Przestępstwa dokonują nie tylko sami sprawcy czynu zabronionego, ale również podżegacze i pomocnicy. W kwestii odpowiedzialności za oszustwa bankowe ta ostatnia grupa osób ma spore znaczenie, szczególnie przy rozwijającym się procederze cyberprzestępczości. Osoby udostępniające swoje rachunki bankowe do realizacji przestępczego procederu, tzw. słupy, stanowią istotny element mechanizmów wykorzystywanych przy oszustwach internetowych, phishingu, wyłudzeniach kredytowych czy praniu pieniędzy.
Przestępstwa dokonują nie tylko sami sprawcy czynu zabronionego, ale również podżegacze i pomocnicy. W kwestii odpowiedzialności za oszustwa bankowe ta ostatnia grupa osób ma spore znaczenie, szczególnie przy rozwijającym się procederze cyberprzestępczości. Osoby udostępniające swoje rachunki bankowe do realizacji przestępczego procederu, tzw. słupy, stanowią istotny element mechanizmów wykorzystywanych przy oszustwach internetowych, phishingu, wyłudzeniach kredytowych czy praniu pieniędzy. W praktyce bardzo często osoby te formalnie nie uczestniczą bezpośrednio w przestępstwie, a „jedynie” umożliwiają sprawcom ukrycie tożsamości i przepływ środków finansowych. Ocena winy „słupa” nie jest prosta, tym bardziej gdy nie zna on szczegółów planowanego czynu, nie wie, jakiego rodzaju oszustwo zostanie popełnione lub działa bez pełnej świadomości skutków swojego zachowania. Problemowi temu przyjrzał się jednak Sąd Najwyższy i wydaje się, że bezmyślność słupów może poprowadzić ich za kratki, ramię w ramię ze sprawcami oszustw.
Kim są słupy w kontekście, w jakim występują oszustwa bankowe?
Pojęcia „słupa” nie znajdziemy w przepisach Kodeksu karnego. Jest ono jednak tak popularne i tak często stosowane, również przez organy ścigania i władzę sądowniczą, że na stałe weszło do słownika używanego w prawie karnym.
Mianem „słupa” najczęściej określamy osobę, która udostępnia swoje dane osobowe, rachunek bankowy, kartę płatniczą albo dane dostępowe do bankowości elektronicznej w celu wykorzystania ich przez inne osoby w działalności przestępczej. Osoba ta działa jako bufor między przestępcami a ich ofiarami, utrudniając organom ścigania odnalezienie prawdziwych sprawców i odzyskanie skradzionych środków.
Sprawca oszustwa nie chce posługiwać się własnym rachunkiem bankowym, gdyż umożliwiłoby to łatwe ustalenie jego tożsamości. Zamiast tego wykorzystuje konto należące do innej osoby. W praktyce mechanizm działania słupów wygląda zazwyczaj podobnie:
- „słup” zakłada na swoje dane osobowe rachunek bankowy i przekazuje do niego dostęp (login, hasło, aplikację mobilną) sprawcom;
- przestępcy kradną pieniądze z konta danej osoby (np. popularną metodą na „pracownika banku”) i wysyłają je na konto „słupa”;
- „słup” następnie wypłaca środki w bankomacie lub przekazuje dalej często za granicę albo do kolejnych pośredników, np. za pomocą kryptowalut, w celu zatarcia śladów.
Rola „słupa” może polegać na:
- założeniu rachunku bankowego na własne dane i przekazaniu dostępu osobom trzecim,
- udostępnieniu istniejącego konta,
- odbieraniu środków pochodzących z przestępstwa,
- wykonywaniu przelewów zgodnie z instrukcjami organizatorów procederu,
- wypłacaniu gotówki z bankomatów,
- zaciągnięciu na swoje dane pożyczki lub zakupie sprzętu elektronicznego w sklepie i wydaniu go organizatorom procederu.
Najczęściej „słup” po swoim udziale w przestępstwie staje się dłużnikiem, gdyż to on odpowiada za zwrot wszystkich wyłudzonych kwot. Prowadzi to do ogromnego zadłużenia związanego z wieloletnim narastaniem odsetek, zajęć komorniczych i wpisów w rejestrach dłużników. Zazwyczaj jednak takie osoby nie posiadają żadnego majątku, a często również stałej pracy, przez co wierzyciele mają wielkie problemy z egzekucją swoich środków (w zasadzie najczęściej jest to niemożliwe).
Oszustwa bankowe a odpowiedzialność karna za udostępnienie konta
W tym artykule nie będziemy jednak zajmować się odpowiedzialnością cywilną słupów, ich zadłużeniem oraz „problemami” z komornikami. Istotniejsza jest dla nas odpowiedzialność karna, jaką niesie za sobą działalność „mułów finansowych” (bo tak też są często nazywani).
Osoby udostępniające rachunki bankowe mogą odpowiadać karnie na kilku różnych podstawach prawnych, w zależności od popełnionego przestępstwa przez głównych sprawców. Najczęściej jednak w grę wchodzi pomocnictwo w oszustwie, uregulowane w art. 18 § 3 kk w związku z art. 286 § 1 kk.
