Poradnik Przedsiębiorcy

Otwarte licencje prawnoautorskie

Nie ma co się oszukiwać - prawa własności intelektualnej są prawami dość restrykcyjnymi. W dzisiejszych czasach, kiedy społeczeństwo jest bardziej świadome ich istnienia, coraz częściej są egzekwowane i coraz większy nacisk kładzie się na ich ochronę, zwłaszcza w internecie. Internet, którego ideą zawsze było swobodne i nieograniczone rozprzestrzenianie treści, stał się miejscem, w którym można znaleźć wiele nielegalnych utworów - nikogo nie dziwi więc, że ich twórcy lub właściciele autorskich praw majątkowych dążą do likwidacji piractwa. Z drugiej jednak strony, coraz większą popularność zyskuje idea otwartych licencji czy wolnych dóbr kultury, które można wręcz traktować jako alternatywę dla piractwa.

Otwarte licencje, licencje wolnego oprogramowania, Creative Commons, open source, open content, open documentation, copyleft, wolne dobra kultury - wszystkie te terminy mają wiele ze sobą wspólnego, ale przede wszystkim wywodzą się z jednej idei: wolności w dostępie i wykorzystaniu utworów.

Licencja otwarta - co to znaczy?

Prawa autorskie do utworu (osobiste i majątkowe) przysługują jego twórcy - tak stanowi prawo. Prawo również pozwala nam korzystać z tych utworów na określonych zasadach: dozwolonego użytku (jeśli pozwalają na to przepisy) lub za zgodą twórcy albo właściciela majątkowych praw autorskich (na zasadzie uzyskania licencji lub przeniesienia autorskich praw majątkowych). Innego sposobu, by legalnie korzystać z utworu, prawo polskie nie przewiduje.

Licencje otwarte (inaczej nazywane wolnymi) powstały w odpowiedzi na surowe przepisy prawa autorskiego na świecie. Swój początek wzięły z chęci podzielenia się swoją twórczością z ludźmi w taki sposób, aby mogli oni w sposób szerszy, niż pozwalają na to przepisy praw autorskich w różnych krajach, kreatywnie korzystać z tych utworów, jednak z poszanowaniem podstawowych praw przysługujących autorowi lub jego zastrzeżeń.

Licencje otwarte zezwalają na nieograniczone, nieodpłatne i niewyłączne korzystanie z utworów w ich oryginalnej postaci, o ile zostaną spełnione konkretne warunki opisane w licencji.  Licencje mogą zezwalać między innymi na kopiowanie, modyfikowanie i korzystanie z utworu przez każdego bez ograniczeń przy jednoczesnym podawaniu za każdym razem informacji, kto jest autorem oryginału. Innym - chyba najbardziej popularnym - warunkiem licencji otwartych jest możliwość nieograniczonego korzystania z utworu z zastrzeżeniem, że nowy utwór, który zostanie stworzony w wyniku korzystania z utworu oryginalnego, również będzie udostępniony innym na zasadzie licencji otwartej. Należy jednak pamiętać, że występuje wiele rodzajów licencji otwartych, zawierających różne wymagania, dlatego za każdym razem przed skorzystaniem z utworu udostępnionego w ramach wolnej licencji należy zapoznać się z jej typem i wymaganiami.

Idea licencji otwartych

Ideą licencji otwartych jest powszechność dostępu do treści. Są swego rodzaju publicznymi umowami licencyjnymi zawieranymi między twórcą a osobami korzystającymi z utworu, gwarantującymi nieograniczony dostęp do utworów. Autorem koncepcji licencji otwartej jest Richard Stallman, bowiem to on jako pierwszy zaproponował cztery wolności w odniesieniu do korzystania z programów komputerowych. Okazało się jednak, że jego propozycja była tak uniwersalna, że szybko zaczęła być stosowana także w odniesieniu do innych kategorii utworów. Wymienionymi przez Stallmana wolnościami są:

