Grudzień to magiczny okres, w którym wszystko mieni się tysiącami światełek, ludzie stają się dla siebie milsi, a portfel chudnie w tempie ekspresowym. Jedni kochają ten czas, drudzy wręcz przeciwnie. Dlatego też dla tych pierwszych wigilia firmowa to świetna okazja do integracji z zespołem i swobodnej rozmowy ze współpracownikami. Z kolei dla drugiej grupy może być to sytuacja stresowa, nieprzyjemna i irytująca. Tym bardziej, gdy spotkanie to zaplanowane zostało po godzinach i poza miejscem pracy. Czy zatem obecność na wigilii służbowej to obowiązek pracownika, czy też jedynie uprawnienie, z którego może nie skorzystać? Od razu odpowiemy, że to zależy.
Wigilia firmowa – dla pracodawcy czy pracowników?
Pierwsze pytanie, które nasuwa się w sprawie firmowych wigilii, brzmi – dla kogo ona jest? Jeżeli dla pracodawców, to powinna być to impreza zorganizowana przez nich, w godzinach i miejscu pracy, tak aby pracownicy nie musieli wykonywać dodatkowego wysiłku, by w niej uczestniczyć. Wówczas wydaje się to fair. W praktyce jednak bywa różnie. Często bowiem organizacja eventu spada właśnie na osoby zatrudnione w zakładzie.
Jeżeli wigilia jest dla pracowników, to nie będzie to zbyt częsta impreza. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez serwis pracuj.pl, w 2020 roku jedynie 13% pracowników deklarowało chęć wzięcia udziału w takim wydarzeniu. Taka „frekwencja” sprawia, że polscy pracownicy o wiele chętniej skupiliby się na pracy, wykonali swoje zadania i normalnie wrócili do domu, zamiast przygotowywać potrawy wigilijne, zakładać uśmiechy na twarze i życzyć wszystkiego dobrego osobom, których mogą nawet nie znać lub nie lubić.
Z drugiej strony żyjemy w kraju, w którym tradycja jest silnym elementem naszego jestestwa, a okres Bożego Narodzenia jest dla nas najważniejszym czasem w roku. Warto byłoby zatem zadbać, aby owa wigilia firmowa, jeżeli już „musi” się odbyć, była jak najmniej niekomfortowa dla pracowników.
Wigilia firmowa organizowana w oparciu na dialogu
Najgorszym scenariuszem, jaki można sobie wyobrazić, jest ten, kiedy do wszystkich pracowników zostaje wysłany mail, aby wszyscy przybyli na imprezę firmową, a ponadto część z załogi przygotowała potrawy wigilijne. Bez wcześniejszego pytania, czy ktokolwiek chce uczestniczyć w takim wydarzeniu i bez konsultacji, czy ktoś jest chętny do jej organizowania.
Wigilia firmowa nie powinna stanowić przykrego obowiązku pracowników. Dlatego też powinna zostać poprzedzona rozmowami. Dobra komunikacja jest podstawą udanej imprezy. Przede wszystkim należy ustalić, czy pracownicy w ogóle wyrażają chęć brania w niej udziału, a jeżeli tak, to w jakiej formie. Jeżeli ma to być luźne spotkanie po pracy, to nikt nie powinien zmuszać osoby zatrudnionej do uczestniczenia w niej. Jeżeli jednak ma to być spotkanie „podsumowujące”, to powinno odbywać się w czasie pracy i bez narzucania dodatkowych obowiązków typu łamania się opłatkiem, składania życzeń czy obdarowywanie się prezentami.
Niezależnie od formy imprezy oraz tego, czy ma się to odbywać w siedzibie przedsiębiorstwa, czy poza nią (np. w restauracji), organizacją powinien zająć się pracodawca. Nie będzie przy tym niczym niewłaściwym, jeżeli za przygotowanie wigilii będą odpowiedzialni ochotnicy. Niektórzy naprawdę lubią okres świąteczny i z miłą chęcią podejmą się zorganizowania spotkania bożonarodzeniowego.
Istotny będzie tu również plan samego wydarzenia. Polskie społeczeństwo powoli kieruje się w stronę laicyzmu, ponadto w korporacjach zatrudnia się coraz więcej obcokrajowców. To oznacza, że formuła spotkania powinna być dostosowana do uczestników. Jeżeli zespół nie jest jednolity kulturowo, to warto odpuścić niektóre elementy związane z naszą – katolicką – tradycją. Białe obrusy, choinka czy stroiki nikomu nie powinny przeszkadzać. Jednakże śpiewanie kolęd, łamanie się opłatkiem czy też odwoływanie się do Biblii może być już niekomfortowe dla pracowników z obcych państw.