Zgodnie z art. 18 § 3 kk odpowiada za pomocnictwo ten, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji. Odpowiada w ten sam sposób również ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie. W przypadku „słupów” najczęściej chodzi o stworzenie sprawcom warunków do popełnienia oszustwa poprzez udostępnienie infrastruktury finansowej oraz przez zaniechanie polegające na niereagowaniu na działanie sprawców na ich rachunkach bankowych.
Przepis art. 286 § 1 kk opisuje klasyczne oszustwo, czyli działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej poprzez doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania.
Aby jednak móc przypisać pomocnictwo, konieczne jest przypisanie danej osobie winy oraz umyślnego działania. Powstaje zatem pytanie – jaki zakres świadomości musi mieć pomocnik, aby móc uznać go za przestępcę? W praktyce „słupy” bronią się argumentami w stylu „ja tylko udostępniłem konto, ale nie wiedziałem, jakie konkretnie przestępstwo zostanie popełnione, komu zostanie wyrządzona szkoda oraz jaką metodą będą działać sprawcy”. Czy jest to wystarczające? Otóż jak wynika z ostatniego orzeczenia Sądu Najwyższego w tej sprawie, taka obrona już nie zadziała.
Ogólna świadomość ułatwiania przestępstwa wystarczy do skazania
Sąd Najwyższy w wyroku z 20 listopada 2025 roku (sygn. akt; IV kk 279/24) przesądził, że dla przypisania odpowiedzialności pomocnikowi za oszustwa bankowe wystarczające jest ustalenie, że miał on świadomość, że swoim zachowaniem może ułatwiać działalność przestępczą. Nie musi natomiast znać wszystkich szczegółów planu sprawcy głównego.
SN wskazał, że w polskim prawie karnym stosuje się koncepcję jedności czynu zabronionego, co oznacza, że mimo różnic w zachowaniu, sprawca (art. 18 § 1 kk indywidualny lub współsprawca), podżegacz (art. 18 § 2 kk) i pomocnik (art. 18 § 3 kk) odpowiadają za ten sam typ przestępstwa określony w części szczególnej kk. Odpowiedzialność karna każdego z nich odnosi się do tego samego przestępstwa. Formy zjawiskowe (podżeganie, pomocnictwo, sprawstwo) traktowane są jako różne sposoby popełnienia tego samego czynu zabronionego w ujęciu prawnomaterialnym i procesowym, co ma kluczowe znaczenie dla jedności orzekania i stosowania zasady pres iudicata.
W kontekście „tożsamości” oznacza to, że wszystkie te formy są różnymi postaciami urzeczywistniania tego samego typu przestępstwa, a nie odrębnymi czynami zabronionymi.
Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że pomocnik musi obejmować świadomością prawną charakterystykę czynu zabronionego, którego popełnienie ma zamiar ułatwić, oraz znaczenie swojego zachowania (działania lub zaniechania), w tym w szczególności tego, że stanowi ono ułatwienie popełnienia czynu zabronionego przez inną osobę. Jednak dla objęcia tej charakterystyki świadomością pomocnika wystarczy, że będzie to ogólna świadomość możliwości, że będzie chodzić o oszustwo. Świadomością nie musi być objęty sposób realizacji zamiaru sprawcy, zatem znamiona takiego typu czynu zabronionego, którego istotą jest doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie w błąd lub wyzyskanie błędu, lub niezdolności do pojmowania, zostaną konkretnie zrealizowane. Pomocnik nie musi być wtajemniczony w szczegóły planu sprawcy, w tym jaką metodą się on posłuży (phishing, smishing, vishing), ani jakiego rodzaju oszustwa dokona (klasyczne art. 286 kk, kredytowe art. 297 kk, ubezpieczeniowe art. 298 kk, komputerowe art. 287 kk, podatkowe art. 56 i 76 kks, gospodarcze – wierzycielskie art. 300 § 1 i 2 kk).
Oznacza to, że osoba przekazująca obcej osobie pełną kontrolę nad swoim rachunkiem bankowym nie może skutecznie bronić się wyłącznie twierdzeniem, że nie wiedziała, czy chodzi o phishing, oszustwo aukcyjne, wyłudzenie kredytu czy oszustwo komputerowe. W ocenie sądu istotne jest przede wszystkim to, że:
- rachunek bankowy stanowi podstawowe narzędzie identyfikacji użytkownika w obrocie finansowym,
- przekazanie kontroli nad nim osobie trzeciej stwarza oczywiste ryzyko wykorzystania go do przestępstwa,
- współcześnie wiedza o zagrożeniach związanych z cyberprzestępczością ma charakter powszechny.
Tym samym granica pomiędzy lekkomyślnością (w zasadzie „bezmyślnością”) a zamiarem ewentualnym w tego typu sprawach się zaciera.