  1. Dostęp czyli wolność w zapoznaniu się z utworem i korzystaniu z niego,

  2. Rozpowszechnianie - wolność swobodnego rozpowszechniania utworu dalej,

  3. Adaptacja - wolność wprowadzania zmian i poprawek, tworzenia utworów zależnych,

  4. Rozpowszechnianie adaptacji - wolność swobodnego rozpowszechniania stworzonego utworu zależnego.

Licencje otwarte nie tylko sprzyjają rozpowszechnianiu wiedzy, rozwojowi nauki, kultury, czy społeczeństwa w ogóle, a także inicjują nowe projekty, prowadzą do ulepszeń, postępu, a także do pewnego wzrostu gospodarczego. Sprawiają, że twórcy są w stanie dotrzeć do zdecydowanie większej części społeczeństwa, niż gdyby udostępnili swoje dzieła na zasadach określonych w prawie autorskim. Dzięki wolnym licencjom prace autorów mogą być popularyzowane, wykorzystywane ponownie oraz rozwijane.

Otwarte licencje a domena publiczna oraz prawa autora

Należy podkreślić, że udostępnienie dzieła w ramach otwartej licencji nie sprawia, że zostaje ono przeniesione do domeny publicznej, czy też że twórca zostanie pozbawiony przysługujących mu praw osobistych lub majątkowych. Jeśli autor zdecyduje się na objęcie swojego utworu jedną z wolnych licencji, nie utraci swoich praw, a jedynie podaruje każdemu wolności wymienione powyżej. Ważne jest jednak, aby autor dokładnie określił, w jaki sposób chce udostępnić swój utwór (czyli np. musi podać informację, w ramach jakiej licencji udostępnia utwór). Zapewnienie więc wszystkich wolności w dostępie do utworu musi wystąpić w wyniku czynności prawnej autora (np. oświadczenia o odpowiedniej treści).

Dlaczego jest to takie ważne?

Ponieważ należy pamiętać, że na gruncie polskiego prawa autorskiego autor nie może na skutek czynności prawnej rozporządzającej przenieść swoich praw do utworu do domeny publicznej. Przejście to następuje dopiero po upłynięciu określonego przez przepisy prawne czasu (co do zasady siedemdziesiąt lat od śmierci twórcy - po takim okresie wygasają autorskie prawa majątkowe, czyli można z utworu swobodnie korzystać - oczywiście z poszanowaniem autorskich praw osobistych, gdyż te nigdy nie wygasają). Artykuł 41 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewiduje bowiem jedynie, że autorskie prawa majątkowe mogą przejść na inne osoby w drodze dziedziczenia lub na podstawie umowy. Oznacza to, że możemy je jedynie przenieść na jakąś osobę, nie możemy natomiast zrzec się tego prawa w taki sposób, że nikt go nie będzie miał (co by równocześnie znaczyło, że można z utworu swobodnie korzystać, gdyż nikt nie będzie miał prawa tego zabraniać) - czyli, paradoksalnie, nie możemy uwolnić naszego utworu do domeny publicznej. Absurd tego przepisu i zaistniałej sytuacji jest tym większy, że zgodnie z art. 17 ustawy o prawie autorskim, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Mogłoby się wydawać, że wyłączne prawo do rozporządzania utworem znaczy, że autor może zrobić z nim, co tylko chce - czyli może się go nawet wyzbyć. Niestety, w kolejnych przepisach ustawa skutecznie nam uniemożliwia takie działanie, m.in. pozwalając jedynie na przeniesienie autorskich praw majątkowych na innych bądź udzielenie licencji, brak możliwości zrzeczenia się wynagrodzenia za korzystanie z utworu, możliwość cofnięcia licencji itp.

Licencje otwarte są więc sposobem na wypuszczenie utworu w świat prawie w taki sposób, jak umożliwiałaby to domena publiczna.

Licencje otwarte a “ruchy wolnościowe”

Idea wolności dla stworzonych utworów pociągnęła za sobą powstanie wszelkiego rodzaju ruchów, które ideę tę oraz ideę licencji otwartych propagują. Wynikiem tego było stworzenie definicji Wolnych Dóbr Kultury czy Wolnego Oprogramowania. Tak naprawdę obie te definicje wywodzą się od czterech wolności, które zaproponował Richard Stallman.

