Poradnik Przedsiębiorcy

Nieszczepiony pracownik a nowe uprawnienia pracodawcy

Polska znajduje się u progu kolejnej fali pandemii koronawirusa. Program szczepień nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Aktualnie w Polsce zaszczepiło się w pełni 17 mln obywateli. To znacznie mniej niż oczekują władze. Wynik ten nie daje też Polsce odporności społecznej. Dlatego też rząd przedstawia coraz to nowsze „motywatory”, które mają skłonić Polaków do szczepień. Tym razem motywacja ma pochodzić od pracodawcy.

Nieszczepiony pracownik a nowe uprawnienia pracodawców

Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, zapowiada zmiany w uprawnieniach, które będzie miał pracodawca w kontekście wiedzy o szczepieniach. Według zapowiedzi pracodawca będzie mógł pytać swoich pracowników, czy są zaszczepieni, a dodatkowo zrobić z tej wiedzy użytek poprzez wyciągnięcie konkretnych konsekwencji.

A te konsekwencje to np. możliwość przesunięcia niezaszczepionego pracownika na inne stanowisko pracy, które nie wiąże się z obsługą klientów. Co ważne, takie działanie będzie mogło wiązać się z obniżeniem wynagrodzenia. Natomiast jeśli pracodawca nie znajdzie dla takiego pracownika innego stanowiska, na którym ten będzie mógł pracować pomimo swojego nieszczepienia, bez konieczności zwolnienia innych osób, nieszczepiony pracownik będzie mógł zostać zwolniony.

Sprytne posunięcie?

Eksperci wskazują, że jest to bardzo sprytne posunięcie ze strony rządu. Mimo że lekarze rekomendują wprowadzenie w Polsce modelu przyjętego np. we Francji, czyli wprowadzenie lockdownu tylko dla osób niezaszczepionych, polski rząd obawia się takiego posunięcia, ponieważ boi się buntu obywateli. Dlatego też przesunięcie nacisku na pracodawców sprawi, że niezadowolenie będzie skierowane w stronę pracodawców i zakładów pracy, a nie na rząd. Wszystkie te działania wydają się być miękkim, ale jednak zmuszaniem obywateli do poddawania się szczepieniom. Małymi krokami brak szczepienia będzie wykluczał człowieka z życia zawodowego i społecznego.

Z kolei pracodawcy deklarują, że zależy im na zapewnieniu bezpieczeństwa w swoich zakładach pracy, dlatego też zapowiedzi zmian odbierają pozytywnie.

To nie jest tak, że pracodawcy czekają na nowe przepisy, aby zwalniać niezaszczepionych pracowników. W obliczu IV fali koronawirusa te informacje są niezbędne do organizowania bezpiecznych warunków pracy – dla „Rzeczpospolitej” mówi Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert Pracodawców RP. – Pytanie, na ile w nowych przepisach rząd da prymat wolności pracowników, a na ile postawi na wzmocnienie bezpieczeństwa publicznego. To delikatna kwestia. Zmiany są jednak konieczne, bo część przedsiębiorców alarmuje, że traci klientów obawiających się kontaktu z niezaszczepionymi osobami.

Potrzebne regulacje prawne

Wielu ekspertów z różnych środowisk wskazuje, że najważniejsze w całej sytuacji jest prawne uregulowanie nowych uprawnień pracodawców. Bez nich pracodawca będzie miał związane ręce i nic się nie zmieni. Wynika to oczywiście z faktu, że informacje o tym, czy pracownik jest zaszczepiony, czy nie, stanowi daną wrażliwą oraz poufną, i pracodawca w obecnym stanie prawnym nie może pytać o to pracownika, ani tym bardziej żądać potwierdzenia. W konsekwencji to od dobrej woli zatrudnionego zależy, czy poinformuje pracodawcę o fakcie zaszczepienia lub jego braku, natomiast pracodawca w żaden sposób nie ma jak zweryfikować tej informacji.

Jeśli zapowiadane zmiany wejdą w życie, z pewnością będą stanowiły bardzo dużą modyfikację dla pracodawców i pracowników. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że na polskim rynku pracy nadal brakuje pracowników. Wielu pracodawców nie będzie mogło pozwolić sobie na ruchy związane z konsekwencjami wynikającymi z braku szczepienia, bo stracą pracowników, których i tak trudno jest pozyskać. Jak sytuacja faktycznie będzie wyglądała w praktyce, dowiemy się jednak dopiero po wprowadzeniu zapowiedzi w życie.