Oszustwa bankowe a zamiar ewentualny i lekkomyślność
W sprawach dotyczących oszustw bankowych z zastosowaniem „słupów” jednym z najistotniejszych zagadnień pozostaje ustalenie tego, czy sprawca działał umyślnie. W praktyce obrona „słupów” bardzo często wskazuje, że oskarżony był jedynie naiwny, nieostrożny i nieporadny życiowo, dzięki czemu udało się go wykorzystać prawdziwym przestępcom. Tego rodzaju argumentacja ma prowadzić do wykazania, że nie było zamiaru pomocnictwa, a zachowanie można co najwyżej oceniać jako lekkomyślność.
Skąd próba przedstawienia akurat takiej obrony?
Lekkomyślność oznacza, że sprawca przewiduje możliwość popełnienia czynu zabronionego, ale bezpodstawnie przypuszcza, że do niego nie dojdzie. Zamiar ewentualny występuje natomiast wtedy, gdy sprawca przewiduje możliwość realizacji przestępstwa i godzi się na taki skutek. Można to skrócić do stwierdzenia, że lekkomyślność oznacza nieumyślność, a zamiar ewentualny – umyślność.
W ocenie sądów przekazanie obcej osobie pełnej kontroli nad rachunkiem bankowym, bez jakiejkolwiek weryfikacji celu działania i bez zachowania minimalnych zasad ostrożności, może świadczyć właśnie o godzeniu się na wykorzystanie konta do działalności przestępczej.
Sąd Najwyższy: nie trzeba znać sprawcy ani mechanizmu oszustwa
Bardzo ważnym elementem interpretacji pomocnictwa przy oszustwach bankowych jest przyjęcie, że pomocnik nie musi znać danych osobowych głównego sprawcy ani szczegółów organizacyjnych procederu.
„Słupy” często tłumaczą, że kontaktowały się jedynie przez komunikatory internetowe, nie wiedziały, kim są organizatorzy procederu, lub że nie znały ich prawdziwych tożsamości i danych. W ocenie SN tego rodzaju okoliczności nie wyłączają jednak odpowiedzialności karnej.
Podobnie oceniany jest brak wiedzy o technicznym sposobie działania oszustów. Pomocnik nie musi wiedzieć, czy dojdzie do oszustwa komputerowego, sprawca wykorzysta phishing, wyłudzi kredyt, czy też przekazany rachunek posłuży do prania pieniędzy. Wystarczające może być już samo zaakceptowanie ryzyka, że konto zostanie użyte do działań przestępnych.
Trzeba zatem jasno stwierdzić, że aktualna linia orzecznicza Sądu Najwyższego wzmacnia możliwość przypisywania odpowiedzialności karnej osobom udostępniającym rachunki bankowe do działalności przestępczej. Podkreślany jest przy tym powszechny charakter wiedzy o zagrożeniach związanych z cyberprzestępczością. Oznacza to odejście od pobłażliwego traktowania tłumaczeń „oszukanych” mułów finansowych o ich naiwności, nieporadności czy braku zainteresowania losem własnego rachunku bankowego.
Przykład 1.
Pan Wojtek jest studentem, który chce sobie dorobić. Odpowiada on na ogłoszenie dotyczące „łatwego zarobku przez internet”. Zleceniodawca proponuje mu wynagrodzenie w wysokości kilkuset zł miesięcznie za „udostępnienie rachunku do rozliczeń międzynarodowych”. Student zakłada nowe konto bankowe, przekazuje nieznanej osobie login, hasło oraz kod do autoryzacji aplikacji mobilnej, a następnie zgodnie z otrzymywanymi instrukcjami wypłaca wpływające środki w bankomatach i przekazuje gotówkę kolejnym osobom. W rzeczywistości na rachunek trafiają pieniądze pochodzące z oszustw dokonywanych metodą „na pracownika banku”, których ofiarami są osoby starsze. Czy pan Wojtek będzie odpowiadał za pomocnictwo w przestępstwie oszustwa?
Z okoliczności sprawy wynika, że najprawdopodobniej tak. Choć pan Wojtek nie uczestniczy bezpośrednio w rozmowach z pokrzywdzonymi, nie zna szczegółów działania sprawców ani nie wie dokładnie, jaką metodą wyłudzane są środki, to jego zachowanie może zostać zakwalifikowane jako pomocnictwo w oszustwie. Udostępnia bowiem sprawcom narzędzie umożliwiające ukrycie pochodzenia pieniędzy i utrudniające identyfikację osób faktycznie dokonujących przestępstwa. W ocenie sądów już sama świadomość, że konto może zostać wykorzystane do działalności przestępczej, może być wystarczająca do przypisania odpowiedzialności karnej za pomocnictwo. Pan Wojtek dodatkowo jest studentem – należy przyjąć, że ma ogólną wiedzę o zagrożeniach związanych z cyberprzestępczością. Ciężko byłoby tutaj forsować argumentację o jego naiwności czy nieporadności życiowej.
Zatem przekazanie osobie trzeciej pełnej kontroli nad rachunkiem bankowym bez racjonalnego uzasadnienia i bez weryfikacji celu działania takiej osoby może zostać uznane za świadome ułatwienie popełnienia przestępstwa. Warto pamiętać, że za pomocnictwo sąd wymierza karę w tych samych granicach zagrożenia ustawowego, co głównemu sprawcy. W przypadku oszustwa jest to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.