Boże Narodzenie na świecie

Boże Narodzenie to dzień znany na całym świecie, obchodzony nie tylko przez Chrześcijan. Ten czas stał się na tyle popularny i medialny, że nawet ludzie niewierzący cieszą się na myśli o Wigilii, możliwości spędzenia czasu z rodziną i obdarowaniu ich prezentami. Jednak Wigilia znana nam, Polakom, to nie ta sama Wigilia co w Meksyku, Francji czy Japonii. Każdy kraj ma zupełnie inny sposób świętowania i spędzania tego wieczoru. Oto kilka najciekawszych przykładów z całego świata.

9 dni w Meksyku

Meksykanie zaczynają świętować już 9 dni przed Wigilią. Każdy z tych dni symbolizuje kolejny miesiąc ciąży Maryi, aż do rozwiązania. Na ulicach Meksyku gromadzą się ludzie, a aktorzy odgrywający role Maryi i Józefa chodzą od domu do domu, prosząc o schronienie. Towarzyszący im pielgrzymi niosą świece oraz własnoręcznie zrobione szopki. Ludzie zgromadzeni na ulicach śpiewają tradycyjne religijne pieśni i modlą się o znalezienie schronienia dla Maryi i Józefa. Kiedy Świętej Rodzinie się to wreszcie udaje, wszyscy zaczynają świętować. Gwoździem programu jest strącenie pinaty wypchanej słodyczami.

Meksyk ma wyjątkową kulturę, w której każde święto obchodzone jest hucznie - ze śpiewami i tańcami do białego rana. Jako idealny przykład można podać nasze, pełne melancholii święto zmarłych. W tym samy czasie na meksykańskich ulicach ciągną się parady tańczących i śpiewających ludzi przebranych za kostuchy.

Słodka Prowansja

Prowansja to mały region Francji, jednak z tak wyjątkową tradycją, że nawet święta są obchodzone tam inaczej. Wigilia to prawdziwa uczta, podawana na stole wyłożonym trzema obrusami, w towarzystwie trzech świec. Tradycyjnie na przystawkę podaje się founde z gotowanych warzyw obtaczanych w roztapianym serze. Brzmi pysznie? To dopiero początek - danie główne to zupa rybna i karczochy. A na deser - tradycyjnie - 13 potraw! Bynajmniej nie są to zwykłe ciastka czy lody. To głównie świeże owoce - od jabłek i gruszek, przez winogrona, po figi i melony. Są też owoce suszone i kandyzowane. Do tego orzechy. Zwieńczeniem tej kolacji jest nugat oraz ciasto drożdżowe.

Mikołaj - Samuraj

Chrześcijanie to zaledwie 1% ludności japońskiej. A mimo to, obchody Bożego Narodzenia są tam bardzo popularne. Świąteczny nastrój na ulicach można poczuć już w listopadzie. Japończycy pokochali bożonarodzeniowy klimat oraz zakupowy szał wyprzedaży. I pomimo tego, że niekoniecznie wierzą w niepokalane poczęcie Maryi, nie mają nic przeciwko reniferom i neonom “Merry Christmas”. Dlatego też sama Wigilia nie różni się tam od codziennej kolacji. Wyjątkiem jest jedynie bardzo słodki tort na deser, z dużą ilością kremu i czekolady oraz - obowiązkowo - z podobizną Mikołaja na szczycie. Oczywiście Japończycy wymieniają się tego dnia drobnymi upominkami.

Młodzi ludzie traktują Boże Narodzenie bardziej jak walentynki, więc 24 grudnia restauracje są zazwyczaj zajęte przez zakochane pary. Jedną z popularniejszych opcji jest także kolacja wigilijna...w KFC. Nie wiadomo tak naprawdę, dlaczego Japończycy upatrzyli sobie KFC, możliwie dlatego, że pułkownik Sanders przypomina trochę św. Mikołaja. Dużą popularnością w tym czasie cieszą się także tzw. hotele miłości, gdzie pary wynajmują pokoje na godziny. Jeżeli Japończycy chcą poczuć świąteczny nastrój w środku lata, żaden problem - niektóre hotele są urządzone w świątecznym stylu przez cały rok.

Portugalskie ognisko

Pomimo, że Portugalczycy odchodzą od tej tradycji, wciąż jest kultywowana w mniejszych miejscowościach i wioskach. Mowa o ogromnym palenisku, które zazwyczaj mieszkańcy rozpalają na rynku czy w centralnej części wioski. Ogień ma ogrzać dopiero co narodzone dzieciątko Jezus. Mieszkańcy wspólnie dbają o palenisko, aby nie zgasło aż do święta Trzech Króli.

