Poradnik Przedsiębiorcy

Po urlopie - jak wrócić do pracy i nie zwariować?

Wakacje to dla większości pracujących ludzi mocno wyczekiwany okres, podczas którego można zapomnieć na chwilę o rutynie, naładować akumulatory i uzupełnić zapas witaminy D podczas słonecznych kąpieli. Przed urlopem praca pali się w rękach, bo na samą myśl o czekających przyjemnościach człowiek ma więcej energii. Czy jednak powrót z urlopu rzeczywiście wiąże się z zapałem i energią, czy też raczej przypomina ponowną, depresyjną adaptację do starych obowiązków?

Powakacyjna chandra

Syndrom odczuwania stresu, a nawet przygnębienia po powrocie z wakacji nie jest niczym niezwykłym. Większość specjalistów - psychoterapeutów i lekarzy - zgadza się z tezą, że nie jest to po prostu wytłumaczenie dla zwykłego lenistwa. Podczas codziennej rutyny organizm funkcjonuje na dość wysokich obrotach - nawet jeśli praca nie jest stresująca, człowiek i tak przyzwyczaja się do codziennego wstawania, wypełniania obowiązków w pracy i domu, planowania i organizowania życia prywatnego i firmowego. Natomiast na urlopie obroty znacznie zwalniają. Brak obowiązków, brak budzika, często nawet oderwanie od wszystkich podstawowych obowiązków (nawet przyziemnego gotowania) sprawia, że organizm się rozleniwia. Powrót do codziennego kieratu może się wydawać nie do przejścia, nawet osobom lubiącym swoją pracę i zaangażowanym w nią.

Przez wzgląd na fakt, że pourlopowa chandra jest raczej nieunikniona, trzeba się pogodzić z tym, że przez pewien czas można czuć się bardziej niż zwykle rozdrażnionym i zmęczonym. Co więcej, nie warto dodatkowo stresować się próbami uniknięcia takich odczuć. Można natomiast spróbować kilku sposobów, aby przetrwanie tego ciężkiego okresu było łatwiejsze i krótsze.

Co możesz zrobić jeszcze przed urlopem?

Oczekiwanie na wakacje jest najprzyjemniejszą częścią całego sezonu urlopowego - nawet praca nie wydaje się wtedy taka ciężka i męcząca. Taką euforię warto dobrze wykorzystać, aby zapewnić sobie lżejszy powrót po zakończeniu wakacyjnych wojaży.

Przede wszystkim warto postarać się, aby wszystkie sprawy rozpoczęte przed urlopem zostały także przed nim zamknięte. Sprężenie się w ostatnich dniach pozwoli nie myśleć podczas wakacji o pozostawionym w połowie pracy projekcie czy ważnym telefonie, który trzeba będzie wykonać. Dodatkowo, można przewidzieć, że po powrocie obowiązki nazbierane podczas nieobecności i tak będą niecierpliwie czekać - dobrze wobec tego nie zwiększać ich ilości czymś, co można było zrobić już wcześniej.

Aby wyjechać ze spokojnym sumieniem warto to, czego jednak nie dało się dopiąć na ostatni guzik przekazać kompetentnej osobie w firmie. Jeśli to możliwe, trzeba jak najwięcej ważnych spraw porozdzielać między pracowników, dzięki czemu podczas nieobecności nie nazbiera się ich aż tak wiele. Dobrze także pozostawić jasne informacje współpracownikowi czy zaufanemu podwładnemu, gdzie znajdują się np. dokumenty czy numery telefonów, które mogą okazać się potrzebne. Dzięki temu jest większe prawdopodobieństwo, że na firmowej komórce nie pojawi się mnóstwo nieodebranych połączeń.

Kolejny dobry pomysł to stary, sprawdzony porządek. Dobrze byłoby pozostawić przed urlopem czyste, posprzątane biurko w pracy i uporządkowane mieszkanie. Symptomy pourlopowej depresji były już przedmiotem zainteresowania wielu badaczy, dzięki czemu udało się stwierdzić, iż powrót do pozostawionego mieszkania czy biurka jeszcze bardziej przygnębia.

Już tylko kilka dni...

Urlop jest wypoczynkiem dla zapracowanego organizmu, jednakże wcale nie oznacza, że można od razu po wyjściu z samolotu czy autokaru pędzić do biura. Najlepiej jest tak zaplanować wyjazd, aby między powrotem a pierwszym dniem w pracy mieć jeden, dwa dni wolnego.

Dzięki temu organizm łatwiej przystosuje się do tego, że wakacje się kończą. Znajdzie się czas na odpoczynek po podróży, doprowadzenie do ładu przywiezionych rzeczy i pamiątek, zakupy. Warto tak zaplanować “przejściowe” dni, aby zdążyć też przygotować wszystko na poranek przed pracą. I co najważniejsze - dobrze się wyspać przed pierwszym powakacyjnym, porannym budzikiem.

Pierwszy dzień w pracy

Mimo najlepszych nawet przygotowań bardzo prawdopodobne jest, że po powrocie ilość obowiązków będzie znacząco większa iż normalnie. Jednakże nie ma powodu do paniki - wtedy wystarczy tak naprawdę dobra organizacja.

Pierwszy dzień warto rozpocząć od planu - dzięki temu uniknąć można przeskakiwania od jednej rzeczy do drugiej bądź też robienia wszystkiego naraz. Planowanie może także objąć cały tydzień - nie da się bowiem nadrobić kilkutygodniowej nieobecności jednego dnia.

Sprawy do załatwienia najlepiej podzielić na ważne i mniej ważne. Jest to porada banalna i dość oklepana, ale nie zmienia to faktu, iż jest to sposób dobry i sprawdzony. Warto wobec tego odpowiedzieć na najważniejsze wiadomości, wykonać najpilniejsze telefony i pozałatwiać inne sprawy, które są najbardziej palące. Przez następne dni, korzystając z tej metody, sukcesywnie zmniejszy się liczbę spraw na wczoraj.

A może inna praca?

Jak już wspomniano, większość ludzi cierpi na syndrom powakacyjnego stresu. Jego siła i długość trwania może być jednak mocno zależna od tego, jak bardzo lubi się swoją pracę. Jeśli bowiem stres i przygnębienie nie jest związane z faktem, iż kończy się czas leniuchowania, ale z tym, że znowu wraca się do nieciekawej atmosfery i nudnych i nierozwijających obowiązków, to może warto zastanowić się nad zmianą zatrudnienia. Nie musi to być decyzja natychmiastowa - dziś Internet daje możliwość zamieszczenia własnego CV na portalu i oczekiwania na ofertę, bądź też przeszukiwania - choćby sporadycznie - porali z ogłoszeniami. Możliwe, że dzięki temu działaniu znajdzie się coś znacznie lepszego, a do czego impulsem był zwykły urlop.

Podsumowując - jeśli po urlopie zamiast spodziewanego wulkanu energii przypominasz raczej zmęczonego życiem pracownika, nie przejmuj się. Jest to zupełnie normalny syndrom, który trzeba przetrwać, a z którym różnymi sposobami można sobie poradzić. Warto też pamiętać, że mimo iż urlop może wydawać się w tym kontekście gorszy niż rezygnacja z wakacji, to wcale tak nie jest. Organizm potrzebuje regeneracji - rezygnacja z niej może poskutkować dużo większym zmęczeniem w okresie jesiennym i zimowym.