Poradnik Przedsiębiorcy

E-commerce przyszłości. Co zrobić, żeby sklep nadążył za technologią?

Pierwsze sklepy internetowe powstały zaledwie kilka dekad temu. W tym krótkim czasie nastąpiła prawdziwa rewolucja. E-commerce zmieniło oblicze handlu. W czasie pandemii koronawirusa doszło do ogromnego wzrostu zakupów w sieci. To wygenerowało potrzebę zmian. Zarówno w zakresie technologii, jak i podejścia do klienta. Zmiany, które zaszły w e-commerce sprawiły, że właściciele sklepów internetowych muszą zacząć myśleć o stabilnych platformach, które będą wpisywać się w model e-commerce 3.0. Na czym on polega? Przedstawiamy w poniższym tekście.

E-commerce 1.0 – jak zaczęło się e-commerce

Żeby zrozumieć to, w jaki sposób zmienia się świat e-handlu, trzeba zacząć od początku. Powstanie sklepów internetowych zmieniło podejście do robienia zakupów. I choć dziś sprzedaż online jest dla nas oczywista, ścieżka e-commerce do sukcesu była dość wyboista. Początki e-commerce to model, który opierał się na odkrywaniu potencjału internetu. E-sklepy, które wtedy powstawały, nie były dedykowane użytkownikom sieci. Odzwierciedlały one handel stacjonarny i były oparte na jego zasadach. Często stanowiły zaledwie dodatek do klasycznego biznesu i działały na zasadzie wirtualnego katalogu lub też strony z możliwością rezerwacji towaru. Same zakupy odbywały się korespondencyjnie, czy też mailowo.

Bardzo szybko przedsiębiorcy zorientowali się, że e-commerce może być odpowiedzią na słabe punkty sprzedaży stacjonarnej. Przede wszystkim e-handel nie wymaga kupna czy też wynajmu lokali, zatrudniania przedstawicieli handlowych. Do tego eliminuje skomplikowany proces sprzedaży offline. Dlatego też coraz więcej przedsiębiorców zaczęło zakładać sklepy internetowe, które odnosiły sukcesy. Dzięki nim mogli dotrzeć do całej rzeszy nowych klientów. Pomimo tego nie wychodzili jeszcze poza tradycyjny model kupno-sprzedaż. Brakowało zwrócenia uwagi na klienta, który stawał się coraz bardziej wymagający.

E-commerce 2.0 – rozwój sklepów internetowych

O tym, że w sprzedaży online bardzo ważny jest komfort klientów, sprzedawcy zorientowali się dość prędko. Już po roku 2000 zaczęli szukać rozwiązań, które pozwolą im zbudować całe doświadczenie sprzedażowe. Chodziło o zbudowanie całkiem nowej jakości, która odróżniałaby handel stacjonarny od tego internetowego. E-sklepy przeszły metamorfozę, stały się portalami multimedialnymi, które nie tylko pozwalają na sprzedaż, ale też angażują klientów w proces zakupowy. W ten sposób powstały narzędzia, których po dziś dzień sprzedawcy używają m.in. rekomendacje produktów, systemy łatwych płatności, połączenie z mediami społecznościowymi czy też reklamy. To nie tylko ułatwiło przedsiębiorcom sprzedaż, ale też pozwoliło klientom na większą samodzielność podczas procesu zakupów. Te wszystkie nowości złożyły się na powstanie modelu e-commerce 2.0, który skoncentrował się na poprawie doświadczeń klienta i większą interakcję z nim. Świat elektronicznego handlu sporo na tym zyskał. Sklepy internetowe zaczęły odnosić ogromny sukces, a platformy dostarczające dla nich rozwiązania przeżyły prawdziwy rozkwit.

