Poradnik Przedsiębiorcy

Jak rozumieć i chronić prawa autorskie w Internecie

Tworząc dowolne dzieło, każdy z nas chciałby, żeby było chronione przed tymi, którzy chcieliby sobie przywłaszczyć jego autorstwo - a docelowo - prawo do zysku. W sieci czasem trudno określić czy dane działanie już jest czy jeszcze nie jest naruszeniem praw autorskich. Zatem zastanówmy się nad tym, jak rozumieć i chronić prawa autorskie w bezkresie Internetu.  

Jak kształtują się prawa autorskie w Internecie?

W polskim prawie ogół praw autora odnosi się do tzw. utworu. Ogólnie ujmując, utworem jest wszystko to, o czym można powiedzieć, że ma charakter twórczy oraz indywidualny. Bez znaczenia jest w tym przypadku jego wartość, przeznaczenie i sposób wyrażenia. Co to oznacza w praktyce? 

Jeśli wykonamy zdjęcie, grafikę, zaprojektujemy szatę graficzną strony internetowej, napiszemy artykuł czy inny tekst lub program komputerowy to wszystkie z powyższych czynności będą miały charakter twórczy i będą z tego powodu podlegać ochronie. Przeciwnie, zgodnie z obowiązującym orzecznictwem, jeżeli na przykład wykonamy program do obsługi bazy lub baz danych w oparciu o fragmenty kodu pozyskane w Internecie na licencji open-source to jego ochrona będzie ograniczona, ponieważ uznaje się, że taki twór nie ma charakteru twórczego, a jedynie służy konkretnemu celowi jakim jest obsługa baz danych.

Definicja utworu chronionego prawnie jest w ustawodawstwie polskim niezwykle szeroka. Artykuł 1 ust. 2 p.a. konkretyzuje co dokładnie może zostać uznane za przedmioty prawa autorskiego, czyli utwory (wyliczenie otwarte):

  • wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe);

  • fotograficzne;

  • wzornictwa przemysłowego;

  • architektoniczne, architektoniczno-urbanistyczne i urbanistyczne;

  • muzyczne i słowno-muzyczne;

  • sceniczne, sceniczno-muzyczne, choreograficzne i pantomimiczne;

  • audiowizualne (w tym filmowe).

W tym miejscu należy wskazać, że utwór jest przedmiotem prawa autorskiego niejako automatycznie w momencie jego stworzenia, chociażby miał postać nieukończoną (art. 1 ust. 3 p.a.). Sama ochrona dzieła jest również automatyczna i nie wymaga spełnienia jakichkolwiek formalności (art. 1 ust. 4 p.a.). W związku z tym autor nie musi podejmować żadnych działań, aby móc korzystać z przewidzianej w ustawie ochrony i nie istnieje żaden rejestr ani szczególny tryb rejestracji utworów, przeciwnie do znaków towarowych czy patentów. Po stronie twórcy powstaje jedynie konieczność skutecznego wykazania, że jest on twórcą, bądź że to jemu przysługują prawa autorskie do dzieła.

Co ważne, jako utwór należy traktować nie tylko pierwotne dzieło, ale także jego dalsze modyfikacje i to niezależnie od osoby autora. Oznacza to, że jeżeli opracujemy czyjś utwór, np. w szczególności dokonując jego tłumaczenia, adaptacji albo przeróbki, to nie stanowi to uszczerbku przeciw prawu autorskiemu. Posługiwanie się zmodyfikowanym utworem wymaga jednak zgody autora pierwowzoru.

Co ciekawe utworami są też wszelkiego rodzaju dzieła mające charakter zbiorowy czy katalogowy, o ile przyjęty w nich dobór, układ lub zestawienie ma twórczy charakter – nawet jeśli poszczególne materiały nie podlegałyby ochronie jako dzieła o charakterze pojedynczym (art. 3 p.a.). Nie można nie wspomnieć o tym jak kształtuje się kwestia praw autorskich w momencie, w którym dzieło zostało stworzone przez więcej jak jedną osobę. Mówimy wtedy o współtwórstwie. Prawo autorskie do dzieła przysługuje wtedy twórcom wspólnie. Jednocześnie wprowadzono domniemanie, że udziały we współwłasności dzieła są równe dla obu twórców. 

