Poradnik Przedsiębiorcy

Kredyt dla firm to nie tylko koszty: to sposób, by zwiększyć przychody

Porównując kredyty dla firm i koncentrując się na ich kosztach, łatwo stracić z oczu, że kredyt powinien przede wszystkim wpływać pozytywnie na zysk firmy. I wcale nie chodzi o tylko to, by ograniczać jego koszty, ale też o to, by kredyt... zwiększał przychody.

Ogłoszenia o pracę w rodzinnych czy niewielkich firmach niemal zawsze zaczynają się od słów „w związku z dynamicznym rozwojem”, jednak często są to słowa nieco na wyrost. Zakup nowych laptopów do biura, zdobyty nowy klient, wzrost sprzedaży o kilkanaście procent w ciągu roku z pewnością świadczą o rozwoju.

Czy jednak  wystarczy na przykład na to, by przestać mówić o sobie jako o „małej firmie”, a zacząć – o średniej? Albo na to, by właściciel firmy zamiast na Majorkę, wybrał się na wakacje na wyspy Polinezji Francuskiej?

Szansa na skokowy rozwój

Rzadko która firma w pełni realizuje swój potencjał sprzedażowy. Będąc w stanie sprzedawać czy produkować towar za – na przykład – 100 000 zł miesięcznie, poprzestaje na połowie tej kwoty. Na przeszkodzie stoi często brak środków. Dodatkowy towar czy materiały trzeba po prostu kupić, a tymczasem bieżące wpływy na to nie pozwalają.

„Rozwiązaniem jest w takim przypadku kredyt” – mówi Aleksander Widera, szef serwisu Kredytmarket.com. „Dzięki niemu możemy skokowo zwiększyć skalę miesięcznych zakupów”.

Z szansy tej korzystają jednak nieliczni: zaledwie co czwarty z drobny przedsiębiorca. Z jednej strony to smutne, że mikrofirmy nie poszukują sposobów na wzrost, ale z drugiej – to większa szansa dla obrotnych na uzyskanie przewagi konkurencyjnej.

Kiedy wspierać się kredytem?

Odpowiedź na pytanie, kiedy warto sięgać po kredyt jako sposób finansowania swoich zakupów, jest dość prosta:

  • kiedy koszty kredytu będą niższe od korzyści, jakie dzięki niemu osiągniesz oraz

  • kiedy z dużą dozą pewności uda ci się sprzedać dodatkowy towar

„Ekonomiści liczą koszt kredytu w dość wyrafinowany sposób, ale w przypadku niewielkich firm wystarczy kawałek papieru i długopis. Nic więcej nie trzeba, by porównać marżę z sumą prowizji i odsetek” ­– tłumaczy Aleksander Widera. Jeśli koszty te są niższe od marży, kredyt będzie się opłacał.

Oczywiście nadwyżka marży nad kosztami kredytu musi być na tyle duża, by uzasadniała wysiłek włożony w jego pozyskanie oraz pewne ryzyko, jakie się z nim wiąże.

Jeśli koszty kredytu to 1 000 złotych, a marża – 3 000 zł, to 2 000 zł dodatkowego zysku zapewne są warte dodatkowej pracy. Jeśli jednak przy tych samych kosztach możemy liczyć na dodatkowy zarobek na poziomie 1,1 tysiąca złotych, to zysk na całej operacji topnieje do zaledwie stu złotych.

Planuj ostrożnie

To zaś zapewne zbyt niska kwota, by o nią walczyć, a już z pewnością zbyt niska – by usprawiedliwiała dodatkowe ryzyko. Jakie?

„Dokładnie to samo, które ponosimy kupując jakikolwiek towar: że nie uda nam się go sprzedać wcale lub w założonej. W przypadku kredytu ryzyko to jest o tyle wyższe, że kredyt zwiększa tak naprawdę koszt zakupionego towaru. Margines błędu jest więc mniejszy” – dodaje Widera.

Kluczem do sukcesu jest zatem odpowiedni plan: nie zakładaj wyłącznie optymistycznego scenariusza, sprawdź, co się stanie, jeśli zrealizuje się scenariusz pesymistyczny. Jeśli nawet przy kiepskiej sprzedaży „wychodzisz na swoje” lub strata jest akceptowalna, warto sięgnąć po kredyt.

Jest lepiej

Oczywiście wielu przedsiębiorców zaprotestuje: cóż z tego, że warto, skoro banki odprawiają wielu z nich z kwitkiem? Rzeczywiście, aż 1/3 mikroprzedsiębiorców spotyka się z odmową przyznania kredytu. A to oznacza całkiem realne straty: czasu. Czasu, który poświęcisz na gromadzenie dokumentacji, wizyty w oddziale, wypełnianie formularzy.

Na szczęście – z roku na rok jest lepiej.

Kredytmarket