Na co narzekają e-przedsiębiorcy

Każda branża rządzi się swoimi prawami, obowiązują w niej pewne zasady i ograniczenia. Pytanie tylko, czy trzeba się dostosować, czy płynąć pod prąd i stawiać czoła często absurdalnym przepisom. Druga opcja jest dosyć ryzykowna i może bardzo szybko może doprowadzić do zakończenia kariery zawodowej e-przedsiębiorcy.

Rynek e-commerce to studnia bez dna, do której wchodzi coraz więcej przedsiębiorców. Prawo dość regularnie ulega zmianie, wprowadzane są nowe zasady, znoszone są regulacje obowiązujące od dłuższego  czasu. Jednak przystosowanie się do panujących  zasad jest naszym obowiązkiem. Dotyczy to zarówno zasad prawnych, jak i moralnych czy społecznych. Człowiek z natury lubi narzekać - na co więc narzekają e-przedsiębiorcy?

Grudzień miesiącem zmian w prawie konsumenckim

Od 25 grudnia 2014 roku obowiązują nowe zasady w prawie konsumenckim. Zostały wprowadzone znaczące i mniej znaczące zmiany, z którymi należy się, a właściwie już dawno należało się dogłębnie zapoznać. Zmiany w przepisach mają swoje wady i zalety, jednak ze strony przedsiębiorców napływa coraz to więcej krytycznych opinii, które jednoznacznie wskazują na niekorzystny wpływ tych zmian na e-commerce. Twierdzą oni, że dla konsumenta nowe prawo jest przychylniejsze ze szkodą dla internetowych sprzedawców. Przede wszystkim kupując towar przez internet, istnieje możliwość dokonania  zwrotu w przeciągu aż 28 dni, z czego 14 dni ma klient na przesłanie oświadczenia i 14 na odesłanie towaru. Dla konsumenta jest to niezwykle korzystne, zaś dla samego sprzedawcy już niekoniecznie. Istnieje obawa, że konsumenci będą częściej korzystać z prawa do zwrotu i tym samym sklep poniesie większe straty. Nie tylko kwestia finansowa martwi e-commerce - przedsiębiorcy narzekają na wzrost papierkowej pracy. Wysyłając towar do klienta, musimy dopełnić bardzo dużo formalności związanych z samą transakcją, a następnie dostarczeniem zamówienia. W przypadku zwrotu, cała procedura musi zostać anulowana, co z pewnością nie będzie korzystne dla sprawności funkcjonowania sklepu e-przedsiębiorcy.

Oprócz tego na stronie sklepu muszą być zamieszczone zasady zwrotu, płatności, reklamacji itp. To akurat nie powinno martwić przedsiębiorców, ponieważ takie informacje z pewnością ułatwiają klientowi zakupy w e-sklepie.

Istotną kwestią są również zmiany w strukturze strony. Od grudnia e-przedsiębiorcy są zobowiązani do zamieszczenia swoich szczegółowych danych kontaktowych, które obejmują nazwę firmy , adres korespondencyjny, siedzibę, numer telefonu, adres e-mail oraz nazwa i numer instytucji, pod którymi została zarejestrowana działalność gospodarcza.  Zamieszczenie powyższych informacji często będzie wiązało  się z przebudową strony internetowej, a zatem dodatkowymi kosztami i pracą. E-sprzedawcy pukają się w czoło i zastanawiają,  dlaczego zostały wprowadzone takie zmiany i czy są one właściwie konieczne. Dla  konsumenta odgrywają one istotną rolę, ułatwiając cały proces zakupowy oraz dostarczając większą  liczbę przywilejów. Na przedsiębiorców jednak zostało nałożone ogrom dodatkowych obowiązków i z ich strony  zmiany w przepisach nie wyglądają tak optymistycznie. Z racji tego, że sprzedaż internetowa nieustannie się rozwija i coraz więcej klientów decyduje się na taką formę zakupów, zmiany są potrzebne i z pewnością w przyszłości będzie ich jeszcze więcej.

E-przedsiębiorcy narzekają

Wyżej wymienione zmiany to tylko kropla w morzu nowych obowiązków sprzedawcy. Wielu przedsiębiorców musiało zmienić całkowicie opisy swoich produktów, które według nowego prawa nie były prawidłowo wykonane. Co to oznacza? Każdy produkt powinien być opisany bardzo szczegółowo i dostarczać istotne informacje klientowi. Uwzględnić trzeba wszystkie parametry oraz zabezpieczenia i warunki techniczne. Gdzie jeszcze e-przedsiębiorcy widzą problem?

  • Przedsiębiorca musi poinformować kupującego o warunkach złożenia zamówienia, może tego dokonać formą elektroniczną, czyli wysłać do klienta e-maila z przedstawionymi warunkami sprzedaży.