Powyższe ustalenie jest jednak modyfikowalne za pomocą umowy, która wyszczególni i podzieli rozkład praw autorskich. Można też żądać dokonania tego na drodze sądowej jeśli zachodzi co do tej kwestii spór między współtwórcami. Jednocześnie każdy ze współtwórców może wykonywać prawo autorskie do swojej części utworu mającej samodzielne znaczenie (art. 9 ust. 2 p.a.). W razie naruszenia praw autorskich do dzieła odpowiednich roszczeń w stosunku do całości może dochodzić każdy ze współautorów. Uzyskane świadczenie dzieli się przy tym pomiędzy wszystkich w stosunku adekwatnym do udziału w utworze. 

Jak umożliwić legalne korzystanie z utworu?

Najpowszechniejszym i najłatwiejszym w zastosowaniu sposobem będzie udzielenie danej osobie licencji, czyli umowy o korzystanie z dzieła. Zanim to jednak zrobimy musimy zastanowić się jaki typ licencji chcemy udzielić. Wyróżnić należy bowiem dwa podstawowe typy: licencja wyłączna oraz niewyłączna. Wyłączna umożliwia wyłącznie jednemu podmiotowi korzystanie z licencji – znajdzie to zastosowanie najczęściej tam gdzie mamy do czynienia z możliwością narażenia wrażliwych danych, co ma miejsce, gdy nasz program komputerowy służy do obsługi danych klientów banku X.

Licencja niewyłączna natomiast jest najbardziej powszechną formą licencji ze względu na fakt, że można udzielać jej bez ograniczeń podmiotowych – będzie to korzystne, gdy np. wykonujemy i sprzedajemy zdjęcia stockowe do wykorzystania na stronach internetowych, czy jesteśmy deweloperem stron WWW i umożliwiamy korzystanie z naszego szablonu strony WWW. Kluczowym jest ustalenie w umowie licencji zakresu terytorialnego i czasowego korzystania z utworu, a także pola eksploatacji. Przykładowo można uprawnić inny podmiot do nieograniczonego nadawania filmu w telewizji, na terytorium Polski, przez okres trzech lat.

Jeśli chodzi o czas to dodatkowo należy pamiętać, że ustawa domyślnie przewiduje okres licencji na 5 lat z możliwością dowolnej modyfikacji tego terminu. Dlaczego akurat 5 lat? Wynika to z faktu, że po upływie lat 5 umowa licencji przekształca się automatycznie w umowę licencji na czas nieokreślony. Jest to bardzo istotne, ponieważ do upływu 5 lat (w braku innych uregulowań umownych) umowa licencji po prostu wygaśnie po swoim upływie, a uprawniony utraci możliwość korzystania z dzieła do czasu zawarcia nowej umowy. Po 5 latach jednak (ponownie bez innego uregulowania umownego) umowa licencji stanie się umową na czas nieokreślony, co sprawi, że koniecznym będzie już jej wypowiedzenie z zachowaniem przynajmniej terminów umownych lub na rok naprzód, na koniec roku kalendarzowego (art. 68 § 1 i 2 p.a.). Jeżeli wypowiemy umowę licencji 5 stycznia 2021 roku to przestanie ona obowiązywać de facto prawie 2 lata później bo na koniec grudnia 2022 roku.

Do sądu czy nie do sądu?

