Poradnik Przedsiębiorcy

Powered by

wFirma.pl

Poznaj
niezbędne narzędzia
do zarządzania
Twoją firmą!

Dostępne
na wszystkie
platformy

Apple Windows Android BlackBerry

Memy i ich znaczenie w marketingu - dlaczego są takie popularne?

Memy rządzą współczesnym internetem. Są obecne wszędzie - na portalach społecznościowych, w serwisach informacyjnych, w prywatnych wiadomościach internautów. Dotyczą każdych możliwych tematów, od sportu przez styl życia aż po popkulturę. Stanowią fenomen socjologiczny, a wzorce ich rozpowszechniania są badane przez naukowców, którzy na co dzień zajmują się epidemiologią. Co ciekawe, ich analizą zajmują się także specjaliści od marketingu internetowego. Z jakiego powodu memy odgrywają sporą rolę w działaniach reklamowych? Zapraszamy do lektury dalszej części tekstu.

Czym są memy?

Zanim przejdziemy dalej, warto przypomnieć jedną z najlepszych definicji memu, ukutą przez Glena Granta:

Memy - zaraźliwe wzorce informacji, powielane przez pasożytniczo zainfekowane ludzkie umysły i modyfikujące ich zachowanie, powodujący, że rozprzestrzeniają oni ten wzorzec. Pojedyncze hasła, melodie, ikony, wynalazki i mody są typowymi memami. Idea czy wzorzec informacji nie jest memem, dopóki nie spowoduje, że ktoś go powieli. Cała przekazywana wiedza jest memetyczna.

Czytając ten opis, z pewnością do głowy przychodzi wam jakiś portal społecznościowy. To dobry krok, ponieważ właśnie media tego rodzaju dały memom doskonałe środowisko do rozprzestrzeniania się. Istota Facebooka, Twittera i innych serwisów polega właśnie na dzieleniu się rozmaitymi treściami - tekstami, muzyką, filmikami, zdjęciami itp. Inne formy przesyłania memów to maile, witryny z obrazkami oraz komunikacja bezpośrednia między internautami - poprzez komunikatory wbudowane w portale social media lub będące osobnymi aplikacjami.

Memy w marketingu

Z pewnością kojarzycie takie powiedzonka, jak “takie rzeczy tylko w Erze”, “jesteś niewyraźny - weź Rutinoscorbin” albo “kopytko”. To teksty z reklam, które na stałe weszły do codziennego języka Polaków. Funkcjonują w nim już od wielu lat - niektórzy zdążyli już nawet zapomnieć, skąd tak naprawdę się wzięły. Ich popularność jest olbrzymim sukcesem marketingowców tych marek - bo oto sami konsumenci, z własnej, nieprzymuszonej woli, zaczęli rozpowszechniać przekaz promocyjny. To zaprzecza utartemu wizerunkowi nachalnych reklam, których nikt nie chce czytać ani oglądać. Popularne memy reklamowe niesamowicie mocno wzmacniają rozpoznawalność marki, a na dodatek wywołują związane z nią miłe skojarzenia. Sprawia, że nazwa firmy wchodzi do języka potocznego, stając się jego stałym elementem, czymś naturalnym.

Ale jest też druga strona medalu. Przedsiębiorstwo równie dobrze może zostać negatywnym bohaterem dziesiątków memów, udostępnianych masowo na portalach społecznościowych. To fatalny obrót sprawy dla marki, gdyż internauci potrafią być bezlitośni przy obśmiewaniu. Warto tu przytoczyć przykład pewnego producenta wędlin, który wdał się w głupi spór ze znanym blogerem, będącym silnym liderem opinii. Sprawa konfliktu z początku była znana “tylko” kilkudziesięciu tysiącom stałych czytelników bloga, ale dzięki produkowanym masowo prześmiewczym memom o wszystkim dowiedziały się miliony internautów - na Facebooku, Twitterze i innych mediach społecznościowych. I w ten sposób w oczach szerokich mas nazwa tej marki stała się synonimem obciachu, braku samokrytyki i fatalnego podejścia do konsumentów.

Jest także inna pułapka - sytuacja, w której wypuszczone przez firmę memy zaczynają pełnić inną funkcję niż ta, która została zamierzona przez twórców. Tak się stało w przypadku spotu McDonalda, gdzie padły słowa “może frytki do tego?”. To powiedzonko stało się w memach szyderczym odniesieniem do kiepskiego położenia młodych ludzi na rynku pracy, którzy bardzo często po skończonych studiach są zmuszeni zarabiać na życie w barach szybkiej obsługi. Ponadto wyrażenie to weszło do języka potocznego i jest używane, gdy ktoś pragnie ironicznie skrytykować czyjeś wygórowane oczekiwania lub żądania.