje najwięcej wirusów, jest przede wszystkim ich popularność - znajdują się na większości komputerów na świecie. Dużo mniej rozpowszechnione są dystrybucje darmowego Linuksa - to może dziwić, gdyż w kontekście bezpieczeństwa są one naprawdę godne polecenia. Nie powstaje na nie wiele wirusów, a ponadto Linuksy są tak zaprojektowane, że ingerencja złośliwego mikroba w kod źródłowy jest bardzo utrudniona. Na MacOSy, na bazie których działają komputery domowe od Apple, również powstało niewiele e-bakterii. Trudno się dziwić - systemy te są mało popularne, a ponadto odznaczają się zamkniętą architekturą, przez co tworzenie na nie wirusów jest twardym orzechem do zgryzienia.

Wirusy komputerowe - kiedyś a teraz

Powspominajmy najsłynniejsze wirusy komputerowe, które w ubiegłych latach wywoływały ogólnoświatowe napady paniki. Z pewnością wielu z was kojarzy rozgłos w mediach, jaki towarzyszył filipińskiemu robakowi I LOVE YOU. Robak ten rozmnażał się dzięki poczcie elektronicznej - rok 2000 był czasem największego rozkwitu jej popularności - nabierał ludzi na wspaniale zapowiadający się e-mail o tytule I LOVE YOU. Według statystyk aż co dziesiąty posiadacz komputera na świecie otworzył list oraz plik zawierający tego robaka. Trudno się dziwić - maile z mikrobem nie przychodziły od nieznanych użytkownikowi osób, gdyż I LOVE YOU potrafił samodzielnie się rozsyłać, korzystając z listy adresowej danej osoby.

W obecnych czasach w kwestii zagrożeń wirusowych można zauważyć dwie główne tendencje. Po pierwsze, coraz częściej zarazki sieciowe przenoszą się na urządzenia mobilne, których popularność z roku na rok lawinowo rośnie. Po drugie, obok wirusów szkodliwych wyłącznie dla domowych użytkowników pojawiły się i rozwinęły profesjonalne złośliwe wirusy komputerowe, nakierowane na poważniejsze cele - np. na instalacje jądrowe wrogiego państwa.

Wirusy komputerowe - uważaj na swojego smartfona

Pierwszy wirus mobilny narodził się 33 lata po swoim komputerowym przodku. W 2004 roku komórki z popularnym wówczas systemem Symbian infekował Cabir, mało uciążliwy wirus kopiujący się i rozprzestrzeniający się przez łączność bluetooth. Obecnie pod obstrzałem są przede wszystkim urządzenia działające pod kontrolą Androida. Według różnych statystyk (pochodzących od firm antywirusowych) infekcje tego systemu to mniej więcej 90% wszystkich mobilnych zarażeń łącznie. Przyczyna takiej niskiej odporności Androida jest prosta - jest on zrobiony na bazie wolnej licencji, a więc każdy może dowolnie ingerować w kod źródłowy. Ten fakt w połączeniu ze słabo (choć to się zmienia) sprawdzanymi repozytoriami aplikacji komórkowych powoduje, że użytkownicy tego najpopularniejszego na świecie mobilnego OSa są mocno narażeni na infekcje.

W kogo głównie celują twórcy złośliwego oprogramowania na urządzenia przenośne? Przede wszystkim w tych, którzy regularnie używają przelewów elektronicznych. Ponadto smakowitym kąskiem są też użytkownicy trzymający na telefonie poufne dane. To coraz częstsze zjawisko, gdyż współczesne smartfony mają w zasadzie możliwości komputera - wiele osób gromadzi i przetwarza na nich rozmaite dokumenty, zdjęcia i arkusze kalkulacyjne. Warto w tym miejscu - ku przestrodze - przypomnieć o Geimini, trojanie na Androida, specjalizującym się w wykradaniu zawartości karty SIM zarażonego telefonu. Trzeba pamiętać, że mikroby na Androida mogą się pojawiać nawet w aplikacjach z pozornie wiarygodnych źródeł - zdarzały się przypadki, że zawierające trojany programy były dostępne w znanych sklepach mobilnych. Sporo bezpieczniej mogą się poczuć posiadacze smartfonów z systemami iOS i BlackBerry. Oba te programy charakteryzują się zamkniętą architekturą, w związku z czym hakerom jest niezwykle trudno stworzyć skuteczne wirusy komputerowe, które  mogłyby je zarazić. Nie oznacza to naturalnie, że zarazki na nie w ogóle nie powstają - jest ich jednak zdecydowanie mniej niż na Androida.

Wirusy komputerowe - Pierwsza Wojna Cyfrowa

Wydaje się, że następny globalny konflikt - wbrew obawom wielu - nie będzie wojną nuklearną. Można się spodziewać, że najważniejszymi żołnierzami staną się wybitni hakerzy, zatrudnieni przez rządy państw. Już teraz, z dala od mediów i opinii publicznej, trwa cicha wojna internetowa. Przykładów jest sporo - Chiny wykradają USA technologie, USA buduje specjalną grupę obrony sieciowej, Korea Północna wespół z chińskimi hakerami paraliżuje telewizje w Korei Południowej…

Cały świat jest ciasno opleciony siecią internetową, ponadto komputery sterują coraz większym wycinkiem otaczającej nas rzeczywistości. Żyje się nam wygodniej, łatwiej, ale nie bezpiecznej - poleganie na wszechobecnych maszynach cyfrowych jest wielką słabością ludzkości. Obecnie wystarczy precyzyjnie nakierowany atak wirusowy na elektrownię, by odciąć od elektryczności całe miasta. Hakerska agresja na systemy kierowania ruchem lotniczym może sparaliżować lotniska, a nawet doprowadzić do fatalnych w skutkach katastrof. Wreszcie obezwładnienie opartego na komputerach sztabu dowodzenia sprawi, że atakująca strona zyska ogromną przewagę na polu bitwy. Jak widać, od czasów łagodnego Creepera z 1971 roku wirusy komputerowe mocno się zmieniły...