Główną ozdobą większych miast, oprócz lampek i girland w oknach, są wielkie szopki bożonarodzeniowe. W nich, oprócz Świętej Rodziny, można zobaczyć pielgrzymów ubranych w tradycyjne portugalskie stroje. Co ciekawe, zwyczaj przystrajania choinek jest w Portugalii dosyć młody. Jeszcze w latach 50 - tych były one bardziej folklorystyczną ciekawostką, niż obowiązkowym elementem świątecznego wystroju. Są to najczęściej sztuczne choinki, chociaż można też spotkać się z żywymi sosnami. Przystrajane są zazwyczaj suszonymi owocami.

Co do samej kolacji wigilijnej - ciężko tu znaleźć analogie do polskich tradycji. Portugalczycy nie zostawiają wolnego miejsca przy stole dla nieznajomego, nie dzielą się opłatkiem, nie wkładają siana pod obrus i nie przygotowują 12 potraw. Na stole pozycją obowiązkową jest dorsz oraz mnóstwo słodkości.

Holenderski Mikołaj i jego pomocnik

Do Bożego Narodzenia Holendrzy nie przywiązują specjalnej uwagi. Oczywiście, cieszą się z kilku dni wolnych od pracy, jednak nie jest to dla nich duchowe wydarzenie. Na kolację je się zazwyczaj indyka lub gęś. Po kolacji, całe rodziny spędzają razem czas na łyżwach lub spacerze. Co ciekawe, tradycyjny Mikołaj w Holandii przedstawiany jest zawsze ze swoim pomocnikiem. I bynajmniej nie jest to jego żona czy elf.

Czarny Piotruś, bo o nim mowa - to mały czarnoskóry chłopiec. Według legendy, Mikołaj kupił go na targu niewolników i ogłosił wolnym człowiekiem. Piotruś, w ramach wdzięczności, postanowił pozostać u boku Mikołaja i pomagać mu w rozdawaniu prezentów. Inna legenda mówi, że chłopiec pracował wcześniej jako pomocnik kominiarza. Miał wyjątkową zdolność wspinania się po dachach, dlatego Mikołaj zaproponował mu pracę.

Wielu ludzi uważa, że taki wizerunek jest obraźliwy i odnosi się do rasizmu i tradycji niewolnictwa. Antropolodzy bronią jednak Mikołaja i jego czarnoskórego pomocnika. Według badaczy, wizerunek Czarnego Piotrusia odnosi się do jeszcze starszych wierzeń, według których Mikołajowi pomagał sam diabeł.

Boże Narodzenie: świętowanie po włosku

Sama Wigilia nie jest dla Włochów ważnym dniem. Oczywiście, kolacja jest bardziej uroczysta niż na co dzień, jednak jest to tylko oczekiwanie na Pasterkę. Mieszkańcy Rzymu, po kolacji udają się na plac Św. Piotra, gdzie uroczyście odsłaniana jest szopka bożonarodzeniowa. Natomiast 25 grudnia to prawdziwe święto we Włoszech. Tego dnia urządzany jest uroczysty obiad, gdzie - w zależności od regionu Włoch - na stołach mogą się znaleźć lasagna, tortellini, zupy z porów z ziemniakami lub truflami. Daniem głównym jest pieczone mięso.

Deser to tradycyjne ciasto drożdżowe wypełnione bakaliami. Mowa tu o znanym na całym świecie panettone. W okresie świątecznym te ciasta sprzedawane są w milionach. Pięknie pakowane i pieczone w różnych kształtach są także bardzo częstym prezentem. Jest to szczególnie szczęśliwy okres dla włoskich dzieci, ponieważ mają wolne aż do 6 stycznia.

Na koniec ferii, czarownica Befana przynosi co grzeczniejszym dzieciom prezenty. Jak mówi legenda, czarownica spotkała kiedyś trzech króli, którzy szli powitać Jezusa. Chciała do nich dołączyć, jednak w drodze do Betlejem zgubiła się. Od tej pory lata od domu do domu, zostawiając prezenty na wypadek, gdyby był tam Jezus. Befana bardzo lubi mandarynki i wino, które zostawiają jej dzieci, chcące zyskać jej przychylność. Niegrzeczni Włosi, po wizycie czarownicy mogą się spodziewać w swoich skarpetkach węgla lub czosnku.