Czy firmowa wigilia to spotkanie służbowe?
To, czy wigilia firmowa będzie traktowana jako służbowe spotkanie, zależy od kilku czynników. Przede wszystkim zależy to od jej przebiegu oraz miejsca i czasu jej organizacji. Jeżeli jest to spotkanie podsumowujące działalność firmy, na którym omówione zostaną działania przedsiębiorstwa, jego słabe i silne strony oraz przyszłe inwestycje, można je określić jako firmowe zebranie połączone ze „śledzikiem”. Jeżeli jednak ma to być impreza czysto towarzyska, oderwana od kwestii zawodowych, trudno już mówić tu o jakichkolwiek obowiązkach pracowniczych.
Istotne jest również miejsce i czas organizacji tego typu eventu. Jeżeli spotkanie zostanie zorganizowane w czasie i miejscu pracy, co do zasady pracownicy będą zobowiązani pojawić się na nim. Częściej jednak niż w zakładzie wigilie organizowane są w restauracjach. W takim wypadku lista obecności raczej nie powinna być sprawdzana, a jeżeli byłaby, wówczas pracodawca będzie miał dodatkowe obowiązki (o tym poniżej).
Impreza organizowana w zakładzie w godzinach pracy
Wspominaliśmy już, że zasadniczo wigilia firmowa zorganizowana w zakładzie pracy, w godzinach jego funkcjonowania, może być traktowana przez pracodawcę jako obowiązek pracowniczy. Owszem, można rozwiązać to w ten sposób, że na spotkanie przyjdą jedynie osoby, które mają na to ochotę, ale wówczas może się też okazać, że catering przygotowany dla np. stu osób będzie musiał zostać „przejedzony” przez 15 chętnych.
Obecność na wigilii będzie obowiązkowa, jeżeli pracodawca wyda odpowiednie polecenie służbowe. Wynika to niejako z art. 100 § 1 Kodeksu pracy, zgodnie z którym pracownik jest obowiązany wykonywać pracę sumiennie i starannie oraz stosować się do poleceń przełożonych, które dotyczą pracy, jeżeli nie są one sprzeczne z przepisami prawa lub umową o pracę. W końcu pracodawca może chcieć spotkać się ze wszystkimi pracownikami, podziękować im za kolejny spędzony wspólnie rok, dokonać rachunku zysków i strat oraz przekazać każdemu z zespołu premię świąteczną.
Może powstać pytanie, czy takie działanie łączące kwestie pracownicze z tradycjami religijnymi są zgodne z przepisami prawa i zasadami współżycia społecznego. Wydaje się, że tak. Trudno znaleźć wypowiedzi sądów, które jednoznacznie stwierdzałyby, że wigilia firmowa obligatoryjnie musi być tylko dla chętnych. Sądy stoją bardziej na stanowisku, że podstawową cechą stosunku pracowniczego jest wykonywanie pracy pod kierownictwem pracodawcy, w warunkach podporządkowania. Podporządkowanie pracownika obejmuje prawo wydawania przez pracodawcę poleceń związanych z pracą. Podmiot zatrudniający jest organizatorem pracy i to on decyduje, gdzie i w jakich godzinach będzie realizowany proces pracy. Pracodawca wskazuje zadania i proces ich realizacji. Wykonywanie poleceń jest fundamentem wzajemnych relacji między stronami stosunku pracy. Innymi słowy, istotą pracy podporządkowanej jest możliwość codziennego konkretyzowania pracownikowi jego obowiązków, a w szczególności określania czynności mieszczących się w zakresie uzgodnionego rodzaju pracy i sposobu ich wykonywania. Ponadto uznaje się, że zakres polecenia dotyczącego pracy na podstawie art. 100 § 1 kp może być szerszy niż rodzaj umówionej pracy (art. 29 § 1 pkt 1 kp). Nie oznacza to jednak, że umówiony rodzaj pracy (obowiązków) jest bez znaczenia, gdyż w przeciwnym razie bezprzedmiotowe byłyby przepisy o wypowiedzeniu zmieniającym (art. 42 § 1 kp) albo o powierzaniu na określony czas innej rodzajowo pracy w razie uzasadnionych potrzeb pracodawcy (art. 42 § 4 kp). Z drugiej strony wyznacza zakres uprawnień i kierownictwa pracodawcy. Polecenia na podstawie art. 100 § 1 kp, które dotyczą pracy, a wykraczają poza rodzaj pracy (umówiony zakres obowiązków), mogą więc tylko wyjątkowo dotyczyć innej pracy (por. wyrok SN z 25 kwietnia 2024 roku, sygn. akt: III PSK 15/23).
