Trzeci próg PIT: Czy zmieni zasady opodatkowania w Polsce?

Wielkość tekstu:

Rząd pracuje nad zmianą skali podatku dochodowego. Zamiast obecnego skoku z 12 proc. na 32 proc., podatnicy zyskaliby stawkę pośrednią tzw. trzeci próg PIT. Reforma ma trafić do budżetu na 2027 rok - czasowo zbiegnie się z kampanią wyborczą.

Trzeci próg PIT zamiast podwyżki kwoty wolnej

Koalicja rządowa rozważa fundamentalną zmianę struktury PIT. Zamiast realizować obietnicę kampanijną dotyczącą podwyżki kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł, rząd szuka tańszego rozwiązania - wprowadzenia dodatkowego progu podatkowego między obecnymi stawkami 12 i 32 proc.

Politycy zwracają uwagę na matematykę budżetu. Podniesienie kwoty wolnej do 60 tys. zł oznaczałoby znaczące ubytki w dochodach, które państwo dziś nie może sobie pozwolić. Dlatego Ministerstwo Finansów pracuje nad wprowadzeniem pośredniego stopnia opodatkowania - najprawdopodobniej na poziomie 22 lub 24 proc. Rozwiązanie takie byłoby mniej kosztowne dla budżetu, a jednocześnie złagodziłoby skok podatkowy dla zarabiających ponad 120 tys. zł rocznie.

Kto zyska na zmianach?

Trzeci próg podatkowy przede wszystkim złagodzić ma przejście między obecnymi stawkami. Obecnie podatnik zarabiający 130 tys. zł rocznie płaci 12 proc. na część do 120 tys. zł, a następnie natychmiast 32 proc. na kwotę ponad tym progiem. To znaczący skok - różnica aż 20 punktów procentowych.

Wprowadzenie pośredniego progu oznacza, że część podatników przejdzie na wyższą stawkę w tempie stopniowym, a nie skokowo. Zgodnie z danymi z 2025 roku ponad 2,4 mln podatników (10 proc.) przekroczyło drugi próg podatkowy. W roku poprzednim było to zaledwie 7,9 proc. populacji. Grupa ta byłaby głównym beneficjentem zmian.

Terminarz i szanse legislacyjne

Czas na decyzję szybko się kurczy. Minister finansów musi złożyć projekt budżetu na 2027 rok jeszcze w tym miesiącu, a pełny dokument trafi do Sejmu przed końcem września. To właśnie w ramach ustawy budżetowej planuje się uwzględnić zmiany podatkowe - by zdążyć, zanim koalicjanci wyjdą z propozycjami na początek kampanii wyborczej.

Wybory parlamentarne prawdopodobnie odbędą się w październiku 2027 roku. Koalicja chce, by skutki zmian podatkowych były już wówczas widoczne w portfelach podatników. To strategiczne obliczenie - obniżka podatków (albo jej złagodzenie) tuż przed głosowaniem ma znaczenie polityczne.

Koncepcje w grze: Polska 2050 vs. Lewica

Wewnątrz koalicji prowadzone są rozmowy między różnymi wizjami reformy. Polska 2050 forsuje bardziej konserwatywne podejście - chodzi przede wszystkim o podniesienie drugiego progu z 120 tys. zł do 140 tys. zł. To byłoby rozszerzenie grupy podatników opodatkowanych stawką 12 proc.

Lewica proponuje natomiast bardziej radykalną zmianę — wprowadzenie kilku nowych stawek pośrednich wraz z dodatkowymi progami. Dodatkowo postuluje stawkę powyżej obecnych 32 proc. dla najwyższych zarobków, co wzmocniłoby progresywność systemu. Przykład: zamiast dwóch stawek (12 i 32 proc.), system miałby może trzy lub cztery, z progami np. na 120 tys. zł (12 proc.), 180 tys. zł (22 proc.), 250 tys. zł (32 proc.) i ewentualnie wyżej (stawka powyżej 32 proc.). Takie rozwiązanie miałoby zmniejszyć psychologiczny "szok" ze skoku o 20 punktów procentowych.

Status progów - co się zmieniło, a co stoi w miejscu

Drugi próg podatkowy (120 tys. zł) pozostaje bez zmian od 2009 roku. Przez te 17 lat średnie pensje w Polsce wzrosły znacząco, inflacja zjadła wartość nominału. Rezultat: coraz więcej osób trafia na wyższą stawkę, choć w rzeczywistości ich siła nabywcza nie urasta w tempie wzrostu podatków.

To właśnie ta nieproporcjonalność stała się punktem zbieżnym w koalicji - niemal wszyscy zgadzają się, że skala PIT wymaga korekty. Spór toczy się wyłącznie o formę: czy podniesienie pierwszego progu, czy wprowadzenie pośrednich stawek, czy może kombinacja obu podejść.

Przyspieszenie decyzji - gra przedwyborcza

Nieoficjalne rozmowy w koalicji wskazują, że "bliżej jest do decyzji o podwyżce (bądź modyfikacji) progu podatkowego". Trudne pytanie o kwotę wolną zostało praktycznie zamknięte - 60 tys. zł to zbyt drogi "prezent" wyborczy w obecnej sytuacji budżetowej. Trzeci próg to alternatywa: mniej kosztowna, ale wciąż widoczna dla wyborcy.

Zmiany mają wejść w życie w roku wyborczym, aby podatnicy poczuli efekt przed głosowaniem. To oznacza, że reforma musi zostać przyjęta i ogłoszona wczesnym latem 2027 roku.

Co czeka przedsiębiorców i pracowników?

Dla osób prowadzących działalność gospodarczą reformę można oceniać dwojako. Z jednej strony trzeci próg zmniejszyłby obciążenie finansowe dla tych, którzy przekraczają drugi próg - oszczędność na każdej złotówce powyżej 120 tys. zł mogłaby wynieść kilka do kilkunastu procent (w zależności od dokładnych stawek). Z drugiej strony — to wciąż wzrost podatku dla najbardziej dochodowych, choć łagodniejszy niż obecny skok.

Pracownicy etatowi (szczególnie z wyższymi pensji) poczują zmianę w pierwszym miesiącu, w jakim wejdzie reforma w życie. Systemy rachunkowe pracodawców będą musiały być zaktualizowane, aby obsługiwać nowy próg.

Artykuły
Brak wyników.
Więcej artykułów
Wzory
Brak wyników.
Więcej wzorów