  • W opisie produktu  konieczne jest podanie ceny brutto, czyli takiej, która rzeczywiście jest do zapłaty oraz należy uwzględnić koszty przesyłki. Klient powinien mieć świadomość, ile ostatecznie zapłaci za zakupy.

  • Na stronie internetowej powinna widnieć informacja o metodach płatności dostępnych w sklepie, terminach zapłaty oraz krajach, do których może być dostarczona przesyłka.

  • Istotne jest także to, że sklep internetowy ponosi odpowiedzialność za ewentualne wady produktów, co również nie do końca podoba się sprzedawcom.

  • Proces zakupu powinien być czytelny i jasny, a na ostatniej stronie przeprowadzanej procedury musi znaleźć się dokładny opis produktu, finalna cena wraz ze wszystkimi kosztami dodatkowymi, czas trwania umowy oraz warunki odstąpienia od niej. Dzięki temu klient jest w 100% świadomy, co kupił, za ile i jak zostało to uwarunkowane prawnie.

  • Konieczność wprowadzenia dodatkowego przycisku  „zamówienie z obowiązkiem zapłaty” na ostatniej stronie przeprowadzanego procesu zakupowego, przez wielu sprzedawców i kupujących uważane jest za absurd.

Wprowadzonych zmian w prawie konsumenckim jest dużo i na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że niektóre z nich są zbędne i niepotrzebne. Przedsiębiorcy mają przed sobą bardzo dużo pracy i to chyba właśnie stanowi źródło  ich irytacji. Samo prawo nie jest dla nich większym problemem, jednak zastosowanie się do niego wiąże się z przebudową strony internetowej.

Mali e-przedsiębiorcy daleko w tyle

Nowe prawo, jak się okazuje, jest nożem w plecy dla małych sklepów internetowych. Wyżej wymienione zobowiązania mogą być dla przeciętnego laika twardym orzechem do zgryzienia. Największy problem jednak leży w przepisie, który mówi o nowych zasadach zwrotu towaru. Za towar klient płaci sprzedawcy, jednak koszty przesyłki idą na konto kuriera. Co się dzieje, kiedy klient chce zwrócić towar? Koszty przesyłki pokrywa sklep, a nie kurier. Co za tym idzie, sprzedawca jest stratny, co dla małych firm może być kotwicą, która pociągnie je na dno. Duże przedsiębiorstwa, które dominują na rynku i stworzyły silną i stabilną markę, nie widzą problemu w zwrotach towaru, jednak mniejsze sklepy internetowe zaczynają drżeć w obawie przed nowymi kosztami.

Absurd - czyli problem e-booków i audiobooków

Nie tylko małe sklepy mogą narzekać, ale również te, które specjalizują się w sprzedaży e-booków i audiobooków przez internet. Jak już wspomniano wyżej, klient ma prawo do zwrotu zamówionego towaru w przeciągu 28 dni. Przy zakupie  e-booka drogą elektroniczną, pojawia się istotny problem. Jeżeli klient nie zrezygnuje z prawa zwrotu, musi zaczekać na dostarczenie zamówionego towaru, czyli e-booka czy audiobooka dwa tygodnie, dokładnie tyle samo, ile jest potrzebne, aby prawo do zwrotu przepadło. Jeżeli jednak klient będzie chciał zwrócić „książkę”, zostaje ona usunięta z jego biblioteki. Nie ma jednak pewności, że klient nie zapisał e-booka na swoim komputerze. W tym przypadku nowe prawo podkłada bardzo duże kłody pod nogi handlowcom, którzy zajmują się sprzedażą produktów, które są dostępne na nośnikach elektronicznych.

Nowe prawo konsumenckie nie jest korzystne, jeżeli spojrzeć na nie ze strony samego sprzedawcy. Można spotkać się z opiniami, że państwo zamiast ułatwiać działalność e-przedsiębiorcy, coraz bardziej go ogranicza. Wpływ ma na to przede wszystkim rozwój działalności intrenetowej. Istnieje obawa, że zwiększająca się liczba sklepów internetowych może spowodować, że utraci się kontrolę nad sprzedażą internetową. Nie można mieć zatem pretensji do samego prawa. Nowe przepisy tworzone są w trosce o bezpieczeństwo zarówno sprzedawcy, jak i klienta. Narzekanie w tym momencie nie ma najmniejszego sensu. Pracy jest dużo i trzeba porządnie przyjrzeć się temu, co jeszcze musimy zrobić, aby dostosować naszą stronę internetową oraz całą procedurę sprzedaży do nowych regulacji prawnych. Nie przeskoczymy ich, zatem musimy je zaakceptować i się do nich dostosować. Prawo nie jest po to, aby ograniczać działalność, a ją chronić. Jednak z punktu widzenia usługodawcy są to dwa nierozłączne elementy.