Wigilia firmowa jako polecenie służbowe
Wielu przedsiębiorców wybiera organizację wigilii w restauracji, poza godzinami pracy, niekiedy nawet w weekendy. Dzięki takiemu rozwiązaniu nienaruszona zostaje ciągłość pracy zakładu, co z pewnością wpływa pozytywnie na interesy pracodawcy. Ale co z pracownikami, czy muszą oni przychodzić na takie spotkanie?
Jeżeli w grę wchodzi po prostu zaproszenie na kolację bożonarodzeniową dla pracowników, to nikt nikogo nie może zmusić. Przychodzą tylko ci, którzy mają ochotę. Impreza odbywa się może w mniejszym gronie, ale za to bez marudzenia i zakwaszania atmosfery. Sytuacja ulega zmianie, jeżeli pracodawca „wymusza” obecność. Jest to wówczas równoznaczne z poleceniem służbowym.
Praca w nadgodzinach jest prawnie dopuszczalna, również poza siedzibą zakładu. Pracodawca może jednak ją zarządzić wyłącznie w razie zaistnienia szczególnych potrzeb. Uznanie wigilii firmowej za taką „szczególną potrzebę” pracodawcy, na pierwszy rzut oka może wydawać się niedorzeczne. Jednakże przy dobrym uzasadnieniu, obraz nieco się rozjaśnia.
Ostatnie lata nie sprzyjały pracy w dużych skupiskach ludzkich. Duży odsetek pracowników przeszedł na pracę zdalną, na której przebywa do dziś. Mimo że jest to wygodne dla zatrudnionych, to niekoniecznie jest pozytywne dla pracodawcy. Rozluźnienie więzi między pracownikami oraz między pracownikami i przedsiębiorstwem zmniejsza morale zespołu oraz czyni pracę zakładu mniej wydajną. Pracodawca może zatem uznać, że takie spotkanie jest niezbędne dla zintegrowania zespołu, co z kolei przekłada się na dobro zakładu pracy.
Ponadto na spotkanie zaproszeni mogą być kontrahenci przedsiębiorcy, którzy oprócz złożenia sobie życzeń, chcieliby porozmawiać o biznesie. W takim wypadku obecność niektórych pracowników będzie niezbędna.
Polecenie poleceniem, ale pracownik poświęca swój prywatny czas. No, nie do końca.
Taka wigilia firmowa jest bowiem traktowana jako praca w nadgodzinach, za które pracodawca ma obowiązek wypłacić wynagrodzenie. Ponadto, jeżeli spotkanie odbywa się poza zakładem pracy, wówczas może być ono potraktowane jako wyjazd służbowy. To również wiąże się z dodatkowymi świadczeniami.
Czy na wigilii można spożywać alkohol?
Picie alkoholu w czasie imprez firmowych jest standardem, a co więcej jest szeroko akceptowane społecznie. Przy czym, będąc w temacie wigilii firmowej, trzeba zaznaczyć, że przyzwolenie na napoje wyskokowe na spotkaniu służbowym mającym miejsce w zakładzie w godzinach pracy jest bardzo złym pomysłem. Po pierwsze w przepisach Kodeksu pracy możemy znaleźć zakaz spożywania alkoholu w miejscu pracy, po drugie, znajdując się w stanie upojenia, łatwo o wypadek, a za to będzie odpowiedzialny pracodawca.
Alkohol może za to pojawić się na imprezie firmowej zorganizowanej poza miejscem pracy, np. w restauracji, w sytuacji gdy jest to spotkanie wyłącznie dla osób chętnych. Osoby pracujące są dorosłymi ludźmi, którzy w swoim wolnym czasie mogą spożywać mocniejsze trunki. Warto jednak pamiętać, aby robić to z umiarem, fakt mocnego upojenia może bowiem być zapamiętany przez pracodawcę, co może w przyszłości przynieść negatywne (niebezpośrednie) konsekwencje.