E-commerce 3.0 – nowa era

Kolejny etap rozwoju e-commerce zagraniczne portale branżowe przewidywały już w 2013 roku. Według specjalistów miała to być nowa era, w której prym będą wieść urządzenia mobilne, omnichannel i media społecznościowe. I o ile wejście do kolejnego modelu miało być stopniowe, o tyle pandemia koronawirusa sprawiła, że zarówno sprzedawcy, jak i dostawcy rozwiązań e-commerce musieli wskoczyć na tę głęboką wodę. Model 3.0 jest pokłosiem pełnej, społecznej dojrzałości cyfrowej. Dlatego zarówno sprzedawcy, jak i dostawcy platform e-commerce, musieli - przy utrzymaniu standardów z modelu 2.0 - znaleźć sposób na udoskonalenie szybkości dokonywania transakcji, obsługi klienta, uproszczenie ścieżki zakupowej, łatwej i prędkiej dostawy. Takie rozwiązania wymagały przeniesienia środka ciężkości na solidne sklepy z zaawansowaną technologią. Platformy trzeciej generacji zaczęły proponować bezawaryjną infrastrukturę, zwiększenie konwersji, spokojną sprzedaż, dobrą infrastrukturę, połączenie sklepów online i offline, większą personalizację, rozwinięcie cyfrowych strategii oraz lepszą obsługę i zachowanie zainteresowania klientów. E-commerce 3.0 pozwoliło handlowcom na rozszerzenie działalności na różne rynki, śledzenie klientów, którzy korzystają z różnych urządzeń i analizę potrzeb kupujących. Dodatkowo social media, remarketing, inteligentne reklamy Google, chatboty sprawiły, że przedsiębiorcy mają większą interakcję z klientami.

Mocny sklep

Model 3.0 sprawił, że do prowadzenia i rozwoju e-biznesu potrzebne są solidne i nowoczesne platformy e-commerce, które korzystają z rozwiązania Headless frontend, w którym mocny back-end jest oddzielony od front-endu (łączą się za pomocą API). Headless składa się z bazy danych, Api i panelu administracyjnego. Dzięki temu dane, które są przechowywane w bazie i front end są kompatybilne, ale nie mają na siebie bezpośredniego wpływu. To rozwiązanie pozwala stworzyć dowolną warstwę wizualną i nieograniczoną liczbę wariantów. Do tego gwarantuje szybkie działanie, czytelne przedstawienie treści, które dodajemy na różnych urządzeniach jednocześnie, możliwość wprowadzenia zmian w systemie, bez wpływu na warstwę wizualną. Jednak przede wszystkim headless frontend to znacznie większe bezpieczeństwo w przechowywaniu informacji. To jak działa headless front-end i w jaki sposób frontend i backend wpływają na siebie, można porównać do napędu hybrydowego w samochodzie. W hybrydach silnik spalinowy pracuje z równą prędkością i ładuje akumulator. Z wyprodukowanej energii korzysta z kolei silnik elektryczny. Baza danych i panel administracyjny są jak silnik spalinowy. Pracują one nieustannie z równą prędkością. Z kolei frontend jako osobna baza danych (czyli silnik hybrydowy), bierze na siebie wszystko to, co mogłoby zaburzyć pracę głównego silnika czyli np. piki oglądalności strony. Headless frontend to rozwiązanie, które bardzo trudno zbudować i utrzymać. Na rynku jest niewielu specjalistów, którzy potrafią administrować takimi systemami. Platformy e-commercowe, które korzystają z headless frontend i pozwalają swoim użytkownikom wejść w świat e-commerce 3.0 to popularne marketplace’y oraz dostawca otwartego Saas IdoSell. Dzięki temu rozwiązaniu nawet podczas ogromnych pików sprzedażowych sklepy postawione na IdoSell zbyt mocno nie zwalniają. Przy wzmożonym ruchu klienci mogą bez problemu wyszukiwać towary. Dodatkowo taki model ułatwia handlowcom na nieustanne i bezawaryjne udoskonalanie swoich kanałów sprzedaży.

Na horyzoncie 4.0

Użytkownicy internetu są już od dość dawna w modelu e-commerce 3.0. Jednak nie wszystkie platformy (a co za tym idzie sprzedawcy, którzy z nich korzystają) są gotowe na przejście do tej generacji. Dlaczego warto już teraz pomyśleć o migracji do sklepu z rozwiązaniem headless frontend? Dlatego, że na horyzoncie majaczy już model e-commerce 4.0, który będzie polegał na zakupach predykcyjnych, w których sztuczna inteligencja pozwala e-biznesom na znacznie większą i bezkontaktową sprzedaż. E-commerce już w niedalekiej przyszłości zacznie korzystać z rzeczywistości wirtualnej, rozszerzonej, możliwości robienia zakupów głosowo. Dla firm, które nadążały za rozwojem i wdrożyły już systemy 3.0, przejście do kolejnego modelu nie będzie trudne. Po prostu płynnie przejdą do nowych narzędzi i pełnej automatyzacji sprzedaży.

 

Materiał opracowany przez zespół IdoSell.