Na stronach Rządowego Centrum Legislacji w końcu opublikowano długo wyczekiwany rządowy projekt płacy minimalnej na 2027 rok, który wprowadza znaczące zmiany finansowe dla milionów zatrudnionych Polaków i nakłada potężne, nowe obciążenia na lokalnych przedsiębiorców. Dokument ten ujrzał światło dzienne zaledwie na moment przed ustawowym terminem. Stało się tak, ponieważ wobec braku konsensusu w Radzie Dialogu Społecznego, rząd ma obowiązek samodzielnie przygotować i wydać odpowiednie rozporządzenie do 15 września bieżącego roku. Pora sprawdzić, jakich dokładnych kwot podwyżek mogą spodziewać się pracownicy na etatach i zleceniobiorcy, a także w jakim stopniu te roszady odcisną piętno na budżetach pracodawców w całym kraju.
Co dokładnie zakłada rządowy projekt płacy minimalnej na 2027 rok?
Zgodnie z wczesnymi zapowiedziami, opublikowany niedawno projekt rozporządzenia zakłada, że począwszy od 1 stycznia 2027 roku, minimalne wynagrodzenie za pracę zostanie podniesione do poziomu 4950 zł brutto miesięcznie. Stanowi to widoczną podwyżkę o dokładnie 144 zł w stosunku do najniższej krajowejj obowiązującej w 2026 roku (4806 zł brutto). Na zmianach zyskają również osoby świadczące pracę na podstawie niektórych umów cywilnoprawnych. Ustalono bowiem, że nowa minimalna stawka godzinowa poszybuje do 32,30 zł brutto. Daje to wzrost o 90 groszy względem stawki obowiązującej w roku poprzednim (31,40 zł). Eksperci rynku pracy szacują, że z nowych, wyższych przeliczników bezpośrednio skorzysta w Polsce aż 1,6 miliona osób czynnych zawodowo.
Wyższe zarobki dla zatrudnionych to rekordowe koszty dla przedsiębiorców
O ile waloryzacja minimalnego wynagrodzenia wywołuje entuzjazm wśród rzeszy pracowników, o tyle dla właścicieli firm oznacza ogromne, nierzadko krytyczne wyzwanie budżetowe. Wyższa kwota najniższej pensji automatycznie wymusza znaczny wzrost odprowadzanych zaliczek oraz składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Rosną też inne, liczne świadczenia pochodne wyliczane od podstawy minimalnej – między innymi wyższe koszty odpraw, dodatków za pracę w porze nocnej oraz wynagrodzeń za czas ewentualnego przestoju. Z oficjalnych szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jasno wynika, że na pokrycie planowanej podwyżki duże przedsiębiorstwa wydadzą łącznie dodatkowe 320 milionów złotych w skali roku. Zdecydowanie najbardziej dotkliwy koszt tej reformy spadnie na sektor małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) – będą one musiały udźwignąć łączny roczny koszt przekraczający aż 2,9 miliarda złotych. Koszty dotkną także sektora publicznego i sfery budżetowej (blisko 495 mln złotych).
Należy też pamiętać, że nowa baza minimalna mocno dotyka osoby rozpoczynające biznes. Każdego roku początkujący przedsiębiorcy korzystający z tak zwanego preferencyjnego ZUS-u muszą uiszczać opłaty w wysokości 30% obowiązującego minimalnego wynagrodzenia. Wyższa pensja minimalna spowoduje automatyczny wzrost preferencyjnych danin dla państwa, bez względu na faktyczne zyski z prowadzonej działalności oraz bez względu na to, czy dana firma zatrudnia jakichkolwiek pracowników, czy jest prowadzona wyłącznie jednoosobowo.