Definicja Wolnego Oprogramowania (free software) została stworzona przez Free Software Foundation (FSF) i na bazie tej definicji powstały Licencje Wolnego Oprogramowania uznawane przez FSF. Inną organizacją propagującą ideę wolności oprogramowania jest Open Source Initiative (OSI), która stworzyła definicję otwartego źródła (open source), na podstawie której sprawdza się, czy licencję programu można uznać za otwarte oprogramowanie. Na podstawie tej definicji OSI stworzyła własną listę Licencji Otwartego Oprogramowania, która w większości pokrywa się z listą licencji uznawanych przez FSF. Różnica między ruchem wolnego oprogramowania (free software) a otwartego oprogramowania (open source) polega na tym, że otwarte oprogramowanie kładzie większy nacisk na kwestie techniczne udostępniania kodu i rozpowszechniania aplikacji niż ideologii związanej z wolnością oprogramowania.

Wolne Dobra Kultury to natomiast definicja odnosząca się do wszelkich innych utworów niebędących programami komputerowymi (była inspirowana działalnością FSF). Jej zalążki powstały już w 2006 r., jednak po raz pierwszy została opublikowana w 2007 r. przez Erika Mollera. Definicja podaje warunki, jakie muszą być spełnione, aby dany utwór znalazł się w zbiorze otwartej treści (open content, inaczej też free documentation, open documentation). Definicja ta jest stosowana przede wszystkim przez Wikimedia Foundation, czyli organizację, która zarządza serwisami internetowymi typu wiki - czyli przede wszystkim Wikipedią. Oznacza to, że wszystko, co jest umieszczane choćby na Wikipedii, znajduje się tam w ramach open content, czyli otwartej treści, podlega pod definicję Wolnych Dóbr Kultury i jest udostępnione w ramach odpowiednich Licencji Wolnych Dóbr Kultury (ich lista jest stale aktualizowana).

Innym przykładem organizacji, która także propaguje wykorzystywanie licencji otwartych, jest Creative Commons, której - można rzec - znakiem rozpoznawczym jest używanie hasła some rights reserved - “pewne prawa zastrzeżone” (w opozycji do all rights reserved - “wszystkie prawa zastrzeżone”). Creative Commons również określiło swoją własną listę otwartych licencji i zakres udzielonych praw na dany utwór jest zależny od rodzaju licencji (licencje Creative Commons są dość rozpoznawalne przez ich skrótowe nazwy, np. CC BY, CC BY-SA, z czego skrót CC oznacza Creative Commons, a kolejne oznaczenia przedstawiają, co można, a czego nie w ramach danej licencji - np. BY: wolno kopiować, rozprowadzać, przedstawiać i wykonywać utwór oraz opracowane na jego podstawie utwory zależne pod warunkiem, że zostanie przywołane nazwisko autora pierwowzoru; NC: można korzystać z utworu jedynie w celach niekomercyjnych itd.). Creative Commons proponuje też dodatkowe narzędzie CC0, które umożliwia zupełne zrzeczenie się praw autorskich (lub jak najszersze w danym porządku prawnym), jednak jedynie w krajach, w których jest to możliwe (w Polsce więc nie będzie miało zastosowania).

Może rodzić się pytanie, jak te wszystkie licencje tych wszystkich “ruchów wolnościowych” mają się do siebie? Ano tak, że wszystkie powstały na gruncie tej samej idei - wolnego dostępu i korzystania z utworów.

