Poradnik Przedsiębiorcy

Likwidacja 30-krotności ZUS i ustalenie najwyższej emerytury

Rząd wycofał się na dobre z projektu dotyczące zniesienia rocznego ograniczenia składek na ubezpieczenia emerytalno-rentowe. Likwidacja 30-krotności ZUS została odrzucona w momencie, gdy ogłoszono nową górną granicę limitu w środę 4 grudnia 2019 roku.

Likwidacja 30-krotności – o co chodziło?

13 listopada do Sejmu został skierowany poselski projekt ustawy znoszącej ograniczenie opłacania składek emerytalno-rentowych. Likwidacja 30-krotności ZUS może przynieść kolosalne wpływy do FUS, który „świeci pustkami”. Aktualnie opłacanie składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe jest limitowane w ciągu roku kalendarzowego do kwoty odpowiadającej trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na dany rok. 

Pierwotny projekt PiS został wycofany, jednak zanim to nastąpiło, 19 listopada Lewica zdążyła złożyć w Sejmie swój projekt, w którym likwidacja 30-krotności ZUS jest ciągle podtrzymywana, ale pojawiły się również inne założenia.

Jak likwidacja 30-krotności ZUS wpłynęłaby na osoby, które zarabiają najlepiej?

Skąd w ogóle pojawił się pomysł zniesienia 30-krotności? Tak jak wspomniano na wstępie, dotyczy to głównie poszukiwania środków, które mogą zasilić ZUS. Decyzja ta mogła mieć związek z ostatnimi wypowiedziami dotyczącymi podwyższenia wieku emerytalnego bądź obniżkami wypłacanych emerytur w związku z ogromnym deficytem środków w FUS.

Większość ekspertów nie wypowiadało się pozytywnie w temacie zakładanych zmian. Uważali oni, że osoby, które osiągają wysokie wynagrodzenia, czyli najlepiej wykwalifikowani specjaliści, mogą poszukiwać alternatywnych rozwiązań do opłacania niższych składek, jak na przykład zakładanie własnej działalności gospodarczej. Zniesienie ograniczenia spowodowałoby bowiemobniżenie zarobków takich pracowników.

W uzasadnieniu projektu przeczytaliśmy, że opłacanie składek emerytalnych jest obowiązkiem każdego ubezpieczonego i służy wypełnieniu jednego z zadań państwa, jakim jest zabezpieczenie społeczne:

Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu do wyroku z dnia 4 listopada 2015 r., „[u]iszczanie daniny publicznej w postaci składki emerytalnej jest obowiązkiem każdego ubezpieczonego (art. 84 Konstytucji). Ubezpieczony nie ma wszakże wpływu na wysokość ani na zasady jej opłacania. Środki pochodzące ze składki emerytalnej nie mogą być zatem rozumiane – w sensie konstytucyjnym – jako własność prywatna ubezpieczonych. Stanowią publiczne środki finansowe przeznaczone na pokrycie publicznych zobowiązań wynikających z ubezpieczenia społecznego” (sygn. akt K 1/14, OTK ZU 10A/2015, poz. 163, pkt 5.3).

Obecnie według szacunków około 370 tys. osób pracujących przekracza w ciągu roku ograniczenie podstawy składek emerytalno-rentowych.

Określenie najniższej i najwyższej emerytury

W projekcie założono, że sama likwidacja 30-krotności ZUS nie jest dobrym rozwiązaniem. Wraz z nią konieczne jest określenie limitów najniższej i najwyższej emerytury. Zgodnie z założeniami przedstawionej propozycji najwyższa emerytura miałby być równa kwocie sześciokrotności minimalnej krajowej pensji obowiązującej w roku poprzedzającym rok przejścia na emeryturę. Z kolei najniższa kwota świadczenia nie powinna być niższa niż 1600 zł. Dodatkowo tyle samo miałaby wynieść najniższa renta, a z kolei renta dla osób częściowo niezdolnych do pracy miałaby zostać podniesiona do wysokości 1200 zł.

Ograniczenie podstawy składek emerytalno rentowych dalej aktualne

Proponowane wyżej zmiany miały wejść w życie od 1 stycznia 2021 roku. Jednak po ogłoszeniu kwoty rocznego ograniczenia składek na 2020 rok w obwieszczeniu Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 28 listopada 2019 r. w sprawie kwoty ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w roku 2020 oraz przyjętej do jej ustalenia kwoty prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, wiemy, że na razie proponowane zmiany nie wejdą w życie. Jednakże nie ma pewności czy temat ten nie powróci, bowiem premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że nie chce zrezygnować z tego pomysłu.