Co zrobić gdy ktoś używa naszego dzieła bez naszej zgody? W takim przypadku rozwiązań jest przynajmniej kilka, zależnie od rozległości i ciężaru naruszenia. Przede wszystkim można i należy zacząć od rozwiązań prewencyjnych. Jeśli wykonaliśmy zdjęcie umieśćmy na nim w jakiś sposób nasze logo i to najlepiej tak, by nie dało się go usunąć przez „przycięcie” boków czy rogów zdjęcia, bez nadmiernego rujnowania treści. Jeśli zamieściliśmy zdjęcie na stronie zadbajmy, by strona blokowała możliwość zapisania zdjęcia lub wykonania zrzutu ekranu. Jeśli napisaliśmy tekst to dobrym rozwiązaniem jest umieszczanie co jakiś czas dyskretnie w treści „Autor niniejszego tekstu: X” tak by utrudnić możliwość skopiowania tekstu. No i w końcu zaznaczmy na stronie, że nie zgadzamy się na kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autora – co warto powiedzieć raz, warto i dwa razy.

Gdy mimo to odkryjemy naruszenie najpierw skorzystajmy z tzw. „miękkich” metod. Napiszmy do naruszającego wiadomość czy e-mail, w którym wskażemy, że jako twórca nie zgadzamy się na rozpowszechnianie utworu bez naszej wiedzy i oczekujemy usunięcia utworu lub jeśli to utwór mniejszej wagi przynajmniej umieszczenia informacji o tym, że to my jesteśmy autorem i stosownego odesłania. W większości przypadków samo wysłanie takiej wiadomości osiągnie zamierzony efekt.

Jeśli jednak wiadomość nie przyniesie skutku będzie trzeba sięgnąć po cięższe środki. Korzystanie z cudzego utworu bez podstawy prawnej, w okresie obowiązywania autorskich praw majątkowych, jest zachowaniem bezprawnym. Zgodnie z art. 79 ust. 1 p.a. uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:

  • zaniechania naruszania;

  • usunięcia skutków naruszenia;

  • naprawienia wyrządzonej szkody:

    • na zasadach ogólnych albo

    • poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu;

  • wydania uzyskanych korzyści.

Następnie pozostaje już tylko zabezpieczyć dowody naruszenia i można przystąpić do postępowania sądowego. W tym miejscu warto wspomnieć, że jedną z najlepszych metod na zabezpieczenie dowodu w Internecie jest udanie się do notariusza i wykonanie protokołu otwarcia strony. Jest to bardzo prosta procedura polegająca na tym, że notariusz otworzy stronę internetową i ją wydrukuje jednocześnie poświadczając stan faktyczny jaki tam zastał, a ze względu na status notariusza zyskujemy dokument o randze urzędowej, co radykalnie wzmacnia go jako dowód.  

Co istotne, sąd rozstrzygając o naruszeniu prawa może orzec na wniosek uprawnionego o bezprawnie wytworzonych przedmiotach oraz środkach i materiałach użytych do ich wytworzenia, w szczególności zaś może orzec o ich wycofaniu z obrotu, przyznaniu uprawnionemu na poczet należnego odszkodowania lub zniszczeniu. Orzekając, sąd uwzględnia wagę naruszenia oraz interesy osób trzecich. Korzystne dla podmiotu autorskich praw majątkowych jest przy tym to, że domniemywa się, iż owe środki i materiały są własnością osoby, która naruszyła autorskie prawa majątkowe.

Jak wskazaliśmy powyżej ochrona praw autorskich w Internecie, choć wymaga czasu i nakładu środków, jest możliwa. Polskie prawodawstwo oferuje szereg rozwiązań pozwalających na dochodzenie swoich praw w tej dziedzinie, a to wszystko uzupełnione jest dodatkowo o prawodawstwo unijne, co pozwala w sposób kompleksowy chronić nasze prawa do m.in. marki. Niemniej należy pamiętać, że w kwestii ochrony praw autorskich nic nie dzieje się niestety automatycznie, dlatego to od nas zależy czy będziemy czujni i zadbamy o nasze prawa.

Marcin Staniszewski, Radca Prawny

Kancelaria Prawna RPMS Staniszewski & Wspólnicy