Ale skoro wywodzą się z tej samej idei, to po co tyle tych ruchów i tyle licencji? Ponieważ licencje otwarte mają wiele typów, mimo że oparte są na jednej idei. Mają różne wersje w zależności od ich przedmiotu (co też wiąże się z poszczególnymi organizacjami je propagującymi - niektóre odnoszą się tylko do oprogramowania, inne do pozostałych dóbr kultury, inne są specjalistyczne i np. promują wolne licencje jedynie w dziedzinie sztuki), muszą być też dostosowane do prawa krajowego. Warto jednak podkreślić, że niektóre organizacje wykorzystują nawzajem swoje licencje (np. Wolne Dobra Kultury na swojej liście licencji mają zarówno niektóre licencje Creative Commons, jak i licencje ogłoszone przez OSI). Ponadto poszczególne licencje mogą mieć różne ograniczenia w zależności od rodzaju licencji.

Ograniczenia licencji otwartych

Co do zasady otwarte licencje mają zezwalać na jak najwięcej. Organizacje proponują jednak różne typy licencji, dbając tak naprawdę o interes twórcy. To bowiem właśnie twórca wybiera samodzielnie, w ramach jakiej licencji udostępni swój utwór - czasami chce mieć szerszą ochronę, czasami węższą. Do najpopularniejszych ograniczeń wolnych licencji należą np.:

  • konieczność podawania autorstwa utworu oryginalnego, jeśli z utworu tego się korzysta,

  • konieczność udostępnienia utworu stworzonego na bazie utworu udostępnianego w ramach takiej samej licencji (copyleft - utwór udostępniony można więc modyfikować, ale to, co powstanie w wyniku modyfikacji, musi być udostępnione dalej innym na takich samych zasadach, jak udostępniony był utwór pierwotny; copyleft tłumaczy się jako porzucenie zastrzeżeń do kopiowania, czyli jest to odwrotność copyright),

  • zakaz wykorzystywania utworu do celów komercyjnych.

 Otwarte licencje - podsumowanie

Licencje otwarte są odbiciem kultury internetu, który od początku opierał się na wolnej wymianie informacji. I choć w internecie poszanowanie praw autorskich pozostawia wiele to życzenia, to za każdym razem należy pamiętać, że bez licencji zawsze będą nas - użytkowników internetu - obowiązywać restrykcyjne przepisy prawa autorskiego, nawet jeśli powszechnie nie są one respektowane. Warto więc korzystać z utworów udostępnianych w ramach wolnych licencji.

Jak wynika z powyższego, różne typy licencji (open source, open content, free software) odnoszą się do tego samego - są to rodzaje licencji otwartych, stworzonych przez różne ruchy zajmujące się propagowaniem wolności dla stworzonych utworów. Licencje te są swoistą odpowiedzią zarówno na internetowe piractwo, ale także na ludzką potrzebę dostępu do wiedzy i kultury. Warto podkreślić, że w rzeczywistości licencje takie nie powstały dlatego, że autorzy chcieli zlikwidować piractwo. Powstały, ponieważ okazało się, iż utwór oryginalny w rękach innych kreatywnych osób, które nie mają na celu łamania prawa, mógł ewoluować, zmieniać się w coś lepszego, być doskonalony i modyfikowany, dzięki czemu bardziej odpowiadał konkretnym osobom i ich potrzebom - najlepszym przykładem są tutaj programy komputerowe (na gruncie takich oczekiwań powstała przecież pierwsza licencja open source - GNU General Public Licence, która upoważniała do modyfikowania programów komputerowych).

Wolne licencje są dobrym sposobem, aby autorzy, rezygnując z części praw majątkowych, mogli udostępnić innym swoją twórczość i dzięki temu pozwolić jej ewoluować i być początkiem dla twórczości innych. Oczywiście wolne licencje nie są rozwiązaniem idealnym, nie rozwiązują wszystkich problemów - postęp techniki jest dużo szybszy niż rozwój praw własności intelektualnej. Jest więc alternatywą dla obowiązującego prawa, swoistym sposobem jego obejścia, sposobem na pogodzenie ustaw z rzeczywistością, o ile autor jest ku temu chętny. Wszystkie te rodzaje licencji mają jeden cel: ułatwienie w obowiązującym porządku prawnym dostępu do treści bez potrzeby konstruowania skomplikowanych umów.