Trendy zakupowe koncentrują się obecnie na żywności polskiej i regionalnej, co często staje się polem do nadużyć. Niestety, coraz częściej spotykane udawane produkty regionalne w dyskontach wprowadzają konsumentów w błąd, wykorzystując ich zaufanie do lokalnych tradycji. Sytuacja ta skłania ustawodawcę oraz UOKiK do zaostrzenia kontroli nad sposobem prezentacji towarów pod markami własnymi, aby ukrócić nieuczciwe praktyki marketingowe.
Nowe przepisy wymierzone w udawane produkty regionalne
Produkty regionalne cieszą się dużym zaufaniem konsumentów. Kojarzą się z tradycyjnymi recepturami, lokalnymi producentami, wysoką jakością oraz autentycznym pochodzeniem. Nie powinno zatem dziwić, że odwołania do regionów i tradycyjnych metod wytwarzania stały się jednym z częściej wykorzystywanych narzędzi marketingowych przez producentów żywności oraz sieci handlowe oferujące produkty pod markami własnymi. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy nazwa, opakowanie lub sposób prezentacji produktu sugerują cechy, których produkt w rzeczywistości nie ma. Grafika na towarze nie musi bić w oczy napisem „produkt regionalny”, aby wprowadzić w błąd konsumenta. Na czym zatem polega fałszowanie żywności?
W potocznym rozumieniu fałszowanie żywności kojarzy się przede wszystkim z podrabianiem znanych marek lub zastępowaniem drogich składników tańszymi odpowiednikami. W rzeczywistości skala tego zjawiska jest znacznie większa.
Aby uściślić, warto sięgnąć po definicję ustawową, która znajduje się w art. 3 pkt 10 Ustawy z 21 grudnia 2000 roku o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. Zgodnie z nią zafałszowany artykuł rolno-spożywczy to produkt, którego skład jest niezgodny z przepisami dotyczącymi jakości handlowej poszczególnych artykułów rolno-spożywczych, albo produkt, w którym zostały wprowadzone zmiany, w tym zmiany dotyczące oznakowania, mające na celu ukrycie jego rzeczywistego składu lub innych właściwości, jeżeli niezgodności te lub zmiany w istotny sposób naruszają interesy konsumentów finalnych, w szczególności, jeżeli:
- dokonano zabiegów, które zmieniły lub ukryły jego rzeczywisty skład lub nadały mu wygląd produktu zgodnego z przepisami dotyczącymi jakości handlowej,
- w oznakowaniu podano nazwę niezgodną z przepisami dotyczącymi jakości handlowej poszczególnych artykułów rolno-spożywczych albo niezgodną z prawdą,
- w oznakowaniu podano niezgodne z prawdą dane w zakresie składu, pochodzenia, terminu przydatności do spożycia lub daty minimalnej trwałości, zawartości netto lub klasy jakości handlowej.
Nieuczciwe praktyki polegające na zakłamywaniu informacji mogą polegać między innymi na:
- podawaniu nieprawdziwego składu produktu;
- ukrywaniu rzeczywistych składników;
- zastępowaniu wartościowych surowców tańszymi zamiennikami;
- dodawaniu substancji niewłaściwych do danego produktu;
- fałszowaniu informacji o pochodzeniu;
- stosowaniu oznaczeń sugerujących określoną jakość lub tradycję produkcji;
- posługiwaniu się nieuprawnionymi certyfikatami lub oznaczeniami jakości.
W trzech ostatnich przypadkach doskonałymi przykładami mogą być właśnie udawane produkty regionalne.
Celem fałszowania żywności jest najczęściej osiągnięcie korzyści ekonomicznych poprzez zwiększenie atrakcyjności produktu bez ponoszenia kosztów związanych z rzeczywistym spełnieniem deklarowanych standardów. Skutki takich praktyk to nie tylko strata finansowa konsumenta, lecz także zakłócenie uczciwej konkurencji, utrata zaufania do całych kategorii produktów i producentów (np. do wszystkich regionalnych producentów żywności), a w skrajnych przypadkach również zagrożenie dla zdrowia szerokiej grupy osób (nabywców takich towarów).
Jak UOKiK weryfikuje udawane produkty regionalne w markach własnych
W przypadku produktów regionalnych nie zawsze dochodzi do zmiany samego składu produktu i zastępowania jakościowych składników tymi tańszymi gorszego rodzaju. Bardzo często manipulacja tego typu polega na sposobie prezentacji towaru. W takim przypadku konsumenci mogą odnieść mylne wrażenie, że kupują wyrób pochodzący z określonego regionu Polski albo wyprodukowany według lokalnej receptury, podczas gdy w rzeczywistości produkt powstał w zupełnie innym miejscu, nie ma żadnego związku z sugerowaną tradycją, a owa receptura nie jest lokalna.
Kontrole prowadzone przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych pokazują, jakie produkty są najczęściej fałszowane. Wśród tych dotyczących produktów regionalnych szczególnie narażone na zakłamywanie informacyjne są:
- miody;
- produkty mleczne;
- mięso i wędliny;
- ryby i owoce morza;
- napoje alkoholowe.
Projekt nowelizacji rozszerza definicję zafałszowania
Pojawił się projekt ustawy o zmianie ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych oraz niektórych innych ustaw. Znajdziemy w nim propozycję zmiany art. 3 pkt 10 definiującego artykuł rolno-spożywczy zafałszowany poprzez znaczne rozszerzenie katalogu sytuacji uznawanych za naruszenie prawa.
Projektowane przepisy przewidują, że za zafałszowany będzie można również uznać produkt:
- bez oznakowania wymaganego w przepisach dotyczących jakości handlowej,
- którego skład jest niezgodny z przepisami dotyczącymi jakości handlowej,
- w którego oznakowaniu podano:
- nazwę niezgodną z przepisami dotyczącymi jakości handlowej albo niezgodną z prawdą,
- niezgodne z prawdą dane w zakresie jego pochodzenia, terminu przydatności do spożycia lub daty minimalnej trwałości, zawartości netto, klasy jakości handlowej, odmiany lub typu handlowego,
- w którym zostały wprowadzone zmiany, w tym dotyczące jego oznakowania, powodujące ukrycie jego rzeczywistego składu lub innych właściwości – jeżeli te zmiany w istotny sposób naruszają interesy konsumentów finalnych.
Nowa definicja jest bardziej precyzyjna i wyraźnie zaznacza znaczenie informacji przekazywanych konsumentowi. Po wejściu w życie nowelizacji, ocenie organów kontrolnych będzie podlegał nie tylko skład produktu, ale cały sposób jego prezentacji. Dla producentów marek własnych oznacza to konieczność jeszcze dokładniejszej analizy etykiet, nazw handlowych, grafik opakowań oraz wszystkich elementów budujących przekaz marketingowy.
Marki własne pod lupą UOKiK
Rosnąca popularność produktów regionalnych sprawia, że coraz częściej stają się one przedmiotem zainteresowania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Nazwy miejscowości, charakterystyczne elementy krajobrazu, regionalne symbole czy odwołania do tradycyjnych receptur budują w świadomości klientów przekonanie o autentycznym, lokalnym pochodzeniu towarów. Nie zawsze jednak takie skojarzenia znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości, tym bardziej w przypadku sieci sklepów znanych z agresywnego marketingu.
W związku z powyższym nie powinno dziwić, że sposób prezentowania produktów oferowanych pod markami własnymi przez duże sieci handlowe coraz częściej analizuje Prezes UOKiK. Przedmiotem oceny nie jest już wyłącznie zgodność składu produktu z deklaracją producenta, ale również to, czy nazwa handlowa, opakowanie, grafika lub hasła reklamowe nie wywołują u przeciętnego konsumenta błędnego przekonania co do pochodzenia, charakteru lub sposobu wytworzenia produktu.
Jak wskazuje sam UOKiK na swoich stronach internetowych, nie zawsze konieczne jest wykazanie, że sam produkt odbiega od deklarowanej jakości. W wielu przypadkach wystarczające może być ustalenie, że sposób jego prezentacji wprowadza konsumenta w błąd i wpływa na decyzję zakupową.
Duże znaczenie ma przy tym całe otoczenie marketingowe produktu, nie tylko samo opakowanie. Potwierdza to również projekt nowelizacji ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. Zakłada on istotne rozszerzenie kompetencji Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, która będzie mogła kontrolować nie tylko informacje znajdujące się na etykiecie, ale również treści publikowane w sklepach internetowych, serwisach aukcyjnych, reklamach, folderach promocyjnych oraz innych materiałach kierowanych do konsumentów. Jeżeli przekazy te będą mogły wprowadzać w błąd, Inspekcja zyska możliwość wszczęcia postępowania i nakazania ich zmiany lub sprostowania.
Ponadto projekt przewiduje również obowiązek udostępniania przez administratorów platform internetowych danych umożliwiających identyfikację sprzedawców oferujących żywność. W praktyce oznacza to, że kontrola obejmie już nie tylko etykietę produktu, ale cały przekaz marketingowy oraz sprzedaż internetową, co znacząco zwiększy odpowiedzialność producentów, dystrybutorów i właścicieli marek własnych za sposób prezentowania oferowanych produktów.